Polski nie jest łatwy, ale chcą się go uczyć. Historie Ukraińców w Polsce [WIDEOPODCAST]

tulodz.pl 1 godzina temu

Tetiana przyznaje, iż początki nie były łatwe. Dość gwałtownie zaczęła rozumieć, co mówią do niej Polacy. Znacznie trudniej było jej odpowiedzieć.

- Miałam ogromną blokadę

- wspomina.

Problemem były zwłaszcza rozmowy telefoniczne. Kiedy nie widziała rozmówcy, trudniej było jej zrozumieć, co dokładnie mówi.

https://tulodz.pl/polska-i-swiat/przyjechali-po-zasilki-sprawdzilismy-ile-naprawde-ukraincy-dostaja-z-polskiego-systemu-wideopodcast/XoEui6HhvpZkxnrEZ66f

Najpierw alfabet, później rozmowy

Naukę zaczęła od korepetycji online. Nauczycielka pomogła jej opanować podstawy, w tym polski alfabet. Szczególnie zapamiętała litery, których wcześniej nie znała.

- Te z ogonkami

- mówi Tetiana.

Później zapisała się na kurs organizowany przez Caritas.

- To było bardzo pomocne

- przyznaje.

Najwięcej dał jej jednak codzienny kontakt z językiem. Tetiana zaczęła działać w centrum kultury eSTeDe, gdzie prowadzi m.in. polsko-ukraiński zespół muzyczny „Koleżanki”.

https://tulodz.pl/polska-i-swiat/mity-naszych-ulic-ukraincy-wchodza-do-lekarza-bez-kolejki-sprawdzamy-jak-jest-naprawde-wideopodcast/8dEzUVCYwG7TcctrbyKk

To właśnie tam coraz częściej musiała rozmawiać po polsku. Nie bała się przy tym popełniać błędów.

- Zawsze prosiłam, żeby mnie korygować, jak coś źle mówię. Ale wtedy słyszałam, iż dobrze, wszystko jest dobrze, a z czasem będzie jeszcze lepiej

- opowiada.

I rzeczywiście z czasem było coraz lepiej. Tetiana ukończyła szkołę policealną. Dziś bez problemu rozmawia przez telefon, radzi sobie podczas codziennych rozmów, a także występuje publicznie po polsku.

Pomogło jej choćby oglądanie reklam.

To jednak nie oznacza, iż język ukraiński zniknął z jej życia. Wręcz przeciwnie. W domu, a także w grupie znajomych, w której są sami Ukraińcy, Tetiana przez cały czas rozmawia po ukraińsku.

To zresztą naturalna część życia wielu migrantów.

Potwierdzają to również osoby pracujące z Ukraińcami.

https://tulodz.pl/polska-i-swiat/ten-mit-wraca-jak-bumerang-dane-ze-szkol-i-uczelni-nie-pozostawiaja-watpliwosci/3g6tLqTtmLWi8GeiWKjs

„Wszystko zależy od tego, co przeszli”

Lidia Rezler przez 35 lat uczyła języka polskiego. Wśród jej uczniów byli zarówno Polacy, jak i osoby z Ukrainy.

Zwraca uwagę, iż trudności z językiem nie są niczym wyjątkowym. Polski dla wielu osób jest wymagający, a problemy z nauką miewają również polscy uczniowie.

W przypadku osób, które przyjechały z Ukrainy po wybuchu wojny, dochodziły jednak dodatkowe doświadczenia.

- To wszystko zależy od tego, co przeszli

- mówi Lidia Rezler.

Jak tłumaczy, osobom, które straciły bliskich albo cały czas martwiły się o rodzinę pozostawioną na Ukrainie, trudno było skupić się na nauce.

Dlatego pierwszym krokiem było często zbudowanie zaufania.

- Zawsze się starałam, żeby przede wszystkim mi zaufali

- mówi nauczycielka.

