Premier: kooperacja przy przejściach granicznych będzie musiała mieć specjalny charakter

rdc.pl 42 minut temu

  • Szef rządu zapowiedział, iż przez najbliższe miesiące kooperacja przy przejściach granicznych między celnikami, policjantami, strażą graniczną, a wojskiem będzie musiała mieć "specjalny charakter". Chodzi m.in. o przeciwdziałanie zatorom i gromadzeniu się na przejściach pojazdów np. z paliwem.
  • Na poniedziałek premier Tusk zapowiedział rozmowy w tej sprawie z Ministerstwem Finansów.
  • Komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan przekazał w niedzielę po południu, iż sytuacja na przejściach granicznych jest "opanowana", ruch odbywa się normalnie. Wcześniej, w związku z zagrożeniem atakami dronów po stronie ukraińskiej, okresowo wstrzymywano odprawy na przejściach.

Rosyjskie ataki blisko granicy z Polską

W niedzielę nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Nie odnotowano naruszenia granicy RP.

- Jesteśmy pewni, iż została zaatakowana stacja benzynowa lub jej pobliże, dwa kilometry od naszej granicy, od naszego przejścia oraz skład pociągu towarowego na bocznicy - powiedział premier Tusk podczas niedzielnej odprawy służb z udziałem ministrów w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Podkreślił, iż "ważna jest precyzyjna informacja".

- Informacje o zaatakowaniu kolumny ciężarówek lub lokomotywy z pociągu pasażerskiego na trasie Kijów-Warszawa, które się pojawiały nie tylko u nas w mediach, ale też w niektórych relacjach ze strony ukraińskiej, nie mogę powiedzieć, iż one są nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy takich zdarzeń – zaznaczył Tusk.

Odniósł się także do spekulacji, iż została naruszona polska przestrzeń powietrzna. - Spekulacji, iż coś wleciało od strony ukraińskiej, czyli rosyjskiej w tym znaczeniu, też nie potwierdzamy. Nic nie naruszało tej nocy polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział premier.

Tusk podkreślił, iż "eskalacja działań ze strony Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy".

- Jak wiecie, atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie - mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii, ale wiedzieliśmy, iż w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia przejść granicznych ukraińskich, a więc dotyczy to także naszego kraju - zaznaczył Donald Tusk.

"Najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej"

- To, co wiemy i to, czego można się spodziewać, to to, iż najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej i nie możemy wykluczyć niestety, iż ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium – powiedział. Wyraził nadzieję, iż "ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi”. - Ale niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, iż także gorsze warianty są możliwe – podkreślił.

Zwrócił również uwagę na zdolność weryfikacji informacji. – Będę prosił o informacje ze strony służb, abyśmy byli w stanie weryfikować tak już jeden do jeden wszystkie informacje, które otrzymujemy, szczególnie w trybie alarmowym w nocy – powiedział premier.

Zaznaczył, iż „nie jest to tylko kwestia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i przekazywania informacji mieszkańcom”. Wskazał, iż bardzo ważne z punktu widzenia armii, ale też rządu jest, żeby strona polska miała "pełną zdolność weryfikowania i potwierdzania" informacji, żeby nie popełnić żadnego błędu, wtedy, kiedy będzie potrzebna pilna reakcja.

- Nie ulega wątpliwości, iż musimy być wspólnie z naszymi sojusznikami przygotowani na reakcję, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ataki tej nocy wskazują, iż Rosjanie są gotowi użyć groźniejszego niż do tej pory sprzętu. Mówię tutaj o dronach odrzutowych. Ich zasięg i precyzja są niepokojące - powiedział.

Tusk poinformował, iż zgodnie z informacjami przekazanymi przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka, podczas niedzielnego ataku dronowego Rosji w zachodniej Ukrainie, odnotowano 13 uderzeń.

- Musimy mieć świadomość iż Rosja dysponuje takimi możliwościami. Dlatego będę czekał na informacje, jak jesteśmy przygotowani do użycia dronów do dezorganizacji kolei czy zakładów pracy. Nie wykluczam, iż takie sytuacje mogą się zdarzyć. Tylko maksymalne przygotowanie to jest gwarancja, iż żadne dramatyczne rzeczy się nie zdarzą - zauważył premier.

"Współpraca przy przejściach granicznych niestety będzie musiała mieć specjalny charakter"

Zapowiedział, iż przez najbliższe miesiące "współpraca przy przejściach granicznych niestety będzie musiała mieć specjalny charakter". Tusk dodał, iż w poniedziałek rozmowy w tej sprawie będą prowadzone także z Ministerstwem Finansów. Podkreślił, iż kooperacja między celnikami, policjantami, strażą graniczną, wojskiem "musi w sposób maksymalny po pierwsze usprawnić ruch, tak żeby nie było zatorów, bo one mogą być niebezpiecznym z naszego punktu widzenia celem ataków". - I żeby oczywiście nie dochodziło w żadnym wypadku do gromadzenia się pojazdów przy naszych przejściach granicznych, np. z paliwem - dodał.

Komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan przekazał podczas odprawy, iż "aktualnie sytuacja na przejściach granicznych jest opanowana". - Ruch odbywa się normalnie, nie stwierdzamy na ten moment żadnych zagrożeń - powiedział.

Dodał, iż wcześniej, w związku z zagrożeniem atakami bezzałogowych statków powietrznych po stronie ukraińskiej, okresowo wstrzymywano odprawy na przejściach. - Praktycznie przez cały dzień i całą noc ten ruch był ruch wstrzymywany i wznawiany – podkreślił komendant.

Jak przekazał, około godz. 4.10 dron zaatakował stację benzynową ok. 2 km od przejścia granicznego w Dorohusku. - Wybuch był tak silny, iż szyby w placówce po naszej stronie zadrżały. W związku z atakiem przejście zostało ewakuowane - powiedział gen. Bagan. Wyjaśnił, iż poza rejon przejścia przetransportowano ponad 280 podróżnych, w tym pięć autokarów, ewakuowano także 25 funkcjonariuszy SG i 25 funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej.

Komendant przekazał, iż do ewakuacji doszło również w Hrebennem, po informacji o niezidentyfikowanym obiekcie zmierzającym w kierunku przejścia, ale - jak podkreślił - po konsultacji z wojskiem zagrożenie nie zostało potwierdzone. - W tym przypadku również doszło do ewakuacji ponad 300 osób - powiedział.

- Około godziny 8.27 doszło również do kolejnego uderzenia po stronie ukraińskiej na bocznicę kolejową i z naszych informacji uzyskanych od strony ukraińskiej wynika, iż dron uderzył w lokomotywę pociągu towarowego. Skład tego pociągu składał się z pustych cystern, więc to są nasze informacje, które uzyskaliśmy od strony sąsiedniej - poinformował gen. Bagan. Dodał również, iż w mediach pojawiały się inne informacje, jednak - jak wyjaśnił - nie są w stanie ich w 100 proc. potwierdzić.

Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. SG Jacek Szcząchor przekazał, iż w momencie ewakuacji przejścia granicznego autokary są wyprowadzane poza teren przejścia, natomiast ponieważ ciężarówki nie są w stanie gwałtownie zawrócić i kierowcy są proszeni o udanie się w miejsce ukrycia.

Zwrócił się też z pytaniem o możliwość implementowania od wojska tzw. hesco-bastionów dla funkcjonariuszy SG, którzy pełnią służbą na linii granicy, tak by mogli przez cały czas obserwować linię granicy będąc bezpiecznym.

Hesco-bastiony to składane kosze z drucianej siatki otoczonej wytrzymałą tkaniną wypełnione np. piaskiem. Buduje się z nich tymczasowe umocnienia. Zastąpiły worki z piaskiem.

Komendant zwrócił tez uwagę, na problem informowania na przejściu o alarmie i konieczności ewakuacji. Przekazał, iż w niedzielę wykorzystano np. głośniki w pojazdach służbowych ogłaszając alarm. - Fajnie by było, żeby przynajmniej doraźnie do czasu, kiedy nie będzie centralnego systemu działającego także w przejściu, żeby zakupić tuby, które pozwoliłyby nam ogłaszać alarm w ramach przejść granicznych - dodał.

Podziękował też policji za pomoc w szybkie i sprawne wyprowadzenie w głąb kraju samochodów ADR wypełnionych paliwami.

Szef sztabu DORSZ gen. bryg. Jarosław Chojnacki powiedział, iż podczas nocnych ataków Federacji Rosyjskiej na Ukrainę Dowództwo obserwowało za pośrednictwem systemów rozpoznania radiolokacyjnego obiekty znajdujące się w przestrzeni powietrznej Ukrainy i zmierzające w kierunku Polski. W związku z tym - jak mówił - "dowódca operacyjny oczywiście uruchomił lądowe środki obrony powietrznej rozmieszczone w części wschodniej kraju, w województwie lubelskim i w województwie podkarpackim oraz oczywiście środki obrony powietrznej lotnictwa szybkiego, czyli F-16 oraz śmigłowce M-17 i Black Hawki".

Przekazał, iż ze wstępnych ocen wynika, iż Rosjanie w atakach na Ukrainę, które rozpoczęły się w sobotę o godz. 14, użyli ponad 700 dronów oraz 40 pocisków balistycznych. Ataki koncentrowały się na regionie odeskim oraz na zachodniej Ukrainie.

- Warto podkreślić - lądowe środki obrony powietrznej były w gotowości do zestrzelania pocisków, ponieważ widoczność była, tutaj mieliśmy to w pełni dozorowane - przekazał gen. Chojnacki.

Idź do oryginalnego materiału