
Agencja Informacyjna: Czy Pałac Kultury i Nauki powinien pozostać nie tylko dominantą architektoniczną Warszawy, ale także obiektem objętym szczególną ochroną prawną w dokumentach planistycznych miasta? To pytanie wraca ze zdwojoną siłą wraz z projektem strategii Warszawa 2040+, który – jak wskazuje prof. Lech Królikowski – nadaje Pałacowi wyjątkową, uprzywilejowaną pozycję.
Autor tekstu przygotowanego dla Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego stawia tezę, iż w dokumencie strategicznym stolicy „wymieniono z nazwy tylko jeden obiekt, który miałby pełnić w Warszawie szczególną rolę i być w uprzywilejowany sposób wyeksponowany”. Tym obiektem jest właśnie PKiN.
Spis treści
Strategia Warszawa 2040+ i ograniczone konsultacje społeczne
Jak przypomina prof. Królikowski, 19 stycznia 2026 roku mija termin zgłaszania uwag do projektu strategii rozwoju miasta. Dokument ten ma najważniejsze znaczenie, ponieważ „jest podstawą wszelkich działań planistycznych do 2040 r.”.
Autor nie kryje jednak rozczarowania trybem konsultacji społecznych. Wprost pisze, iż zostały one zaplanowane w taki sposób, „aby – oprócz zawodowców – inni nie mieli wiele do powiedzenia”. W jego ocenie jest to przykład narzucania wizji rozwoju miasta bez rzeczywistego dialogu z mieszkańcami.
Od pomysłów wyburzenia do ochrony osi widokowych
Spór o Pałac Kultury i Nauki trwa od dziesięcioleci i – jak podkreśla autor – zawsze był silnie powiązany z bieżącą polityką. Prof. Królikowski przypomina, iż w 2017 roku ówczesny wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki mówił, iż „wojsko byłoby gotowe wysadzić Pałac Kultury w powietrze”, jeżeli zapadłaby taka decyzja.
Jeszcze wcześniej Radosław Sikorski kończył swoje sejmowe wystąpienia hasłem: „A Pałac Kultury powinien być zburzony”. Tymczasem dziś, w projekcie strategii Warszawa 2040+, pojawia się zapis o prawnej ochronie widoków na PKiN, co zdaniem autora oznacza całkowitą zmianę narracji.
Symbol młodości czy architektoniczny „stempel” imperium?
Autor zauważa, iż wśród mieszkańców Warszawy dominuje sentyment. „Tam chodzili na zajęcia do Pałacu Młodzieży, tam umawiali się na randki” – relacjonuje, powołując się na uliczne sondy. Dla wielu warszawiaków Pałac jest „symbolem młodości”, a jego geneza schodzi na dalszy plan.
Prof. Królikowski przypomina jednak, iż mocarstwa od wieków „pieczętowały zdobyte terytoria charakterystycznymi budowlami”. Tak robili Rzymianie, imperia kolonialne, a także Rosja carska i Związek Sowiecki. W Warszawie takim znakiem dominacji była niegdyś monumentalna cerkiew św. Aleksandra Newskiego, którą po odzyskaniu niepodległości rozebrano.
„Sowieci nie byli inni” – pisze autor, opisując sieć monumentalnych budynków zwanych „siostrami Stalina”, wzniesionych w Moskwie, Rydze czy Szanghaju. PKiN idealnie wpisuje się w ten schemat.
Geneza Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina
Pałac Kultury i Nauki powstał w latach 1952–1955 według projektu Lwa Rudniewa. Został wzniesiony w samym centrum miasta, na terenie „uprzątniętym z gruzów i ocalałych kamienic”. Jak precyzuje autor, obszar ten ma 27 hektarów, z czego sam Pałac zajmuje 7,5 ha.
„Część kubaturowa zajmuje jedynie połowę wysokości obiektu” – zauważa prof. Królikowski, podkreślając, iż powyżej 30. piętra znajdują się głównie instalacje techniczne i dekoracyjne zwieńczenie.
To właśnie fakt, iż wnętrza w dużej mierze zaprojektowali polscy artyści, stał się argumentem za wpisaniem PKiN na listę zabytków w 2007 roku.
Krytyka ekspertów i symbolika zniewolenia
Decyzja o objęciu Pałacu ochroną konserwatorską spotkała się jednak z ostrą krytyką. Autor przywołuje stanowisko Komitetu Architektury i Urbanistyki PAN, którego eksperci ocenili, iż gmach „jest zaprzeczeniem architektonicznej racjonalności we wszystkich jej aspektach”.
W liście protestacyjnym przeciwko uznaniu PKiN za zabytek napisano wprost: „Jest symbolem zniewolenia Polski przez sowieckie imperium”. Prof. Królikowski przypomina też kontekst historyczny – w czasie budowy Pałacu, w więzieniu na Rakowieckiej wykonywano wyroki śmierci na polskich patriotach.
Dlaczego zburzenie Pałacu jest nierealne?
Choć autor krytycznie ocenia ochronę konserwatorską PKiN, jednocześnie przyznaje, iż jego wyburzenie byłoby dziś nierozsądne. „Proszę sobie wyobrazić roszczenia byłych właścicieli gruntów” – pisze, wskazując na ogromne problemy prawne i urbanistyczne.
Zwraca też uwagę, iż Pałac jest trudny w użytkowaniu, dlatego wiele firm przeniosło się do nowoczesnych biurowców. Mimo to wciąż działają tam instytucje publiczne, m.in. Polska Akademia Nauk, których relokacja byłaby niezwykle kosztowna.
Wnioski: Pałac niech stoi, ale bez szczególnych przywilejów
Podsumowując, prof. Królikowski odpowiada na pytanie o przyszłość PKiN cytatem: „Jestem za, a choćby przeciw”. Jego stanowisko jest jednoznaczne: skoro Pałac już istnieje, nie ma sensu go burzyć. Nie ma jednak – jak podkreśla – „żadnego powodu do ochrony osi widokowych ani utrzymywania go na liście zabytków kultury narodowej”.
To głos, który w kontekście prac nad strategią Warszawa 2040+ może stać się ważnym elementem publicznej debaty o tożsamości i przyszłości stolicy.
AI Lokalnie / KNJ / Zródło: Fundacja XBW / Fot. Agencja Informacyjna / 15.10.2026






