Wbrew internetowym plotkom, w Warszawie nie powstał punkt Ukraińskiego Korpusu Weteranów ani placówka Azov. Teoria jednak żyje własnym życiem – bo przecież podano choćby adres. Weszliśmy tam bez zapowiedzi. Owszem, są Ukraińcy, ale można tu kupić używany samochód, wysłać paczkę do Kijowa czy nauczyć się polskiego. Jedyna wojskowa rzecz? Siatki maskujące wyplatają 85-letnia Ludmiła i dwie inne babuszki.