Raj dla miłośników staroci. kilka osób o nim wie, a jest w centrum miasta

opolska360.pl 1 godzina temu

Choć sklep Peweks w Opolu powstał pod koniec 2024 roku, to stosunkowo niedawno zrobiło się o nim głośno. I całkiem słusznie, ponieważ można tu wygrzebać prawdziwe perełki w przystępnych cenach. Dodatkowo twórcy tego miejsca prowadzą skup dzieł sztuki i antyków.

Peweks w Opolu

– Poznaliśmy się z mężem przez antyki, należeliśmy do tej samej grupy zainteresowań. Ten sklepik to wyraz naszej pasji do starych rzeczy – mówi Teresa Drelicharz, współwłaścicielka.

Ona antykami zajmuje się hobbystycznie od pięciu lat, interesuje się przede wszystkim rzeczami polskich producentów. Z kolei jej mąż zna się lepiej na przedmiotach zagranicznych oraz na renowacji. Jego zasługą są też malowidła w niewielkim pomieszczeniu Peweksu. A w biznesie rzeczy starych, ale z duszą działa już prawie 25 lat.

– Razem się uzupełniamy – śmieje się pani Teresa. – Początkowo chcieliśmy zrobić coś w rodzaju giełdy staroci, ale takiej z prawdziwego zdarzenia. Trudno było jednak znaleźć miejsce.

Peweks w Opolu to przede wszystkim porcelana, ale są też obrazy, szkoło, zegary, bibeloty, stare kasety, butelki… Słowem, dla wszystkich znajdzie się coś ciekawego.

W Opolu praktycznie nie ma miejsc z antykami. Bardzo nad tym bolejemy – przyznaje Teresa Drelicharz. – Ludzie często wyrzucają wspaniałe przedmioty. Nie mają przy tym świadomości ich wartości. Ciężko mi patrzeć na prawdziwe okazy wyrzucone do śmietnika. Ostatnio myślałam, iż mi serce pęknie, gdy tak znalazłam wazon Bogdana Kupczyka z Ząbkowic [polski artysta plastyk, projektant, red.]. Dlatego nierzadko je z nich wyciągam.

Stąd też ich pomysł, by prowadzić skup.

– Ludziom brakowało takiego miejsca. Czasem po prostu, ktoś odchodzi albo coś nam się nudzi. Kiedy indziej coś nie jest w naszym guście. Warto dawać przedmiotom drugie życie – przekonuje.

Zatrzymać zabytki w regionie

Los historycznej porcelany leży im mocno na sercu.

– Jakiś czas temu trafiliśmy na interesujący egzemplarz porcelany z Tułowic. Początkowo mieliśmy go w prywatnej kolekcji, mogliśmy to po prostu sprzedać i wyjechałoby najpewniej za granicę. Mimo to zdecydowaliśmy się oddać ten eksponat do Muzeum Śląska Opolskiego, tak zostanie w regionie – cieszy się pani Teresa.

Podkreśla, iż porcelana z Tułowic, zarówno ta przedwojenna (Tillowitz), jak i powojenna stają się coraz bardziej łakomym kąskiem dla kolekcjonerów.

– W co drugim domu były Tułowice, a ludzie wciąż tę starą porcelanę wynoszą do kontenerów, choć niektórzy już rozumieją, iż jej wartość rośnie. Pamiętajmy, iż najlepsze eksponaty są dziś w USA. Sytuacja wygląda tak, iż my teraz ściągamy tę porcelanę z powrotem do kraju – opowiada właścicielka Peweksu w Opolu. – Sama jestem jej wielką miłośniczką, szczególnie tej z początku XX wieku.

Właściciele sklepiku zaopatrują się w całym kraju, ale też za granicą. – Jesteśmy stałymi bywalcami giełd w Szczecinie, Poznaniu, Świdnicy, Legnicy, Lipsku, Dreźnie… Jeździmy po prostu wszędzie, gdzie się da – podkreśla Teresa Drelicharz.

Jak słyszymy w Peweksie do łask wraca nie tylko tułowicka porcelana, ale też kolorowe kryształowe kieliszki ramery, szkło prasowane z Ząbkowic, figurki, wazoniki czy dzbanki.

To po prostu musiał być… „Peweks”

Nazwa miejscówki – Peweks – z rzeczami z duszą nie jest przypadkowa.

– Wynajęliśmy naprawdę malutki lokal, ceny też są tu adekwatne – mówi pani Teresa. – W dodatku mieścimy się w budynku Społem, bar mleczny jest tuż obok. Inaczej być nie mogło, dopasowaliśmy się po prostu – śmieje się Teresa Drelicharz.

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału