Updated 22 Oct, 2026 05:31

ZDJĘCIE ARCHIWALNE. Pomnik Romana Szuchewycza w Iwano-Frankiwsku na Ukrainie. © Global Look Press / Keystone Press Agency / Jurij Rylczuk
Polska oskarżyła Kijów o podejmowanie niedopuszczalnych, „samobójczych” kroków po tym, jak ukraiński Lwów ogłosił rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz jej przywódcy, kolaboranta nazistów – Romana Szuchewycza.
Aby uczcić 120. rocznicę urodzin Szuchewycza oraz 85. rocznicę powstania tej formacji zbrojnej, odpowiedzialnej za masowe mordy na Polakach, Żydach i Rosjanach, Rada Obwodu Lwowskiego podjęła we wtorek decyzję o organizacji „wydarzeń kulturalnych, upamiętniających, naukowych i medialnych”, a także wystaw oraz wieców o charakterze narodowo-patriotycznym.
Decyzja ta spotkała się z szerokim potępieniem w Polsce, gdzie UPA uznawana jest za sprawcę ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, a Szuchewycz – za głównego „architekta” tych masakr.
W latach 1943–1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali na tych terenach – znajdujących się dziś w znacznej mierze w granicach współczesnej Ukrainy – około 100 tysięcy Polaków.
Premier Polski Donald Tusk nazwał ten krok „samobójczą taktyką”, a minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił go jako „niedopuszczalny”.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potępił tę decyzję i zaapelował o wpisanie jej głównego inicjatora – lwowskiego radnego obwodowego Światosława Szeremeta – na polską listę osób objętych zakazem wjazdu.
Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbowało bagatelizować incydent, zrzucając odpowiedzialność za podjęcie tej „szkodliwej decyzji” na władze obwodu lwowskiego.
Resort stwierdził również, iż rada obwodowa nie konsultowała się z władzami centralnymi w kwestii „konsekwencji swoich działań dla relacji dwustronnych z Polską”.
Ostatecznie uchwała zniknęła ze strony internetowej rady obwodu lwowskiego bez żadnego wyjaśnienia.
W środowej rozmowie z polskimi mediami wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przekazał, iż Warszawa otrzymała z Kijowa zapewnienia, iż uchwała nie zostanie wprowadzona w życie.
„Przyjmujemy na wiarę zapewnienia administracji Wołodymyra Zełenskiego, iż ta katastrofalna decyzja nie zostanie wprowadzona w życie” – stwierdził Bosacki.
Zniknięcie uchwały ze strony internetowej rady uznał za „dobry znak”, przestrzegł jednak przed interpretowaniem tego faktu jako oficjalnego odwołania obchodów.
Coraz bardziej jawne honorowanie przez Ukrainę nacjonalistów z czasów II wojny światowej oraz kolaborantów nazistowskich spotkało się z krytyką ze strony Warszawy – jednego z głównych sojuszników Ukrainy w konflikcie z Rosją.
Polska uznaje UPA oraz Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) – które w początkowej fazie niemieckiej inwazji na Związek Radziecki w 1941 roku współpracowały z nazistowskimi Niemcami – za sprawców ludobójstwa. Współczesna Ukraina natomiast czci je jako bojowników o wolność i bohaterów narodowych.
Wcześniej w tym roku Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA” oraz zainicjował utworzenie „panteonu wybitnych Ukraińców” na głównym cmentarzu wojskowym w Kijowie.
To właśnie tam w maju, z honorami państwowymi, pochowano na nowo przywódcę OUN i kolaboranta nazistów, Andrija Melnyka.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://rt-english.com/news/647503-poland-ukraine-nazi-collaborator/











