Pikiety przed ambasadą Ukrainy. Manifestanci z jasną deklaracją

polsatnews.pl 18 godzin temu

Przed ambasadą Ukrainy w Warszawie oraz na rynku we Wrocławiu odbyły się w niedziele pikiety, podczas których apelowano o wzajemny szacunek oraz o nie uleganie próbom skłócenia narodów. "Nie dajmy się podzielić" - skandowali manifestanci w Warszawie.

PAP/Marcin Obara
Uczestnicy manifestacji "Dobrego Sąsiedztwa" przed ambasadą Ukrainy w Warszawie

Uczestnicy manifestacji "Dobrego Sąsiedztwa" przed ambasadą Ukrainy w Warszawie - Polacy, Ukraińcy i Białorusini - przynieśli ze sobą narodowe flagi, a także znaczki i transparenty. Skandowano "nie dajmy się podzielić". Na transparentach widniały napisy w języku polskim i ukraińskim: "stop nienawiści", "nie bądźmy obojętni - reaguj na zło", "jesteśmy z wami - całym sercem". Podczas wystąpień dominowały głosy wzywające do wzajemnego szacunku i obrony przed celowym konfliktowaniem Polaków i Ukraińców.

Warszawa. Pikieta pod ambasadą Ukrainy

Główny organizator wydarzenia, Dzmitry Hałko, z pochodzenia Białorusin, w przeszłości korespondent wojenny w Ukrainie, a także analityk ds. zwalczania dezinformacji, powiedział, iż pikieta była spontaniczną reakcją na serię niepokojących, ksenofobicznych incydentów w polskiej przestrzeni publicznej.

- W internecie nie wygramy z botami, ponieważ farmy trolli zawsze tworzą tam iluzję przewagi liczebnej. Problem polega na tym, iż zwykli użytkownicy sieci nie weryfikują setek agresywnych komentarzy, a ludzki mózg podświadomie dostosowuje się do opinii rzekomej większości. W ten sposób internetowe boty dosłownie wychowują i radykalizują realnych ludzi - powiedział Hałko.

- Strach to domena reżimów dyktatorskich. jeżeli w państwie mniejszości zaczynają się bać i są zmuszane do milczenia, to nie jest to już do końca demokracja. Milczenie oznacza zgodę, a strach ostatecznie zatruwa całe społeczeństwo. Dlatego musimy wychodzić na ulice. Boty na ulice nie wyjdą, wychodzą na nie prawdziwi ludzie - dodał Hałko. Zapowiedział, iż we wrześniu lub sierpniu zostanie zorganizowany ogólnokrajowy Marsz Przyjaźni.

ZOBACZ: Ukraińcy chcą prowadzić ekshumacje w Polsce. "Zgłosiliśmy konkretne miejsca"

Jeden z uczestników pikiety w stolicy, Maciej, powiedział, iż swoją obecnością chce wesprzeć tych, którzy są nękani w Polsce przez propagandę płynącą ze Wschodu. - Przypisywanie nienawiści całym nacjom jest błędem, złe zachowania nie mają narodowości. Biorąc pod uwagę tragedie, jakich Ukraina doświadcza od 2022 roku w Buczy czy Irpieniu, ci ludzie potrzebują wsparcia i spokoju, a nie potępienia. Ponadto każdy Ukrainiec oddaje nam w podatkach i pracy cztery razy więcej środków, niż wynosi pomoc dla nich - dodał.

Tetiana, Ukrainka mieszkająca w Polsce od wielu lat, która przyszła z transparentem "Miłość i szacunek", zawierającym grafikę łączącą polską i ukraińską flagę w jedno serce podkreśliła, iż osobiście nigdy nie doświadczyła w Polsce ksenofobii. - Ale docierają do nas niepokojące sygnały. Przyszłam bez żadnego strachu, bo uważam, iż problem nie leży w narodowościach, ale w charakterach poszczególnych ludzi. Wszyscy urodziliśmy się pod jednym słońcem i musimy się jednoczyć, by pokazać, iż chcemy żyć w pokoju - powiedziała.

Wrocław. Manifestacja zgromadziła kilkanaście osób

Manifestacja, która odbyła się na Rynku we Wrocławiu zgromadziła kilkanaście osób. Jak mówili jej uczestnicy, chcieli sprzeciwić się "fali agresji wobec mniejszości ukraińskiej, która jest widoczna na ulicach polskich miast i w mediach społecznościowych”. Apelowano o reagowanie na wszelkie akty agresji wobec obywateli Ukrainy. – Musimy się temu przeciwstawić, głosy nienawiści nie są głosami Polaków – podkreśliła jedna z uczestniczek manifestacji.

Ewa Trojanowska, jedna z organizatorek zgromadzenia, powiedziała, iż "obywatelska pikieta" została zorganizowana w odpowiedzi na "akty przemocy fizycznej i słownej" wobec Ukraińców. - Musimy dać temu odpór, my zwykli ludzie, nie organizacje, nie partie. Bezwarunkowo wspieramy walczącą Ukrainę, historię zostawiamy historykom. Nic się nie zmienia w stosunku do obywateli Ukrainy, jak zresztą do przedstawicieli każdej mniejszości - powiedziała Trojanowska.

ZOBACZ: "Prowokacje z polskimi symbolami". Ukraińcy ostrzegają przed konferencją w Gdańsku

Niedzielne manifestacje to reakcja na wydarzenia, które ostatnio miały miejsce. W Bielsku-Białej 54-letni mężczyzna usłyszał zarzuty znieważenia trzech Ukrainek - w tym dwóch 11-latek - w autobusie miejskim, w Gliwicach napastnik z zamaskowaną twarzą pobił 46-letniego Obywatela Ukrainy kijem bejsbolowym, w internecie opublikowano nagranie z najścia radykalnych aktywistów na biuro ukraińskiej firmy.

WIDEO: Patryk Jaki z deklaracją. "Albo twardy kurs, albo beze mnie"
Idź do oryginalnego materiału