Doug Ford łagodzi ton wobec Trumpa dzień po nazwaniu go „looserem”
Premier Ontario Doug Ford we wtorek (25 sierpnia 2026) wyraźnie złagodził retorykę wobec prezydenta USA Donalda Trumpa, stwierdzając, iż „nadszedł czas, by obniżyć temperaturę”. Stało się to zaledwie dobę po tym, jak w Hamilton nazwał amerykańskiego prezydenta „przegranym”, „dyktatorem” i „królem bankructw”.
Konflikt słowny wybuchł w poniedziałek na tle eskalującej wojny handlowej. Po załamaniu rozmów handlowych i nałożeniu przez Stany Zjednoczone nowych ceł, Trump zagroził podwyższeniem stawek do 50 proc. na kanadyjskie samochody, części samochodowe i stal od 1 stycznia. Ford w radiowym wywiadzie odparł, iż Trump może „pocałować go w tyłek”. Prezydent USA zareagował wpisem na Truth Social, w którym nazwał Forda „mniej charyzmatycznym, inteligentnym i ogólnie nieimponującym bratem nieżyjącego, wielkiego Roba Forda” oraz „poplecznikiem” premiera Marka Carneya.
Na konferencji prasowej w Hamilton Ford nie pozostawał dłużny. Oświadczył, iż nie zamierza reagować na „dyktatora” i „bully’ego”, a Trump jest „królem bankructw”, który opodatkowuje własnych obywateli. „Mam skórę jak aligator. Myślisz, iż obraza od niego mnie boli? No to dawaj, kolego, jestem gotowy. Z takimi jak ty miałem do czynienia całe życie i wiecie co? Wszyscy kończą jako przegrani, bo jesteś przegranym” – mówił. Dodał też, iż „ma duży tyłek”, więc Trump ma sporo miejsca, by je pocałować. Wyraźnie podkreślił: „Nie lubię tego gościa. Proste”.
We wtorek Ford zmienił strategię. Wystąpił w kilku amerykańskich stacjach telewizyjnych (CNN, Fox Business, ABC, Bloomberg, CBS). W rozmowie z Wolfem Blitzerem na CNN przyznał: „Myślę, iż tak. Wczoraj zrobiło się trochę gorąco, trochę personalnie między prezydentem a mną, ale chcę zawrzeć umowę – dobrą dla Amerykanów i dobrą dla Kanadyjczyków. Czas wrócić do stołu i wynegocjować sprawiedliwe porozumienie, bo to szkodzi USA i szkodzi Kanadzie”.
Ford odparł, iż to zwykła retoryka, i przypomniał, iż Ontario jest największym klientem dla 17 stanów USA i drugim dla kolejnych 12.
Sytuacja pokazuje, jak gwałtownie personalne ataki mogą eskalować w relacjach na najwyższym szczeblu, a potem równie gwałtownie ustępować miejsca pragmatyzmowi, gdy stawką stają się miejsca pracy i bilans handlowy.











