Pobór, którego nie chcemy. Obowiązek, którego nie unikniemy

nlad.pl 1 dzień temu

Debata o przywróceniu poboru do wojska w Polsce wróciła z siłą, której nie da się już zbyć jedynie wzruszeniem ramion. Po czterech latach pełnoskalowej wojny na Ukrainie, po setkach tysięcy ofiar konfliktu, po licznych aktach sabotażu dotykających nasz kraj, polska klasa polityczna zaczyna wreszcie mówić o sprawie zdawałoby się oczywistej – o tym, iż państwo będące pod silną presją geopolityczną nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na relatywnie nielicznej armii zawodowej, sojusznikach i nadziei, iż „jakoś to będzie”.

Newsletter

Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Please wait…
Zapisz się

Dziękujemy za zapis do naszego newslettera!

Powrót poboru do wojska. Dlaczego sama armia zawodowa nie wystarczy

Od kilku lat Polska stara się ochotniczym zaciągiem do Legii Akademickiej, Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej czy Wojsk Obrony Terytorialnej załatać dziury w systemie rezerw, jakie powstały po zawieszeniu poboru w 2008 roku. Problem jednak polega na tym, iż dobrowolność sprawdza się jako uzupełnienie systemu, ale nie jako jego fundament. o ile całość społeczeństwa zamieszkującego obszar położony nad Wisłą, doświadczającego wojny toczącej się tuż za miedzą, wciąż nie potrafi uświadomić sobie, iż wolność nie jest nam dana raz na zawsze, to znaczy, iż z naszą wspólnotą polityczną jest bardzo źle. Józef Piłsudski swego czasu gorzko kpił z Polaków, którzy chcieliby niepodległości za cenę „dwóch groszy i dwóch kropli krwi”. W naszej obecnej sytuacji można by ten cytat sparafrazować, iż chcielibyśmy niepodległości za cenę „dwóch groszy i dwóch kropli potu”. Bo nie o „umieranie za Ojczyznę” się w całej tej dyskusji rozchodzi – a o wysiłek poniesiony na jej rzecz – właśnie w celu ocalenia wolności, niepodległości i… naszej krwi.

Polscy politycy w ostatnich miesiącach dość powszechnie zaczynają mówić o powrocie obowiązkowej służby wojskowej. Największy ferment w dyskusji wywołał jednak Sławomir Mentzen, który wprost opowiedział się za powrotem powszechnych szkoleń dla 19-latków, co przecież dla polityka wywodzącego się ze środowisk libertariańskich nie jest wcale oczywistością. Stwierdził, iż takich szkoleń trzeba było nigdy nie zawieszać, a Ukraina broni się nie dlatego, iż ma wyłącznie armię zawodową, ale dlatego, iż ma system poboru. Dodał też, iż woli stracić poparcie w sondażach niż stracić kraj.

Bo nie chodzi tu o chwilową polityczną modę, publicystyczną histerię ani zabawę w rekonstrukcję PRL-owskiej zasadniczej służby wojskowej. Chodzi o pytanie fundamentalne – czy Polska ma być państwem, które naprawdę traktuje swoją niepodległość poważnie, czy państwem, które chce mieć bezpieczeństwo bez kosztów, armię bez rezerw, wolność bez obowiązku i niepodległość bez gotowości do jej obrony?

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć – wielu ludzi, którzy na hasło „pobór” reagują alergicznie (co uwidoczniło się szczególnie po wspomnianej deklaracji Mentzena), nie jest tchórzami, jak co niektórzy profesorowie zdają się sugerować. Wielu z nich patrzy na państwo, na jego elity, na jakość instytucji, na patologie w wojsku, na pogardę części polityków wobec zwykłych ludzi i dochodzi do wniosku: „nie chcę za to umierać”. Nie są to głosy odosobnione, a choćby można rzec, iż dość powszechne. Mnie również – jako młodego mężczyznę, podoficera rezerwy i ojca gromadki wspaniałych dzieci – głębokim obrzydzeniem napawa postawa pseudoelit, które w telewizyjnych studiach chcą „wgniatać Putina w ziemię”, a same często nie mają złożonej przysięgi wojskowej, nie potrafią założyć oporządzenia, nie umiałyby obsłużyć karabinu i pierwsze znalazłyby sobie przytulne gniazdko w Brukseli albo Waszyngtonie, gdyby sprawy naprawdę zaczęły się sypać.

