- Władimir Putin prowadzi nie trzecią wojnę światową, jak wielu się obawia, ale czwartą - stwierdził w Polsat News Garri Kasparow. Rosyjski opozycjonista ostrzegł również, iż w ramach prowokacji "Rosja przekroczy lądową granicę NATO". - Nie po to, żeby zająć Łotwę czy Estonię. To niemożliwe. Ale po to, żeby pokazać, iż NATO nie działa - dodał.
"Putin z pewnością się na to zdecyduje". Garri Kasparow ostrzega

- To, co dzieje się teraz na świecie - w Ukrainie, na Bliskim Wschodzie i w ogóle, jeżeli spojrzeć na całą planetę, od Chin po Wenezuelę - to starcie wolności z tyranią. A w tej wojnie nie może być remisu. Albo my wygramy, albo demokracja i wolność przegrają - powiedział w programie "Dzień na świecie" arcymistrz szachowy i działacz opozycji demokratycznej w Rosji Garri Kasparow.
Według niego "główną siłą świata tyranii są Chiny, które realnie manipulują wszystkimi procesami". - A grotem włóczni, tym co jest wymierzone w serce wolnego świata jest putinowska Rosja. Imperium Rosyjskie, które prowadzi teraz potworną wojnę w Ukrainie. A Putin jest jak pająk w samym środku pajęczyny i wpływa praktycznie na wszystkie destrukcyjne procesy na świecie - dodał.
"To czwarta wojna światowa"
Kasparow przewiduje również, iż tej jesieni dojdzie do eskalacji. - I ta eskalacja, poza kontynuacją putinowskiej agresji w Ukrainie, moim zdaniem bardzo prawdopodobnie będzie też oznaczała agresję przeciwko jednemu z państw NATO. Ta eskalacja może oznaczać również akty terroru, które mogą dotknąć takich ludzi jak ja, Chodorkowski i inni - wyjaśnił.
Według niego niedawne prowokacje przeprowadzane przez Rosję "poszerzają Putinowi pole manewru". - Nie zapominajmy, iż Putin to człowiek KGB, a nie wojskowy. Dlatego wojna, którą Rosja prowadzi przeciwko całej Europie, jest wojną hybrydową - powiedział.
ZOBACZ: "Sytuacja w kraju staje się coraz poważniejsza". Media: Putin może wprowadzić stan wojenny
- Trzeba mieć świadomość, iż wojna przeciwko Ukrainie to część planu Putina na odbudowę wpływów Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego, przynajmniej w Europie. Ogólnie rzecz biorąc, to walka o zmianę porządku światowego. I to nie ja tak mówię, to mówi Putin - dodał.
Zdaniem Kasparowa "Putin prowadzi nie trzecią wojnę światową, jak wielu się obawia, ale czwartą". - Trzecia wojna światowa w świadomości Putina i w dzisiejszej rosyjskiej historiografii to zimna wojna, którą przegrał Związek Radziecki, który Putin utożsamia z Imperium Rosyjskim. Bo Putin widzi to jako ciągłość. Widzi tę historię, stulecia historii Imperium Rosyjskiego, jako pewną nierozerwalną całość - stwierdził.
- I to są rosyjskie prawa do tych terytoriów, dlatego on stale do tego wraca. To czwarta wojna światowa, której celem jest rewanż za porażkę w trzeciej - dodał.
Kasparow zauważył, iż ta obecna wojna toczona jest nie tylko na polu bitwy. - Putin bardzo skutecznie, choćby skuteczniej, prowadzi ją metodami wywiadowczymi, tak jak działało KGB - wyjaśnił.
"Ukraina to etap pośredni"
Zwrócił również uwagę na fakt, iż praktycznie w każdym kraju wolnego świata są silne grupy polityczne pozostające bezpośrednio pod wpływem Putina.
