Panama 1989 - operacja Just Cause

defence24.pl 55 minut temu
Nad Morzem Karaibskim piloci amerykańskich transportowców obniżają wysokość – za wszelką cenę muszą uniknąć wykrycia przez kubańskie radary. Siedmiogodzinny lot z Hunter Army Airfield w stanie Georgia dobiega końca. Wraz ze zbliżaniem się do celu dwudziestoparoletni Rangersi czują narastający niepokój – stanowią szpicę inwazji, ale niewielu z nich miało doświadczenie bojowe. Jednym z celów jest międzynarodowe lotnisko Torrijos-Tocumen - największy port lotniczy w Panamie. O godzinie 1:10 w nocy cztery kompanie Rangersów skaczą na spadochronach prosto na pas startowy z wysokości zaledwie 150 metrów – nigdy jeszcze nie desantowali się z tak małej wysokości. Kilkunastu żołnierzy odnosi rany, ale pozostali przez wysoką trawę przedzierają się w kierunku głównego terminala. Tam dochodzi do gwałtownej wymiany ognia z broniącą lotniska kompanią panamskiej piechoty. Amerykanie szturmują i zajmują dwa górne piętra budynku. Walki są zaciekłe – w lotniskowych łazienkach Amerykanie używają granatów. Na parterze panamscy żołnierze przetrzymują 347 brazylijskich zakładników. Poddadzą się dopiero po ponad dwóch godzinach negocjacji. Lotnisko jest zabezpieczone, ale pierwsze transportowce ze spadochroniarzami z 82 Dywizji Powietrznodesantowej wylądują dopiero o godzinie 9:00. Straty Amerykanów są niskie: jeden zabity, pięciu rannych i 19 kontuzjowanych podczas desantowania. Panamczycy podczas walk o lotnisko stracili 13 zabitych, a 53 trafiło do niewoli. W tym czasie atakowane były najważniejsze obiekty wojskowe w całej Panamie. Amerykańskie jednostki specjalne rozpoczęły pościg za generałem Noriegą.
Idź do oryginalnego materiału