Równie odrażająca jest postawa tych wszystkich mundurowych oportunistów, karierowiczów i speców od „białej taktyki”, którzy przez lata nie byli w stanie zapewnić realizacji podstawowego prawa żołnierza – do dobrego wyszkolenia i profesjonalnego dowództwa. Poziom moralny zbyt wielu żołnierzy, szczególnie wyższego szczebla, był dotychczas zaraźliwy – gdy ktoś trafił kilka razy na szkolenie rezerwy, na którym nauczył się co najwyżej otwierać piwo bez użycia rąk, to trudno oczekiwać od niego zrozumienia dla wzniosłej treści przysięgi wojskowej. Przez ostatnie lata całe szczęście „stare wojsko” powoli zaczęło odchodzić w niebyt zastępowane przez realnych pasjonatów i patriotów, ale jest to niestety wciąż proces daleki od zakończenia.

Buduj z nami Nowy Ład!

Twoje wsparcie to inwestycja w rozwój Polski. Pomóż nam budować niezależny portal opinii broniący polskiej suwerenności i wartości narodowych.

Wpłacam teraz

Czy Polska jest warta obrony? Patriotyzm a obowiązek wojskowy

Żołnierz nie jest mięsem armatnim dla generała, który myli mapę sztabową z rzeczywistością. Nie jest też materiałem do zdjęcia dla polityka, który w sobotę zakłada softshell z flagą, a w poniedziałek wraca do partyjnego cynizmu. o ile państwo chce wymagać od obywatela gotowości do najwyższego poświęcenia, musi najpierw udowodnić, iż samo traktuje jego życie poważnie. Pobór bez jakościowego szkolenia, bez nowoczesnego dowodzenia, bez odpowiedniego sprzętu, bez infrastruktury i bez odpowiedzialności przełożonych byłby nie tylko niesprawiedliwy, ale wręcz niemoralny.

Tyle iż z tej słusznej krytyki nie wynika, iż Polska nie jest warta obrony. Przeciwnie. Polska jest jednym z najlepszych miejsc do życia na świecie. Jest krajem względnie bogatym, bezpiecznym, „naszym”, społecznie przez cały czas dość normalnym, z silnymi rodzinami, żywą pamięcią historyczną, dużą energią społeczną i realną szansą na dalszy rozwój. Możemy narzekać na podatki, urzędy, kolejki, głupotę polityków, jakość administracji i upadek obyczajów. Ale miliony ludzi na świecie oddałyby bardzo wiele, żeby żyć w takim miejscu jak Polska.

Może być sympatykiem folkloru, kibicem reprezentacji, konsumentem narodowych symboli czy uczestnikiem różnorakich marszów. Ale patriotyzm bez gotowości do poświęcenia jest tylko dekoracją. To podobna różnica jak między mężczyzną kochającym swoją jedną jedyną żonę i praktycznie realizującym małżeńską przysięgę wierności przez dekady, a chłopaczkiem przeżywającym najgorętszy choćby romans. Uczucie jest czymś wspaniałym, ale dopiero formalnie wyrażone i poparte konkretnymi czynami w konkretnych warunkach, staje się czymś dojrzałym i pełnowartościowym.

Jeszcze gorsi są ci wszyscy miłośnicy „pokoju”, którzy swój „patriotyzm” realizują przez bycie rosyjską wycieraczką. Niewielu z tych patriotów, którzy nadzwyczaj często powiązani są z jedną partią odmieniającą słowo „patriotyzm” przez wszystkie przypadki, jakkolwiek realnie wzmacnia swoimi działaniami potencjał obronny Rzeczpospolitej Polskiej.

