Podoficer po nowemu

polska-zbrojna.pl 2 godzin temu

Więcej praktyki i jeden standard szkolenia dla przyszłych kaprali – to założenia nowego modelu bazowego kursu podoficerskiego. Program kładzie nacisk m.in. na planowanie, dowodzenie i taktykę z wykorzystaniem nowoczesnych systemów zobrazowania. Celem zmian jest przygotowanie przyszłych kaprali do roli podoficera-dowódcy zgodnie z wymaganiami współczesnego pola walki.

Nowy bazowy kurs dla kandydatów na kaprali jest kolejnym etapem zmian w systemie kształcenia przyszłych dowódców najniższego szczebla. Poprzedził go eksperymentalny kurs realizowany w Szkole Podoficerskiej „Sonda” w Zegrzu w 2025 roku. Trwał w sumie około 82 dni i zebrał bardzo dobre opinie. – Kiedy jednak później analizowaliśmy to szkolenie, okazało się, iż potrzeby wojska i sytuacja geopolityczna na Wschodzie nie pozwalają nam na to, by szkolić w tak długim czasie. Konieczne było więc opracowanie nowego rozwiązania, które pozwoli skrócić szkolenie, bez rezygnacji z osiągnięcia zakładanych efektów – tłumaczy st. chor. sztab. Mirosław Ziarniak, starszy podoficer Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Jeden standard dla wszystkich

REKLAMA

W rezultacie powstał nowy program. – Nie była to wyłącznie zmiana treści czy liczby godzin, ale przede wszystkim nowe podejście do idei kursu. W przeciwieństwie do wcześniejszego modelu, który koncentrował się na przygotowaniu instruktorów, nowy kurs ma służyć kształceniu dowódców-liderów najniższego szczebla – wyjaśnia st. chor. sztab Ziarniak.

Wprowadzenie nowego programu poprzedziły pilotaże, prowadzone od marca do maja tego roku w kilku szkołach podoficerskich. Zebrane wnioski posłużyły do wprowadzenia ostatnich, kosmetycznych korekt w programie, dotyczących zagadnień związanych z m.in. łącznością, etosem służby czy prawem humanitarnym.

Nowy program obowiązuje od 1 września. Jego kluczowym założeniem jest ujednolicenie szkolenia bez względu m.in. na rodzaj służby kandydata. Według takiego samego programu będą się więc szkolić żołnierze zawodowi (szeregowi), terytorialnej służby wojskowej, rezerwy, osoby odbywające dobrowolną zasadniczą służbę wojskową oraz uczestnicy programu Legia Akademicka.

– Oczywiście zdajemy sobie sprawę, iż różnice w doświadczeniu uczestników mogą być różne. Na kursy trafią przecież zarówno żołnierze mający za sobą kilka czy kilkanaście lat służby, jak i osoby, które dopiero ukończyły szkolenie podstawowe. Niemniej jednak celem nowego modelu szkolenia jest zapewnienie wszystkim wspólnego fundamentu kompetencji potrzebnych do objęcia pierwszego stanowiska podoficerskiego – tłumaczy st. chor. sztab. mar. Marek Cabaj, szef Wydziału Kształcenia Zawodowego Podoficerów w Zarządzie Szkolenia P-7 SGWP.

Jak wygląda nowy program?

Kurs w nowej formule trwa łącznie 52 dni. Jego pierwszym etapem jest dwanaście dni nauki w formie zdalnej. Tematyka obejmuje nie tylko zagadnienia związane z dowodzeniem i taktyką, ale także szkolenia wymagane przepisami, m.in. z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, ochrony przeciwpożarowej oraz prawa. Kolejne 40 dni kursu to szkolenie stacjonarne, które w znacznej mierze będzie poświęcone zajęciom praktycznym, ćwiczeniom taktycznym i doskonaleniu umiejętności dowódczych. Główny nacisk w programie został położony na taktykę.

– Poszczególne umiejętności nie są traktowane wyłącznie jako odrębne przedmioty. Strzelanie, łączność, medycyna pola walki i inne elementy żołnierskiego rzemiosła będą nauczane w powiązaniu z działaniem taktycznym i ćwiczone w połączeniu z realizacją konkretnego zadania – podkreśla st. chor. sztab. mar. Cabaj.

