Kilka lat temu do kanonu myślenia o bezpieczeństwie włączyliśmy ideę obrony powszechnej. Wpisaliśmy założenia do dokumentów strategicznych i zbudowaliśmy społeczny konsensus. Tyle iż wraz z nowym spojrzeniem na mapie owej „powszechności” zapaliły się czerwone lampki, wskazujące luki w naszym obronnym przygotowaniu. Jedną z nich jest kooperacja państwa i mediów podczas kryzysów.