Chesterton pisał, iż prawdziwy żołnierz nie walczy dlatego, iż nienawidzi tego, co ma przed sobą, ale dlatego, iż kocha to, co ma za sobą. I właśnie o to chodzi. Nie o kult wojny. Nie o poszukiwanie romantycznej śmierci. Nie o pogardę dla życia. Chodzi o miłość do tego, co za naszymi plecami. Do naszych rodzin, domów, kościołów, cmentarzy, pól i miast. Wyobraź sobie na swoim niebie lecącą rakietę. Już choćby nie myśl o tym co stałoby się, gdyby uderzyła ona w Twój dom. Pomyśl tylko, iż ona tam jest. Pomyśl, iż Twoje dzieci mogłyby trafić pod Moskwę i zostać wytresowane na Rosjan, podobnie jak setki tysięcy dzieci ze wschodnich obwodów Ukrainy. Pomyśl, iż banda zwyrodnialców mogłaby skrzywdzić Twoją żonę, siostrę czy matkę. Nikt z nas by tego nie chciał. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby do tego nie doszło. A najlepszym gwarantem pokoju jest siła, którą musimy jako społeczeństwo zbudować.

Państwo ma obowiązek być przyzwoitym wobec obywatela, o ile oczekuje od niego poświęcenia. Wojsko ma obowiązek szkolić, a nie demoralizować. Dowódcy mają obowiązek dowodzić, a nie robić kariery na plecach podwładnych. Politycy mają obowiązek dawać przykład, a nie wysyłać innych tam, gdzie sami nigdy by nie poszli. My mamy prawo wymagać. Ale mamy również obowiązek zadać sobie pytanie, czy nasz patriotyzm jest czymś więcej niż pustą deklaracją. Pięknie św. Jan Paweł II apelował do młodzieży na Westerplatte: „Musicie od siebie wymagać, choćby gdyby inni od was nie wymagali”. I tego warto się trzymać. o ile masa ludzi prezentujących wysoki poziom moralny przekroczy punkt krytyczny – nie będzie to fakt możliwy do zignorowania przez nasze pseudoelity, które przecież w końcu przez kogoś muszą zostać zastąpione…

Pewną inspirację stanowić może ukraiński ruch azowski – abstrahując tu zupełnie od jego ideologii – zaczynający od zwykłego ochotniczego batalionu w 2014 roku, dzisiaj stanowi najbardziej bitny i zaawansowany technologicznie korpus armijny ukraińskiego wojska. Azow przez ostatnią dekadę stał się siłą, której nikt na Ukrainie nie może zignorować. Azowcy nie narzekali, iż ich kraj jest biedny i skorumpowany – mimo iż był i jest biedny i skorumpowany znacznie bardziej od Polski – oni zaczęli o niego walczyć.

Czytaj także
#Polityka Narodowa

Militaryzacja narodu drogą do jego odrodzenia

Adam Szabelak
13 marca 2025

Militaryzacja narodu. Propozycje i rozważania

Adam Szabelak
14 listopada 2022

Militaryzacja narodu zamiast starego poboru

Właściwą odpowiedzią na wyzwania stojące przed Polską w XXI wieku nie jest pobór w starym stylu, ani też liberalna bajka o samej armii zawodowej.

Potrzebujemy znanego ze Skandynawii całościowego podejścia do bezpieczeństwa – połączenia wojska, obrony cywilnej, wysokiego poziomu odporności społecznej, profesjonalnej edukacji dla bezpieczeństwa i przemyślanej infrastruktury. Zwalczyć musimy „kulturę bezbronności” królującą w społeczeństwie, które chce być chronione, ale nie chce samo ponosić kosztów własnej ochrony. Współczesny obywatel często myśli jak klient – płacę podatki, więc państwo ma mnie obronić. Problem w tym, iż państwo to nie firma ochroniarska, a obywatel to nie abonent. Państwo narodowe trwa tylko wtedy i tylko wtedy ma sens, gdy wystarczająco wielu ludzi jest gotowych uznać jego obronę za własny obowiązek.