- Polska jest chyba jedynym wyjątkiem. Tu też oczywiście istnieje segment prorosyjski, ale wyraźnie nie wpływa on na politykę, przynajmniej na razie. Ale Niemcy, Francja... a co mówić o Ameryce? Tam w Białym Domu siedzi już człowiek, który co najmniej wyraźnie sympatyzuje z Putinem - podkreślił.
- Czyli Putin osiągnął niemałe rezultaty i myślę, iż to właśnie podsyca w nim chęć kontynuowania wojny. Bo Ukraina to etap pośredni. Ukraina okazała się twardym orzechem do zgryzienia - wytrzymała, walczy. Ale ogólnie na plany Putina to nie wpłynęło. przez cały czas chce zwycięstwa w tej wojnie - powiedział.
ZOBACZ: Rosjanie masowo skarżą się do Kremla. Odnotowano znaczący wzrost
Według niego Zachód do dziś nie chce przyznać, iż "ta wojna to znacznie więcej niż tylko próba zlikwidowania Ukrainy". - Myślę, iż poziom wpływu Putina na politykę światową jest, powiedziałbym, choćby wyższy niż Stalina w okresie jego największego rozkwitu po drugiej wojnie światowej - ocenił.
Zdaniem Kasparowa to, iż Ukraina zadaje poważne straty, a w Rosji są "ogniska niezadowolenia", to wcale nie znaczy, iż Putin zakończy wojnę.
- Wydaje mi się, iż był taki okres, jakieś dwa miesiące, w maju i czerwcu, kiedy - jeżeli słucha się rosyjskich propagandystów, czyta internet - na Kremlu były wahania. Ale to się skończyło - dodał.
Podkreślił jednak, iż "nie sądzi aby Putin miał nieskończone zasoby". - Patrząc na dynamikę, na gospodarkę, na finanse, myślę, iż to będzie rok i myślę, iż on też ma tego świadomość. Ale to oznacza, iż teraz zostanie podjęta bezprecedensowa próba eskalacji - stwierdził.
WIDEO: Garri Kasparow w programie "Dzień na świecie"

"Przekroczenie lądowej granicy NATO to kwestia czasu"
- Wydaje mi się, iż Putin może się teraz zdecydować na eskalację związaną z przekroczeniem granicy NATO. Nie po to, żeby zająć Łotwę czy Estonię. To niemożliwe. Ale po to, żeby pokazać, iż NATO nie działa - powiedział.
- choćby krótkie starcia przygraniczne dadzą Putinowi możliwość ogłoszenia, iż NATO już nie ma. Putin potrzebuje jakiegoś zwycięstwa politycznego - wyjaśnił.
- Wygrać wojny w Ukrainie nie może. Myślę, iż choćby on to rozumie. Ale musi pokazywać, iż udaje mu się osiągać przewagę geopolityczną. I niestety uważam, iż ryzyko takiego ataku – z udziałem dronów, rakiet, niewielkich grup - rośnie - dodał.
ZOBACZ: Polskie F-16 przechwyciły rosyjski samolot. Był 40 km od Kołobrzegu
- Moim zdaniem przekroczenie lądowej granicy NATO to w gruncie rzeczy kwestia czasu. Putin z pewnością się na to zdecyduje, dlatego nadchodząca jesień i zima to rozstrzygający czas dla tej wojny - ocenił.
Według niego do upadku reżimu Putina może doprowadzić jedynie porażka w wojnie z Ukrainą. - Wyobraźmy sobie, iż wojna się kończy, a musi zakończyć się zwycięstwem Ukrainy i porażką Rosji. W rosyjskiej historii do zmian prowadziły tylko porażki militarne i polityczne - przypomniał.
- Co więcej, uważam, iż Rosja najprawdopodobniej nie utrzyma się w obecnych granicach. Najprawdopodobniej przegrana wojna doprowadzi do uruchomienia sił odśrodkowych, które zaczną oddziaływać na imperium. I dlatego być może granice będą inne - podsumował.









