Prezydent Bułgarii Radew ogłosił, iż we wtorek złoży rezygnację przed trybunałem konstytucyjnym. Schodzący ze stanowiska polityk podejmuje ten historyczny krok po ogłoszeniu przedterminowych wyborów parlamentarnych – ósmych od 2021 roku – po tym, jak kolejna partia odmówiła utworzenia rządu.
To pierwsza rezygnacja prezydenta Bułgarii od czasu demokratycznej transformacji w 1989 roku. Radew, były wojskowy, który osiągnął stopień generała lotnictwa i cieszy się największym zaufaniem społecznym spośród wszystkich polityków, miał zakończyć kadencję dopiero za rok. Wygrał wybory w listopadzie 2016 roku i ponownie jesienią 2021 roku, decyduje się jednak na wcześniejsze odejście.
Krytyka oligarchicznych mechanizmów
W przemówieniu do narodu Radew ostro skrytykował obecny system polityczny. "Bułgarią kierują mechanizmy oligarchiczne, potrzebna jest nowa umowa społeczna", powiedział. Podkreślił, iż rządząca oligarchia przywłaszczyła sobie konstytucję, co wymaga fundamentalnych zmian.
Odchodzący prezydent zwrócił uwagę na głęboki kryzys zaufania obywateli do instytucji państwowych. Dwie trzecie społeczeństwa nie bierze udziału w wyborach. Radew zauważył, iż choćby wejście kraju do strefy Schengen i przyjęcie euro nie poprawiło sytuacji.
Podziękowania dla protestujących
Radew podziękował protestującym, którzy w ostatnich miesiącach masowo demonstrowali, oskarżając oligarchów i mafię o przejęcie władzy. "Jesteśmy gotowi, możemy i zwyciężymy", zadeklarował prezydent, wyrażając optymizm co do przyszłości kraju.
Polityk nie sprecyzował jeszcze, jak wyobraża sobie swoją przyszłą formację polityczną ani gdzie będzie szukał sojuszników.
Według obserwatorów jego ugrupowanie ma znaleźć się po lewej stronie sceny politycznej.
W sondażach pierwsze miejsce zajmuje partia GERB, której lider, były premier Bojko Borisow, cieszy się mniejszym zaufaniem publicznym niż Radew.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).