Później część jej uczniów podchodziła do nauki bardzo poważnie. Niektórzy zdecydowali się choćby zdawać maturę w Polsce.

Dzieci mają łatwiej. Polski słyszą codziennie

Dużą rolę w nauce języka odgrywa szkoła. Dzieci z Ukrainy uczą się w polskich placówkach, a dla tych, które nie znają języka wystarczająco dobrze, przewidziano dodatkową naukę polskiego i inne formy wsparcia.

- Dzieci są objęte polskim obowiązkiem szkolnym. Trafiają do placówek polskojęzycznych, gdzie oferowane jest im wsparcie w nauce języka polskiego. Nauka odbywa się w języku polskim, więc oczywiście ta bariera na początku jest duża

- mówi dr Marcin Gońda, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Jak dodaje, dzieci mają dzięki temu możliwość codziennego kontaktu z językiem.

Podobne doświadczenia ma Iwona Kołodziejska, wicedyrektor SP nr 22 w Płocku. Jej zdaniem czasami przełomem nie były choćby dodatkowe lekcje, ale zwykły kontakt z polskimi rówieśnikami.

- Czasami wystarczyła wspólna ławka z polskim kolegą, przebywanie razem podczas przerw, podczas zajęć pozalekcyjnych i gdzieś ta bariera zanikała

- mówi.

Nauczyciele musieli oczywiście dostosować metody pracy i poświęcić więcej czasu w tłumaczenie materiału. Ale, jak podkreśla, w dużej mierze udało się tę barierę pokonać.

„W dziewięć miesięcy można nauczyć się podstaw”

Roman Tarnowski, dyrektor Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego, nie ma wątpliwości, iż w przypadku osób z Ukrainy nauka polskiego jest możliwa stosunkowo szybko.

- Tak, to zdecydowanie tak - odpowiada na pytanie, czy w dziewięć miesięcy można przyswoić podstawy języka polskiego.

Jak tłumaczy, Ukraińcom pomaga podobieństwo obu języków. Zarówno polski, jak i ukraiński należą do języków słowiańskich. Nie oznacza to oczywiście, iż nauka jest pozbawiona trudności.

Jednym z problemów są tak zwani „fałszywi przyjaciele”, czyli słowa, które brzmią podobnie w dwóch językach, ale mają inne znaczenie.

Karolina Dukat, lektorka języka polskiego, podaje przykład słowa „dywan”. Po ukraińsku oznacza ono kanapę. Jedna z jej uczennic powiedziała kiedyś lekarzowi, iż jej syn śpi na dywanie. Dopiero później okazało się, iż miała na myśli kanapę.

Takich językowych pułapek jest więcej. Nie oznacza to jednak, iż Ukraińcy nie chcą się uczyć polskiego.

„Chcą być zrozumiani”

Anna Kowalczyk, doradca międzynarodowy w Centrum Integracji Cudzoziemców Partners w Łowiczu, mówi wprost: z jej doświadczeń wynika coś zupełnie innego.

- Ukraińcy chcą wiedzieć, co mówią do nich nauczyciele ich dzieci, jak wypełnić dokumenty, porozumieć się w pracy, w sklepie czy podczas wizyty w urzędzie. Chcą wiedzieć, co do nich mówią i żeby móc odpowiedzieć poprawnie. Chcą być zrozumiani

- przyznaje.

Oczywiście sam kurs językowy nie zawsze wystarcza. Ważne jest to, co dzieje się poza salą lekcyjną i kontakt z językiem.

https://tulodz.pl/polska-i-swiat/mowi-sie-ze-ukraincy-zabieraja-polakom-prace-i-zanizaja-pensje-sprawdzilismy-co-mowia-dane-i-eksperci/32RFqF5gHb5oCaxOm6Ny

Tekst przygotowali: Karolina Barełkowska, Joanna Chrzanowska, Michał Wiśniewski, Oskar Bąk, Agnieszka Antosiewicz-Grzegorzewska, Katarzyna Broda.

Idź do oryginalnego materiału