Taki system powinien mieć kilka poziomów. Pierwszy to silna armia zawodowa, dobrze opłacona, nowocześnie uzbrojona, realnie szkolona, z dobrym dowodzeniem i jasną odpowiedzialnością. Bez tego wszystko inne będzie fikcją. Drugi poziom to pierwsza linia rezerw — nie przypadkowi ludzie wyrwani z pracy i wrzuceni na trzy tygodnie do koszar, ale osoby z poboru selektywnego, w większości pewnie ochotnicy – podobnie jak w wielu krajach mających taki system – które przeszły długie, specjalistyczne szkolenie, trwające około roku, i mogące realnie wspierać wojsko zawodowe w pierwszym okresie wojny. To mogą być operatorzy dronów, medycy pola walki, łącznościowcy, saperzy, specjaliści cyber, logistycy czy kierowcy ciężkiego sprzętu przypisani jako rezerwiści do konkretnych jednostek wojskowych i w tych jednostkach regularnie po ukończeniu szkolenia podstawowego zgrywani.

Powszechne szkolenie wojskowe po maturze

Dopiero trzeci poziom to szeroka rezerwa obywatelska – cała reszta społeczeństwa. Przypomnijmy, iż już dziś na obywatelach spoczywa obowiązek obrony Ojczyzny. To jeden z niewielu konstytucyjnych obowiązków. Skoro istnieje, to powinien być poważnie traktowany zarówno przez obywateli jaki i przez państwo – to to drugie powinno dać tym pierwszym chociażby elementarne narzędzia do jego realizacji. Miesięczne szkolenie podstawowe po najdłuższych wakacjach w życiu – zaraz po maturze – nie jest żadnym zamordyzmem. Jest absolutnym minimum.

Miesiąc w koszarach, zakończony przysięgą, z nauką obsługi broni, pierwszej pomocy, terenoznawstwa, zachowania pod ostrzałem, podstaw łączności, ochrony przed dronami, reagowania na alarmy, organizacji ewakuacji i działania w grupie, nie zrobi z nikogo komandosa. Ale może sprawić, iż w chwili kryzysu obywatel nie będzie tylko spanikowanym konsumentem z telefonem w ręku.

Ten system ma stworzyć społeczeństwo, którego nie da się łatwo zastraszyć. Rosja zawsze kalkuluje koszty. jeżeli uzna, iż państwo jest miękkie, zatomizowane, liberalnie rozbrojone psychicznie, pełne ludzi przekonanych, iż „to nie ich wojna”, będzie testować jego granice. Po co? Aby rozbić aktualną architekturę bezpieczeństwa i stworzyć nowy porządek, w którym będzie miała szansę na odgrywanie roli mocarstwa współdecydującego o naszym regionie. jeżeli Kreml uzna, iż choćby po przełamaniu pierwszej linii obrony spotka się z masowym, zorganizowanym, lokalnie zakorzenionym oporem – koszt agresji rośnie dramatycznie i ta może okazać się nieprzydatna do osiągnięcia celów strategicznych.

Dlatego militaryzacja narodu jest w istocie projektem pokojowym. Paradoksalnie im bardziej jesteśmy przygotowani do wojny, tym mniejsze prawdopodobieństwo, iż będziemy musieli ją prowadzić. Państwo bezbronne prowokuje agresora. Państwo uzbrojone, zdyscyplinowane i zdeterminowane – odstrasza. To nie jest prusactwo ani faszyzm. To klasyczna republikańska zasada, iż wolność i obowiązek są ze sobą nierozerwalnie powiązane.

