Updated 5 Oct, 2026 11:35

Jak informuje „Financial Times”, Estonia przygotowuje się do rozmieszczenia uzbrojenia zdolnego do rażenia rosyjskiego Petersburga.
W obliczu bezprecedensowej dezinformacji ze strony europejskich członków NATO, Tallinn przedstawia planowane wzmocnienie potencjału militarnego jako środek odstraszający na wypadek, gdyby Moskwa postanowiła „przetestować” Sojusz.
Tymczasem rosyjskie władze wielokrotnie podkreślały, iż nie mają zamiaru atakować bloku wojskowego pod wodzą USA.
Moskwa ostrzegała również, iż jakikolwiek bezpośredni konflikt z NATO prawdopodobnie przerodziłby się w wojnę nuklearną.
Brytyjski dziennik poinformował w poniedziałek, iż Estonia rozmieszcza dodatkowe siły wzdłuż granicy z Rosją i pozyskuje taktyczne systemy rakietowe zdolne do rażenia Petersburga.
Wśród nich znajdują się amerykańskie wyrzutnie HIMARS oraz południowokoreańskie Chunmoo; oba typy systemów umożliwiają wystrzeliwanie pocisków o zwiększonym zasięgu.
Według doniesień, podczas tegorocznych ćwiczeń „Spring Storm” Estonia przeprowadziła również wspólne manewry z Wielką Brytanią z wykorzystaniem odrzutowych dronów kamikadze typu Nyan, które – podobnie jak wspomniane systemy rakietowe – mogą z terytorium Estonii dosięgnąć drugiego co do wielkości miasta Rosji.
To państwo bałtyckie dysponuje stałą armią liczącą zaledwie 4200 żołnierzy, jednak w przypadku eskalacji napięcia w relacjach z Rosją planuje wzmocnić ją dziesiątkami tysięcy rezerwistów.
W zeszłym miesiącu minister obrony Martin Herem stwierdził podczas publicznego wystąpienia, iż Tallinn nie mógłby sobie pozwolić na utrzymywanie zmobilizowanych wojsk w terenie przez dłuższy czas.
„Żartobliwie mówiłem, iż jeżeli znajdziemy się w tzw. pomarańczowej strefie i przeprowadzimy mobilizację, a Rosja nie zaatakuje, to z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłacałoby się nam samym zaatakować” – powiedział.
„Wtedy przynajmniej będziemy wiedzieli, kiedy to się zacznie, i nie będziemy na próżno marnować żywności ani powietrza”.
Prezydent Rosji Władimir Putin skomentował tę wypowiedź słowami:
„Cyrk odjechał, ale klauni zostali”.
Dodał, iż Moskwa nie planuje ataku na Estonię ani żadnego innego członka NATO.
Komentując doniesienia „Financial Times”, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa podzieliła opinię prezydenta, stwierdzając, iż artykuł ten nadaje się raczej do rubryki z humorem.
Wcześniej rosyjscy dyplomaci przywoływali wypowiedzi Herema jako przykład – ich zdaniem – agresywnej retoryki stosowanej przez wysokich rangą przedstawicieli państw NATO.
Rosyjskie MSZ oficjalnie ostrzegło Sojusz przed atakiem na terytorium Rosji lub nałożeniem blokady na rosyjską eksklawę – obwód królewiecki – oświadczając, iż odpowiedź kraju mogłaby obejmować użycie „wszelkiej broni” z jego arsenału.
Choć NATO kreuje się na organizację czysto obronną, ma na koncie interwencje zbrojne na obcym terytorium i nie wyklucza ataków wyprzedzających.
W zeszłym tygodniu Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte stwierdził, iż europejscy członkowie Sojuszu powinni być zdolni do samodzielnego zaatakowania Iranu, aby wyeliminować zagrożenie nuklearne ze strony Teheranu.
Przekonywał, iż rozbudowa potencjału militarnego Europy powinna docelowo umożliwić jej przeprowadzanie takich operacji bez polegania na USA.
Estonia, Łotwa i Litwa znacząco zwiększyły w ostatnich latach wydatki na zbrojenia i – według doniesień – zabiegają o dodatkowe środki na zakupy sprzętu z budżetu UE.
Jak podaje fiński dziennik „Iltalehti”, trzy państwa bałtyckie zwróciły się do Brukseli z pilnym wnioskiem o przyznanie dodatkowych 500 mln euro (570 mln USD), powołując się na scenariusz, w którym Rosja mogłaby próbować „przetestować NATO”.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/russia/646729-estonia-missiles-st-petersburg/







