Polska nie planuje wysłania żołnierzy na Grenlandię

bejsment.com 1 godzina temu

Polska nie rozważa skierowania swoich wojsk na Grenlandię – zapewnił premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej. Podkreślił jednocześnie, iż dołoży wszelkich starań, aby Europa występowała w tej sprawie jako wspólnota solidarna i odpowiedzialna.
— To nie jest dziś ani adekwatny moment, ani odpowiednie miejsce na szczegółowe rozważania dotyczące geopolitycznych i militarnych skutków ewentualnej interwencji zbrojnej USA na Grenlandii. Z politycznego punktu widzenia byłaby to katastrofa. Konflikt lub próba przejęcia terytorium państwa należącego do NATO przez inne państwo NATO oznaczałaby koniec świata, jaki znamy – świata, który przez lata dawał nam poczucie bezpieczeństwa – podkreślił Donald Tusk.
— Niestety, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania administracji Donalda Trumpa, nie da się wykluczyć żadnego wariantu rozwoju wydarzeń. Każdy scenariusz pozostaje możliwy – dodał premier.

Tymczasem władze Danii wysłały na Grenlandię tzw. wysunięte dowództwo, którego zadaniem jest przygotowanie wzmocnienia obrony wyspy zarówno siłami krajowymi, jak i międzynarodowymi – poinformował w środę duński nadawca publiczny DR. Gotowość do wysłania wojsk zadeklarowały również Szwecja, Niemcy oraz Norwegia.

Rzecznik niemieckiego rządu przekazał, iż w czwartek Niemcy wyślą na Grenlandię kilkunastu żołnierzy Bundeswehry. Z kolei francuski dyplomata Olivier Poivre d’Arvor powiedział na antenie France Info, iż na wyspie przebywa już 15 francuskich żołnierzy uczestniczących w misji przygotowawczej.

Polska pozostaje jednak poza tymi działaniami. — To zwykłe tchórzostwo i poważny błąd: chowanie głowy w piasek i unikanie zaangażowania. Kto jest nieobecny, ten traci, a tchórzy nikt nie traktuje poważnie – ocenił w rozmowie z Onetem gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM.
— Nic dziwnego, iż Francuzi i Niemcy coraz rzadziej zapraszają nas do wspólnych inicjatyw, na co bardzo narzekam. Trudno się jednak dziwić, skoro my jeszcze przed rozpoczęciem jakiejkolwiek dyskusji od razu mówimy „pas”. To smutne, bo przestajemy być graczem w rozgrywce, która może okazać się kluczowa dla świata. Dokładnie tak samo zachowujemy się w sprawie Ukrainy – dodał.

Idź do oryginalnego materiału