Korea Południowa wyraziła "głębokie ubolewanie" z powodu ujawnienia przez Ukrainę informacji o przekazaniu Seulowi dwóch północnokoreańskich jeńców wojennych, pomimo poufności porozumienia. Kijów odpowiada, iż nie było żadnej umowy na temat nieinformowania opinii publicznej na temat repatriacji.
Poważny zgrzyt dyplomatyczny na linii Kijów-Seul. "Głębokie ubolewanie"

23 września podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ Wołodymyr Zełenski poinformował, iż Ukraina przekazała Korei Południowej dwóch północnokoreańskich jeńców, którzy zostali schwytani podczas walk w obwodzie kurskim. Żołnierze walczyli po stronie Rosji.
Dzień później głos w sprawie zabrał prezydent Lee Jae Myung, który oskarżył Kijów o złamanie umowy o poufności. Jak wskazywał, proces repatriacyjny był kwestią "niezwykle drażliwą" związaną nie tylko z dyplomacją, ale i bezpieczeństwem narodowym. Wiązał się też z ochroną żołnierzy oraz ich rodzin przebywających wciąż w Korei Północnej.
Poważny zgrzyt dyplomatyczny między Seulem a Kijowem. Poszło o jeńców z Korei Północnej
Na słowa Lee zareagowała strona ukraińska. W piątek przedstawiciel tamtejszej kancelarii prezydenta przekazał w rozmowie z RBC-Ukraina, iż Kijów nie zobowiązywał się do zatajenia informacji o transferze północnokoreańskich jeńców. Co więcej, nigdy podobno nie padła choćby taka prośba z Seulu.
- Ukraina nie obiecywała, iż to ukryje i nigdy tego nie ukrywamy, jeżeli chodzi o więźniów. To delikatna kwestia, ponieważ Ukraińcy mają prawo do wiedzy na temat spraw dotyczących więźniów - przekazał anonimowy rozmówca medium.
ZOBACZ: Są w stanie wojny od ponad 70 lat. Trump zadeklarował pomoc
W niedzielę Biuro Prezydenta Korei Południowej ponownie wydało oświadczenie w sprawie zgrzytu dyplomatycznego. Starszy sekretarz ds. PR przywódcy kraju Seong Ghi-hong wyraził "głębokie ubolewanie" z powodu ujawnienia informacji oraz "fałszywych twierdzeń" na temat tego, iż Kijów nie zawarł z Seulem umowy poufności.
Urzędnik przekazał też, iż Lee Jae Myung rozważa podjęcie dodatkowych działań w sprawie, jeżeli uzna, iż istnieje taka potrzeba.
Walczyli po stronie Rosji przeciwko Ukrainie. Trafili do Korei Południowej
Północnokoreańscy jeńcy wojenni, którzy trafili do Korei Południowej, zostali schwytani 11 stycznia ubiegłego roku przez żołnierzy Sił Operacji Specjalnych z Grupy Taktycznej nr 84. To dwaj mężczyźni w wieku 26 i 21 lat, którzy pełnili funkcje żołnierzy piechoty.
Obaj byli ranni i trafili pod opiekę medyczną. Wołodymyr Zełenski opublikował nagranie z przesłuchania jednego z nich. - Była pewnego rodzaju bitwa i zostałem ranny. Po bitwie był odwrót. Ponieważ byłem ranny i nie mogłem się ruszać, zostałem sam na trzy, cztery lub pięć dni i potem ukraińscy żołnierze mnie znaleźli, dali mi jakiś zastrzyk i przywieźli tutaj - powiedział.
ZOBACZ: Nagle usłyszeli hymn Korei Północnej. Wpadka podczas Igrzysk Azjatyckich
- Byłem trenowany tak: jeżeli schwytamy ukraińskich żołnierzy, pokażemy im zdjęcie domu. Jedno zdjęcie to dom, a drugie to broń. Damy im wskazać, co wybierają. jeżeli wybraliby dom, zostaliby wyzwoleni. jeżeli wybraliby broń zostaliby wysłani do niewoli - wskazywał, dodając, iż nigdy nie udało się tego dokonać.





![Macierewicz na celowniku prokuratury. Chodzi o włamanie i kradzież [WIDEO]](https://shareinfo.pl/wp-content/uploads/2023/01/macierewicz.jpg)

