Polscy i czescy terytorialsi ramię w ramię

polska-zbrojna.pl 12 godzin temu

Obrona przed zasadzką zastawioną w lesie, zjazd tyrolką, trening strzelecki czy przepłynięcie wpław jeziora – to tylko część zadań, jakie mieli do wykonania polscy żołnierze wojsk obrony terytorialnej z 16 DBOT i ich odpowiednicy z Liberca. Wspólne ćwiczenia odbywały się w Górach Izerskich i Karkonoszach, na pograniczu polsko-czeskim.

Ćwiczenia były realizowane w formule poszerzonych weekendów. To efekt współpracy 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej z czeskim Regionalnym Dowództwem Wojskowym w Libercu (Krajské vojenské velitelství Liberec). Najpierw po polskiej stronie gościli żołnierze aktywnej rezerwy z czeskiego Liberca (pełnią analogiczne funkcje do polskiego WOT-u), a następnie taką samą wizytę po czeskiej stronie złożyli Polacy. – Jest to dla nas niezwykle cenna współpraca. Wspólne szkolenie i wymiana doświadczeń: wszystko to procentuje, jeżeli chodzi o kompetencje naszych żołnierzy. Kooperacja po obu stronach granicy jest też cenna, gdy chodzi o reakcje na sytuacje kryzysowe, np. klęski żywiołowe – podkreśla por. Paweł Deka, rzecznik prasowy dolnośląskich terytorialsów.

REKLAMA

Noc w lesie, zasadzka i jezioro wpław

Podczas wizyty w Kłodzku żołnierze z Czech razem z polskimi terytorialsami ze 161 Batalionu Lekkiej Piechoty odbyli m.in. trening, którego elementy składały się na pętlę taktyczną. Było więc strzelanie, zadania z zakresu terenoznawstwa, czyli poruszania się z użyciem mapy i kompasu, a także marsz w górach, w trakcie którego żołnierze musieli udzielić pierwszej pomocy medycznej oraz ewakuować rannego.

Nie zabrakło też jednak ćwiczeń taktycznych. – Terytorialsi zostali powiadomieni, iż na trasie marszu w górach między Kłodzkiem a Międzygórzem mogą się natknąć na partyzanckie działania dywersyjne. Chodziło o to, by albo dzięki rozpoznania ominąć potencjalne zagrożenie, albo stawić mu czoła. Elementem zadań górskich było też zorganizowanie schronienia w terenie przygodnym, czyli budowa obozowiska i noc w lesie – tłumaczy rzecznik 16 DBOT.

W trakcie ćwiczeń żołnierze stosowali również techniki linowe. Na przykład podczas marszu powrotnego dostali zadanie zjazdu tzw. tyrolką ze szczytu wysokiej na kilkadziesiąt metrów zapory wodnej w Międzygórzu.

W miniony weekend Czesi zrewanżowali się Polakom podczas ich rewizyty po czeskiej stronie granicy. I tym razem nie zabrakło ambitnych zadań, mających sprawdzić kompetencje żołnierzy m.in. z zakresu przetrwania w środowisku górskim. Oprócz wspólnych ćwiczeń strzeleckich terytorialsi z obu państw dostali zadania ze wspinaczki, pokonywania mostów linowych rozciągniętych między drzewami, był też marsz taktyczny, w trakcie którego żołnierze musieli pokonać wpław jezioro znajdujące się na poligonie Boletice. – Chodziło o przepłynięcia około 300 m na drugi brzeg, razem ze schowanymi do szczelnych worków mundurami i całym wyposażeniem. Była więc to ambitna próba, ale wszyscy wywiązali się z niej bez zarzutu – komentuje por. Deka.

Podobieństwa i różnice

Jak dodaje rzecznik DBOT, tego typu ćwiczenia to też okazja do podejrzenia w praktyce struktury organizacyjnej i programu szkolenia u czeskich odpowiedników. – Tamtejsi żołnierze wojsk obrony terytorialnej działają w mniejszych sekcjach – ośmio-, a nie 12-osobowych tak jak u nas. Są też nieco inaczej szkoleni. Tam nie ma określonych specjalizacji, więc żołnierze posiadają umiejętności na pewnym poziomie z wszystkich dziedzin potrzebnych lekkiej piechocie. U nas terytorialsi specjalizują się w określonych zadaniach, mają pogłębioną wiedzę w danej dziedzinie. Oba rozwiązania mają oczywiście swoje wady i zalety – podkreśla oficer i zaznacza, iż owocna kooperacja ze stroną czeską będzie kontynuowana.

Czeskie siły terytorialne (teritoriální síly) tworzą przede wszystkim żołnierze aktywnej rezerwy (aktivní záloha), którzy zaliczyli sześciotygodniowe szkolenie podstawowe. Czescy terytorialsi przechodzą obowiązkowo do 84 dni szkoleń rocznie. Podobnie jak w przypadku polskiego WOT-u są angażowani nie tylko do działań militarnych, ale także w przypadku kryzysów, klęsk żywiołowych itp. W formacji armii czeskiej służy około 4–5 tys. żołnierzy. w tej chwili siły terytorialne Czech przechodzą rozbudowę, zgodnie z którą każdy z 14 regionów kraju ma dysponować batalionem tego rodzaju wojska, a do 2030 roku liczba aktywnych rezerwistów ma wzrosnąć do 10 tys.

Marcin Moneta
Idź do oryginalnego materiału