Polska przygotowuje się do zwiększenia stałej obecności wojsk Stanów Zjednoczonych. W czerwcu tego roku rząd formalnie rozpoczął działania zmierzające do utworzenia w Polsce stałej bazy wojsk USA. Ostateczna lokalizacja nie została jednak jeszcze przesądzona. Z informacji pojawiających się w ostatnich miesiącach wynika, iż Amerykanie mogą rozważać kilka wariantów, a jednym z najważniejszych kierunków jest Dolny Śląsk. W grze mają być przede wszystkim Wrocław i Oleśnica.
Jednocześnie coraz więcej wskazuje na to, iż Powidz nie będzie miejscem nowej, dużej stałej jednostki amerykańskiej, choć jego znaczenie dla wojsk USA pozostanie bardzo duże.
Polska przygotowuje ofertę dla Amerykanów
16 czerwca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie podjęcia działań na rzecz utworzenia stałej bazy Sił Zbrojnych USA w Polsce. Minister obrony został upoważniony do prowadzenia rozmów ze stroną amerykańską oraz przygotowania propozycji dotyczących lokalizacji, infrastruktury i kosztów przedsięwzięcia.
Nie oznaczało to jednak, iż Warszawa samodzielnie wybierze miejsce przyszłej bazy. Ostateczny kształt amerykańskiej obecności jest przedmiotem negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi.
We wrześniu rozmowy weszły w kolejny etap. Polska i amerykańska delegacja Pentagonu ustaliły harmonogram dalszych konsultacji, a przedstawiciele strony USA analizują m.in. warunki funkcjonowania amerykańskich żołnierzy oraz istniejącą i planowaną infrastrukturę. W ramach tych prac przedstawiciel Pentagonu odwiedzał także Powidz i Poznań.
Wrocław i Oleśnica wśród najpoważniejszych opcji
Według informacji opisanych przez Business Insider Polska, powołującego się na wcześniejsze ustalenia Money.pl, jednym z najważniejszych rozpatrywanych kierunków jest Dolny Śląsk.
Wśród potencjalnych lokalizacji wymieniane są Wrocław i Oleśnica.
Wrocław ma kilka istotnych atutów. Przede wszystkim dysponuje dużym zapleczem miejskim, rozwiniętą infrastrukturą transportową i lotniskiem Wrocław-Strachowice. Lotnisko jest już uwzględnione w polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej jako obiekt przeznaczony m.in. do obsługi amerykańskiego transportu lotniczego.
W przypadku dużej, stałej obecności wojskowej znaczenie ma nie tylko sama infrastruktura wojskowa. o ile w Polsce miałoby na stałe przebywać kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy wraz z personelem i rodzinami, potrzebne byłyby również mieszkania, szkoły, usługi, zaplecze medyczne, sportowe i rekreacyjne.
Pod tym względem duże miasto może być dla strony amerykańskiej atrakcyjnym rozwiązaniem.
Drugim wariantem jest Oleśnica. Tutaj kluczowym argumentem jest przede wszystkim teren po dawnym lotnisku wojskowym, którego powierzchnia przekracza 300 hektarów. Tak duży obszar dawałby możliwość stworzenia rozległego kompleksu praktycznie od podstaw.
Dlaczego Powidz może nie być miejscem nowej głównej bazy?
Powidz jest często wymieniany w kontekście amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, ale jego rola jest nieco inna.
To jeden z najważniejszych amerykańskich hubów logistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Znajduje się tam m.in. kompleks długoterminowego przechowywania i obsługi sprzętu wojskowego, który pozwala na szybkie przyjęcie amerykańskich żołnierzy w przypadku kryzysu. Według MON infrastruktura w Powidzu może pomieścić tysiące sztuk sprzętu, w tym czołgi, bojowe wozy piechoty i artylerię.
Co ważne, w Powidzu już istnieje stała obecność amerykańska. Obejmuje ona m.in. załogę odpowiedzialną za magazynowany sprzęt oraz personel związany z logistyką i lotnictwem. Jednocześnie część jednostek bojowych pozostaje w formule rotacyjnej.
Dlatego w przypadku obecnego projektu nie chodzi raczej o stworzenie w Powidzu od zera kolejnej wielkiej bazy. Powidz już pełni strategiczną funkcję.
Możliwy jest więc inny model: Powidz pozostanie kluczowym zapleczem logistycznym USA, natomiast nowa duża stała obecność zostanie ulokowana w innym miejscu.
Skala inwestycji będzie ogromna
Polska strona mówi o przedsięwzięciu, które wymagałoby przygotowania nie tylko infrastruktury wojskowej, ale również całego zaplecza społecznego i mieszkaniowego.
Wcześniej minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o kosztach polskiej części inwestycji rzędu 15–17 mld zł.
Tak duża kwota pokazuje, iż nie chodzi o pojedyncze koszary czy niewielki garnizon. Mowa o projekcie porównywalnym ze stworzeniem całego dużego kompleksu wojskowo-mieszkaniowego.











