Rosomak, Baobab, system San, Turra 30 i produkcja amunicji, przede wszystkim 155 mm – to słowa, które podczas dzisiejszego spotkania wicepremierów i ministrów obrony Polski i Słowacji były odmieniane przez wszystkie przypadki. Oba państwa zadeklarowały, iż ich firmy zbrojeniowe chcą nawiązać ścisłą współpracę. Pierwszy kontrakt ma zostać zawarty jeszcze w maju.
We wtorek wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przebywa w Bratysławie, gdzie odbywa się debata „Polsko-słowacki dialog obronny”. – Pokój sam się nie obroni, pokój potrzebuje siły – mówił minister obrony narodowej, inaugurując wydarzenie. Zaznaczył, iż obecna sytuacja na świecie jest trudna, o czym świadczy tocząca się w Ukrainie wojna, jak i konflikt, jaki panuje na Bliskim Wschodzie.
Dlatego tak ważne jest, aby zadbać o sprawność przemysłów obronnych poszczególnych państw. Jak zaznaczył Kosiniak-Kamysz, Polska i Słowacja mają ze sobą wiele wspólnego, choćby doświadczenia z czasów wojny czy rzeczywistości komunistycznej. – Wolność nie przyszła nam łatwo. Została wywalczona, wypracowana, wymodlona. Wolność należy uszanować, niepodległość należy uszanować, dlatego tu jesteśmy – zaznaczył wicepremier.
Kosiniak-Kamysz mówił, iż dziś służby i wojska specjalne Polski i Słowacji ze sobą współpracują, oba państwa tworzą swoją obronę terytorialną, przyszedł też czas na nawiązanie współpracy w dziedzinie przemysłu. Szef MON-u zaznaczył, iż firmy co prawda od dwóch lat prowadzą rozmowy, ale teraz kolej na podjęcie konkretnych kroków.
Zdradził, iż podczas rozmów bilateralnych z Robertem Kaliňákiem, swoim słowackim odpowiednikiem, omawiano przede wszystkim produkowane w Polsce: system SAN, Rosomaki, Borsuki, Baobaby, Pioruny, wiele uwagi poświęcono także słowackim zdolnościom do produkcji amunicji czy wieży Turra 30. Przypomniał, iż 24 lutego ubiegłego roku oba państwa zawarły umowę o współpracy, teraz przyszedł czas na kooperację samych przedsiębiorstw. – Myślę, iż maj będzie dobrym momentem do podpisania konkretnych umów między firmami – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Podczas debaty „Polsko-słowacki dialog obronny” minister wyjaśniał, iż kooperacja przemysłów tak bliskich sobie państw jest istotna, bo dzieli je niewielka odległość geograficzna, co może mieć najważniejsze znaczenie w razie konieczności realizacji szybkich dostaw. Wyjaśnił, iż doświadczenia z ubiegłych lat pokazują, iż w przypadku konfliktu łańcuch dostaw może zostać zaburzony. – W takiej sytuacji podział świata będzie coraz bardziej wyraźny, dostawy mogą być zatem odwlekane – wyjaśniał wicepremier.
Dodał, iż przed laty Europa bazowała na produktach spoza Unii Europejskiej, a dzisiejsza sytuacja bezpieczeństwa pokazuje, jak wielki był to błąd. – Musimy budować niezależność od Chin, Indii, całej Azji. Nie możemy ufać w to, iż razie konfliktu to my będziemy pierwszymi odbiorcami – mówił szef polskiego MON-u. Wyjaśnił, iż właśnie dlatego zapadła decyzja o kupnie Huty Częstochowa, aby zagwarantować dostępność stali. – Albo będziemy silni własnymi przemysłami, albo nas nie będzie – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Polska wzorem do naśladowania
W podobnym tonie wypowiadał się Robert Kaliňák, wicepremier i minister obrony Słowacji, który zaznaczył, iż Polska zrobiła ogromne postępy, jeżeli chodzi o zbrojenia i należy brać z niej przykład. Jak mówił, na uwagę zasługują przede wszystkim produkowane nad Wisłą Rosomaki, Borsuki czy Pioruny. – My również zaczęliśmy wspierać przemysł, a dziś widzimy pierwsze wyniki. Słowacja jest silna, jeżeli chodzi o produkcję amunicji, detektorów, to są obszary, które się rozwinęły w ostatnich latach – wyliczał.
Jak mówił słowacki wicepremier, obecne konflikty zbrojne udowadniają, iż można mieć sprawną armię, ale aby mogła ona działać skutecznie, musi być wyposażona w nowoczesne uzbrojenie. – Jakość przemysłu obronnego jest kluczowa. Polska i Słowacja chcą dawać przykład w tym zakresie – podkreślił Kaliňák.
Podczas wydarzenia głos zabrała także Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. SAFE. Podkreślała, jak w ostatnich latach zmieniło się podejście Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o kwestie obronności. Jak mówiła, Polska i Słowacja mają inne specjalizacje, jeżeli chodzi o produkcję uzbrojenia, co może stwarzać szansę na eksport flagowych produktów.
W przypadku Polski chodzi przede wszystkim o system SAN czy pojazdy minowania narzutowego Baobab, natomiast Słowacja posiada świetnie rozwiniętą produkcję amunicji, przede wszystkim 155 mm. – Albo skorzystamy z naszych możliwości i zostaniemy poważnym graczem na rynku, albo zrobi to ktoś inny – zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka. Jak dodała, liczy na to, iż to, co oba państwa wspólnie wypracują, będzie służyło bezpieczeństwu, ale też oby nigdy nie musiało sprawdzić się w boju.
Organizatorem debaty „Polsko-słowacki dialog obronny” jest Grupa Defence24. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele polskiego i słowackiego przemysłu obronnego.