Na dwa dni przed czwartą rocznicą wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na Kijów. - O szóstej rano przyleciała rakieta. choćby nie zdążyłem zareagować. Spytałem tylko żonę, czy żyje - mówi mieszkaniec stolicy. Rosyjska rakieta uderzyła w osiedle domów jednorodzinnych, choć w pobliżu nie ma żadnych obiektów wojskowych czy strategicznych. Ludzie uciekali z płonących domów, często boso i w bieliźnie. Tego samego dnia we Lwowie miał miejsce inny atak. Zamiast rakiet i dronów - agentka, która podłożyła ładunki wybuchowe.