Pobór, ekstremalne szkolenia dla władz i podziemne szpitale. Jak Polska przygotowuje się na kryzys?

rdc.pl 1 godzina temu

MON przygotowuje przepisy, które mają być taką "ustawą przedwojenną". niedługo zostaną zaprezentowane publicznie – informował na początku października wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Według medialnych ustaleń, projektowane przepisy mają pozwolić m.in. na wcześniejszy przerzut wojsk, w tym sojuszniczych, powiązanie Planu Reagowania Obronnego RP z dokumentem sojuszniczym NATO Response System, ale też przygotowanie infrastruktury. Ustawa ma m.in. rozszerzyć liczbę podmiotów biorących udział w systemie stałych dyżurów oraz w systemie kierowania obroną państwa, unormuje zasady pracy pracowników cywilnych na stanowiskach kierowania z ograniczoną możliwością powrotu do domu, wprowadzi zmiany dotyczące planowania operacyjnego w obszarze pozamilitarnym, a także w dokumentacji dotyczącej programowania obronnego. Zmienione zostaną zasady szkolenia, kursów obronnych, a także prowadzenia ćwiczeń obronnych.

Czy wróci powszechny pobór do wojska?

O temacie bezpieczeństwa Polski rozmawialiśmy we wtorek z wiceszefem Ministerstwa Obrony Narodowej Stanisławem Wziątkiem. Zapytaliśmy go o to, czy wróci powszechny pobór do wojska. – Pobór wojskowy można w każdej chwili odwiesić. Na razie jednak nie ma takiej potrzeby – uspokajał w Polskim Radiu RDC wiceminister obrony narodowej. – Ten pobór został zawieszony, a nie zlikwidowany, więc teoretycznie w każdej chwili można byłoby go odwiesić. Nie ma w tej chwili jednak takiej potrzeby, ponieważ ilość osób chętnych do dobrowolnej służby wojskowej jest na tyle duża, iż spokojnie jesteśmy w stanie potrzeby Wojska Polskiego etapowo uzupełniać – tłumaczył Stanisław Wziątek.

Jak mówił, docelowo polskie wojsko ma liczyć 300 000 żołnierzy zawodowych, a także od 200 000 do choćby 300 000 rezerwistów. – To nie jest gwałtowny ruch. To nie jest tak, iż natychmiast powstają nowe jednostki, tylko spokojnie rozbudowywane są zdolności Wojska Polskiego. Tutaj dla mnie bardzo ważnym elementem jest przygotowywanie wojskowe młodzieży. Dlatego też bardzo rozwijamy ten obszar klas mundurowych w szkołach średnich – zaznaczył i dodał, iż w klasach mundurowych w szkołach średnich szkoli się w tej chwili ponad 35 tysięcy młodych ludzi.

Dla pozostałych obywateli przygotowano dobrowolny program szkoleń "W gotowości", prowadzony przez Wojska Obrony Terytorialnej. Zapisać może się na niego każdy, kto ukończył 13. rok życia, korzystając z aplikacji mObywatel. Szkolenia te obejmują m.in. medycynę pola walki, survival, cyberhigienę oraz rozpoznawanie sygnałów alarmowych.

Atak GROM-u na posłów i survival ministrów

Wziątek powiedział też, iż MON kładzie duży nacisk na to, aby zagrożenia i specyfikę wojska rozumieli także rządzący. – To nie jest tak, iż każdy parlamentarzysta będzie znakomitym żołnierzem, ale każdy parlamentarzysta powinien rozumieć wojsko, rozumieć zagrożenia i umiejętność wspierania wojska, nie tylko w sytuacji zagrożenia, ale wtedy, kiedy ono potrzebuje wsparcia dla rozwoju – tłumaczył.

W tym celu organizowane są specjalne, nieobowiązkowe szkolenia dla parlamentarzystów i ministrów, które mają na celu budowanie ich odporności psychicznej i umiejętności reagowania w stresie. Wiceminister Wziątek opisał jedno z nich.

– Nagle na transport parlamentarzystów, jadących "na pace" ciężarówki wojskowej, zaatakował ich oddział GROM-u w przebraniu (jednostki sił specjalnych - red.). Byli rzuceni "na glebę", były krzyki, był hałas. Po prostu ogromny stres. W tych szkoleniach wzięła dosyć duża grupa parlamentarzystów – opowiadał.

Ministrowie podczas swoich szkoleń musieli zmierzyć się też z wyzwaniami survivalowymi. Ich zadaniem było m.in. rozpalenie ogniska w lesie bez użycia zapałek oraz samodzielne pozyskanie i oczyszczenie wody z mchu, aby nadawała się do picia.

Tajne szpitale pod ziemią

Ważnym elementem przygotowań państwa na wypadek konfliktu zbrojnego jest ochrona zdrowia i dostosowanie jej do realiów medycyny pola walki. Stanisław Wziątek ujawnił, iż polskie wojsko realizuje własne inwestycje medyczne. – Budujemy pod ziemią obiekty, gdzie mogą być sale operacyjne i cały system szpitali – wskazał.

Konieczność budowy podziemnej infrastruktury medycznej wynika bezpośrednio z obserwacji wojny na Ukrainie. – Rosjanie nie oszczędzają nikogo. Pierwszym celem ich ataków stają się szpitale – mówił Wziątek. Podziemne placówki mają zagwarantować bezpieczeństwo pacjentom i personelowi medycznemu w warunkach pełnoskalowego konfliktu.

Idź do oryginalnego materiału