Państwo NATO przestaje wspierać Ukrainę. "To nie nasza rola"

polsatnews.pl 1 godzina temu

Uważam, iż rozwiązanie tego konfliktu nie polega na jego przedłużaniu środkami militarnymi, ale w silnej misji dyplomatycznej - stwierdził premier Bułgarii Rumen Radew. Polityk oświadczył, iż jego państwo nie jest "częścią koalicji, która domaga się dalszej pomocy finansowej i wojskowej dla Ukrainy".

PAP/EPA/GEORGI LICOVSKI
Zdjęcie wykonane podczas szczytu NATO w Ankarze. Od lewej: sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte, premier Bułgarii Rumen Radew i prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan

Premier Bułgarii Rumen Radew przybył we wtorek do Paryża, gdzie został zaproszony na defiladę z okazji święta narodowego Francji 14 lipca z udziałem około 500 żołnierzy z krajów tzw. koalicji chętnych. Dzień wcześniej we francuskiej odbył się szczyt, w którym wzięli udział przedstawiciele tych państw.

Francja. Premier Bułgarii o tzw. koalicji chętnych: Nie jesteśmy częścią

W spotkaniu nie brał udział ani Radew, ani żaden z przedstawicieli jego rządu. - Osobiście odebrałem zaproszenie od prezydenta Macrona do udziału Bułgarii w koalicji chętnych, ale nie jesteśmy częścią koalicji, która upiera się przy kontynuacji finansowej i wojskowej pomocy dla Ukrainy - przekazał w rozmowie z dziennikarzami i dodał, iż "nie jest to rola Bułgarii".

ZOBACZ: Ważą się losy Ukrainy. Źródła dyplomatyczne o blokadzie jednego państwa

W przekonaniu bułgarskiego premiera obecna strategii Zachodu nie przybliża pokoju. Cytowany przez "Politico" tłumaczył, iż rozwiązanie konfliktu nie powinno polegać na przedłużaniu go przez dostarczanie środków militarnych, tylko na "silnej misji dyplomatycznej, która zakończy eskalację".

Rumen Radew nie chce wspierać Ukrainy

Radew, który został nowym premierem po kwietniowych wyborach parlamentarnych, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej powoływał się na swoją wiedzę i doświadczenie wojskowe, które zebrał w siłach powietrznych jako pilot myśliwca.

Jego słowa są potwierdzeniem wcześniejszych deklaracji, jakie płynęły z Sofii. - Już jasno daliśmy do zrozumienia, iż wojna na Ukrainie nie zostanie rozwiązana na polu bitwy. Jesteśmy świadkami wojny na wyniszczenie, a bez względu na to, ile broni zostanie zgromadzone, jedynym skutkiem jest utrata ludzkich istnień. Nadszedł czas, by usiąść do stołu negocjacyjnego - powiedział 9 czerwca Dimitar Stojanow, szef bułgarskiego resortu obrony.

ZOBACZ: "Skazana na zagładę". Państwo NATO wstrzymało pomoc dla Ukrainy

Tym oświadczaniem Stojanow wpisał się w narrację Radewa, który sprzeciwia się pomocy, jaką Unia Europejska udziela Kijowowi.

Do momentu objęcia władzy przez nowy rząd Bułgaria wysłała na Ukrainę 13 pakietów pomocy.

Idź do oryginalnego materiału