Do programu wprowadzono także przedmiot poświęcony nowoczesnym technologiom, w tym wykorzystaniu bezzałogowych statków powietrznych. Jak zaznacza jednak pierwszy podoficer, celem tych zajęć nie jest przygotowanie kursanta do roli operatora drona. – To odrębna specjalność wymagająca innego rodzaju szkolenia. Na kursie bazowym chodzi przede wszystkim o to, by przyszły dowódca potrafił uwzględniać obecność dronów w planowaniu i prowadzeniu działań, choćby jeżeli sam nie będzie ich operatorem. Musi wiedzieć, jakie możliwości daje mu ta technologia, w jakich warunkach może ją wykorzystać i jakie ma ona ograniczenia. Dron sam za niego wojny nie wygra – mówi st. chor. sztab. Ziarniak.

Wśród nowoczesnych technologii uwzględnionych w programie znalazła się również aplikacja ATAK (Android Team Awareness Kit),wykorzystywana do nawigacji geoprzestrzennej i wymiany informacji między żołnierzami. – Chodzi o to, żeby dowódca wiedział, gdzie znajdują się jego podwładni, mógł budować świadomość sytuacyjną w czasie rzeczywistym i koordynować działania. najważniejsze jest przy tym jednak nie tyle samo opanowanie obsługi aplikacji, co umiejętność wykorzystania jej praktyce – wyjaśnia pierwszy podoficer. Takie podejście ma sprawić, iż szkolenie z nowych technologii nie będzie osobnym, oderwanym od rzeczywistości elementem programu, ale stanie się częścią przygotowania do dowodzenia.

Zaplanować działanie

Nowy program kładzie też większy niż dotąd nacisk na naukę planowania misji. Nie chodzi jednak o tworzenie rozbudowanej dokumentacji sztabowej, ale o wypracowanie nawyku systematycznego myślenia. – Dowódca musi wiedzieć, jakie informacje są mu potrzebne, jakie ma możliwości, z jakimi zagrożeniami musi się liczyć i w jaki sposób najlepiej wykorzystać dostępne siły oraz środki – tłumaczy st. chor. sztab. Ziarniak. I dodaje, iż uczestnicy kursu będą się uczyć, jak stosować wykorzystywane na szczeblu małego pododdziału procedury TLP (Troop Leading Procedures), obejmujące np. analizę zadania, ocenę terenu i warunków pogodowych, przygotowanie planu działania, przekazanie rozkazu podwładnym oraz kontrolę i omówienie jego wykonania.

Ważne korekty wprowadzono również w zagadnieniach medycyny pola walki, w tym szczególnie ewakuacji medycznej. Ich powodem były m.in. doświadczenia z obserwacji wojny w Ukrainie. – Współczesne szkolenie musi uwzględniać nie tylko optymalny przebieg działań, ale także scenariusze, w których dostęp do wsparcia medycznego jest poważnie ograniczony. Doświadczenie pokazują, iż czas oczekiwania na ewakuację może wydłużyć się nie do kilku godzin, ale choćby do kilku dni. Dlatego chcemy, żeby żołnierze zdobyli umiejętności przydatne w sytuacji, gdy pomoc nie nadchodzi natychmiast, a które pozwolą mu utrzymać rannego przy życiu przez dłuższy czas – wyjaśnia podoficer z Zarządu Szkolenia.

Tak jak dotąd zwieńczeniem kursu będzie 12-godzinny egzamin na podoficera w formie pętli taktycznej. Będzie on sprawdzał nie tylko wiedzę kursantów, ale także ich zdolność do planowania, podejmowania decyzji i działania w warunkach zbliżonych do rzeczywistych wyzwań na polu walki.

Zmiany objęły nie tylko program szkolenia, ale także zasady naboru na kurs. Przywrócono sprawdzian praktyczny, który ma potwierdzić, iż kandydat opanował podstawowe umiejętności wymagane od szeregowego po szkoleniu podstawowym. Kandydaci muszą również przejść egzamin z wychowania fizycznego, bo w nowym modelu sprawność ma szczególne znaczenie. – Szkolenie jest mocno osadzone w praktyce taktycznej, a to oznacza przemieszczanie się z obciążeniem, długotrwały wysiłek i ewakuację rannych. Dowódca musi być przygotowany na takie obciążenia, ponieważ jego kondycja wpływa nie tylko na własną skuteczność, ale także na możliwość udzielenia pomocy podwładnym i kierowania zespołem w trudnych warunkach – mówi st. chor. sztab. Ziarniak.

Pierwszy kurs w nowej formule ruszył m.in. w Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Paulina Glińska
Idź do oryginalnego materiału