
W nocy z niedzieli na poniedziałek Teheran stał się celem intensywnych ataków powietrznych przeprowadzonych przez siły Stanów Zjednoczonych i Izraela. W irańskiej stolicy słychać było potężne eksplozje, które – według relacji świadków i mediów – miały bezprecedensową skalę.
Siły Obronne Izraela poinformowały o rozpoczęciu szeroko zakrojonej operacji wymierzonej w kluczową infrastrukturę wojskową i bezpieczeństwa Iranu. Celem ataków były m.in. bazy szkoleniowe, magazyny systemów rakietowych, zakłady produkcji broni oraz obiekty związane z Ministerstwem Obrony i aparatem wywiadowczym.
Według wstępnych informacji w wyniku uderzeń zginęła co najmniej jedna osoba, jednak pełna liczba ofiar oraz skala zniszczeń pozostają nieznane. Irańskie media informowały o silnych eksplozjach w kilku dzielnicach miasta, szczególnie we wschodniej części Teheranu.
Ataki wywołały natychmiastową reakcję w regionie. Arabia Saudyjska poinformowała o zestrzeleniu pocisku balistycznego nad Rijadem, a Zjednoczone Emiraty Arabskie przechwyciły zagrożenie rakietowe nad Abu Zabi. Alarmy ogłoszono również w Bahrajnie i Kuwejcie, choć nie ma doniesień o poważnych zniszczeniach.
Eskalacja napięcia następuje w kontekście wcześniejszego ultimatum prezydenta USA Donalda Trumpa, który zażądał od Iranu odblokowania cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Teheran odrzucił te żądania, podkreślając, iż wolność żeglugi nie może być oddzielona od swobody handlu.
Obecna sytuacja znacząco zwiększa ryzyko dalszej destabilizacji regionu Bliskiego Wschodu i może mieć bezpośredni wpływ na globalne bezpieczeństwo oraz rynki surowcowe.

Irańczycy usiłują żyć normalnie w wojennej rzeczywistości.













