Te samochody od początku nie miały szczęścia. Skradzione prawowitym właścicielom, po wykorzystaniu do działalności przestępczej zostały zatopione w jeziorze.
Przez lata spoczywały pod wodą, kiedy jednak poziom zbiornika zaczął opadać, ich wraki ponownie ujrzały światło dzienne. Zardzewiałe karoserie Volkswagena Golfa II, Audi i pozostałości Fiata 126p gwałtownie stały się jedną z większych atrakcji regionu przyciągając nad Jezioro Pilchowickie tłumy turystów.
Historia tych pojazdów wciąż kryje wiele niewiadomych. Nie można wykluczyć, iż wcześniej zostały skradzione, wykorzystane do działalności przestępczej albo wymontowano z nich niektóre części, a następnie zatopiono, by pozbyć się niewygodnych dowodów.
Przez długi czas woda skutecznie ukrywała ich pozostałości. Sytuacja zmieniła się gdy rozpoczęły się prace związane z modernizacją zapory pilchowickiej. Jej remont wymagał obniżenia poziomu wody w zbiorniku. Spuszczenie wody ze zbiornika osłoniło całe połacie dna i liczne skarby.
Podczas eksploracji natrafiano na skrzynie z amunicją, niemiecki granatnik przeciwpancerny Panzerfaust, kilka niewybuchów, części broni, czy stare monety. Opadające lustro wody ujawniło także pozostałości trzech samochodów. Materiały o spoczywających na dni jeziora, tuż pod mostem kolejowym wrakach obiegła nie tylko lokalne media. O zatopionych samochodach pisały największe dzienniki. Relacje pojawiały się także w stacjach telewizyjnych.
Taka reklama sprawiła, iż nad jeziorem zaroiło się od turystów. Jedni chcieli tylko popatrzeć na zmieniających się krajobraz. Dla innych obowiązkowym punktem było zdjęcie przy wrakach. Ale byli i tacy, którzy postanowili sami szukać skarbów. Metr po metrze z wykrywaczami metali detektoryści przeszukiwali dno jeziora. Gdy większość służb skupiała się na katastrofie ekologicznej, zagrożeniu osadami dennymi i tym, co z jeziora było spuszczane do rzeki, miłośnicy historii odkopywali pamiątki, jakie skrywało jezioro.
Niestety, nie wszyscy ograniczyli się do oglądania czy szukania ciekawostek. W ostatnim czasie ktoś umieścił we wnętrzach wraków kłody drewna, a następnie je podpalił. Ogień strawił tapicerkę oraz elementy wykonane z tworzyw sztucznych i gumy. Pozostały tylko zardzewiałe elementy metalowe.
Dziś ta część jeziora przypomina krajobraz z pola walki. Perła Doliny Bobru tonie w śmieciach. Jednak nie udało nam się napotkać tam służb odpowiedzialnych za stan środowiska.
[See image gallery at lwowecki.info]