Podobnie jak obowiązkowe przeszkolenie lekarzy, prawników, nauczycieli czy spawaczy. W naszym kraju w prawach i obowiązkach jesteśmy równi. I żeby nasz kraj traktować poważnie to tę równość traktować należy również poważnie.

Największym błędem byłoby dziś sprowadzenie debaty do hasła: „pobór – tak albo nie”. Pytanie brzmi inaczej – czy Polska ma mieć realne rezerwy, czy tylko działać w myśl zasady w naszym kraju wszechobecnej, tzn. „sztuka jest sztuka”? Czy obywatel ma być częścią systemu bezpieczeństwa, czy tylko klientem państwa? Czy młody człowiek ma wyjść ze szkoły jako konsument z dyplomem, czy jako obywatel, który wie, jak bronić swojej wolności? Czy chcemy państwa, które potrafi wystawić armię na defiladę, czy narodu, którego nie opłaca się atakować?

Obrona cywilna i odporność społeczna jako część bezpieczeństwa Polski

Rozwiązanie sugerowane w niniejszym tekście jest proste. Potrzebujemy armii zawodowej, ale sama armia zawodowa nie wystarczy. Potrzebujemy poboru selektywnego do długiego szkolenia specjalistycznego, który stworzy pierwszą linię realnych rezerw. Potrzebujemy powszechnego, miesięcznego szkolenia podstawowego dla młodych obywateli. Potrzebujemy odbudowy obrony cywilnej, edukacji obronnej, strzelectwa, organizacji proobronnych, lokalnych struktur odporności, zapasów, schronów i kultury odpowiedzialności. Potrzebujemy też przebudowy naszego systemu edukacji, aby ten nie wypuszczał w świat kolejnych pokoleń życiowych pierdół, a pełnoprawnych obywateli – opisana w tekście Militaryzacja narodu. Propozycje i rozważania koncepcja Powszechnej Organizacji Wychowawczej wymagałaby bodaj jeszcze większej rewolucji mentalnej niż tak rozgrzewające debatę publiczną potencjalne przywrócenie poboru.

Niepodległość nie kosztuje dwóch groszy i dwóch kropli krwi. Kosztuje hektolitry potu. Potrzebne są nam wszystkim dyscyplina i pewne wyrzeczenia. Potrzebne jest uczciwe przyznanie, iż Polska nie obroni się sama, jeżeli sami Polacy nie będą chcieli jej bronić. jeżeli ktoś naprawdę kocha ten kraj, to musi przyjąć do wiadomości, iż czasem miłość do Ojczyzny nie polega jedynie na wzruszeniu podczas hymnu, ale na tym, iż człowiek uczy się strzelać, tamować krwotoki, wykonywać rozkazy i znosić bardzo poważne niewygody. To jest cena politycznej dorosłości. I najwyższy czas, żebyśmy zaczęli ją płacić.

Ten tekst przeczytałeś za darmo dzięki hojności naszych darczyńców

Nowy Ład utrzymuje się dzięki oddolnemu wsparciu obywatelskim. Naszą misją jest rozwijanie ośrodka intelektualnego niezależnego od partii politycznych, wielkich koncernów i zagraniczych ośrodków wpływu. Dołącz do grona naszych darczyńców, walczmy razem o podmiotowy naród oraz suwerenną i nowoczesną Polskę.

Darowizna na rzecz portalu Nowy Ład Koniec Artykuły

Rodzaj płatności(wymagane)
Wpłata jednorazowa
Wpłata cykliczna
Wybierz kwotę płatności(wymagane)
250 zł
150 zł
100 zł
50 zł
20 zł
Pozostałe
Imię i nazwisko(wymagane)
Imię Nazwisko
Email(wymagane)
Zgoda PayU(wymagane)
Wpłacając darowiznę zgadzasz się z polityką prywatności i regulaminem darowizn PAYU
Idź do oryginalnego materiału