Podejrzenie dżumy w Rosji. Matka zmarłej: Znam prawdę

polsatnews.pl 3 godzin temu

Matka rosyjskiej laborantki, która zmarła po podejrzeniu kontaktu z dżumą płucną, oskarżyła lekarzy o zaniedbania. - Pozwolili mojej córce umrzeć - stwierdziła w rozmowie z niezależnymi mediami rosyjskimi. Kobieta zaznaczyła, iż jest pracownikiem służby zdrowia i według jej wiedzy rozbicie probówki z dżumą jest praktycznie niemożliwe.

Pavel Golovkin/AP
Podejrzenie dżumy w Rosji, zdj. ilustracyjne

Według informacji rosyjskich mediów 25 września 28-letnia Daria Szipiłowa, laborantka instytutu badawczego w obwodzie irkuckim, rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Z doniesień wynika, iż cztery dni później kobieta została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.

Po śmierci Szipiłowej władze wprowadziły kwarantannę w kilku placówkach medycznych w regionie i objęły obserwacją medyczną około 200 osób, które miały z nią kontakt.

Podejrzenie dżumy w Rosji. Matka laborantki: Pozwolili mojej córce umrzeć

Pojawiły się podejrzenia, iż przyczyną śmierci 28-latki mogło być zakażenie patogenem dżumy. Przeciwnego zdania jest Swietłana Szipiłowa, matka zmarłej laborantki. W rozmowie z niezależną rosyjską gazetą "Glubina" zaznaczyła, iż jest pracownikiem służby zdrowia i według niej jest to niemożliwe. Oskarżyła też o zaniedbania pracowników szpitala, do którego trafiła 28-latka.

ZOBACZ: Kreml grzmi w sprawie dżumy. Pieskow wskazuje winnego i mówi o "fałszywych informacjach"

- Uratowałam już niejednego pacjenta takiego jak Daria, ale oni nie uratowali mojej córki. Po prostu pozwolili mojej córce umrzeć - powiedziała.

Kobieta dodała, iż 28-latka nie została jeszcze pochowana. - Kto ją pochowa, jeżeli siedzimy tu uwięzieni? - zapytała. Ponieważ rodzina zmarłej laborantki pozostaje na kwarantannie, nie zorganizowano dotąd pogrzebu. w tej chwili szacuje się, iż w szpitalu pod obserwacją znajduje się około 100 osób, które miały kontakt z Darią Szipiłową przed jej śmiercią.

Rosyjskie władze utrzymują, iż nie stwierdzono obecności dżumy płucnej w kraju. Swietłana Szipiłowa zwróciła uwagę, iż dotąd nie podano oficjalnie przyczyny śmierci jej córki.

- Czekam, aż stanie się to oficjalne. Nie jako informacja w mediach, to musi być oficjalny komunikat – powiedziała. - Jest mi teraz bardzo trudno, całe to widowisko się ciągnie - dodała.

Matka zmarłej laborantki: Nie da się rozbić probówki z dżumą

Matka zmarłej laborantki nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń. - Znam prawdę i nie słucham głupich ludzi, którzy w to wszystko uwierzyli. Oczywiście ci mądrzy w to nie uwierzyli. Nie da się rozbić tej probówki. choćby rzucając nią o ścianę. Tylko ktoś, kto nie wie, o czym mówi, mógłby tak stwierdzić (...). Nie da się po prostu wylać zawartości ani jej rozbić. Są tak dobrze zabezpieczone - wyjaśniła.

ZOBACZ: Epidemia dżumy po incydencie w Rosji? Dr Grzesiowski: Musimy być czujni

Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) stwierdziła, iż nie wie, jaki "czynnik etiologiczny" leżał u podłoża śmierci pracownicy laboratorium w obwodzie irkuckim. - Dlatego potrzebujemy więcej informacji - oświadczyła w środę dyrektorka pionu ds. epidemii i pandemii WHO Maria Von Kerkhove.

Władze rosyjskie twierdzą, iż Daria Szipiłowa zmarła na zapalenie płuc o nieustalonej jeszcze etiologii.

Idź do oryginalnego materiału