Rola Polski w relacjach z Waszyngtonem będzie rosła

manager24.pl 13 godzin temu

Stany Zjednoczone – mimo coraz ostrzejszej retoryki wobec Europy – przez cały czas potrzebują silnych relacji transatlantyckich – przekonuje Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies, firmy doradczo-strategicznej działającej na styku polityki, bezpieczeństwa i biznesu. Jak podkreśla, wzajemne relacje powinny być oparte na szacunku, a im silniejsza Europa, tym większa będzie jej pozycja w tym układzie. Zdaniem analityczki szczególne znaczenie zyskuje dziś Polska: jako istotny sojusznik NATO, dynamiczna gospodarka i jedno z kluczowych państw wschodniej flanki.

Stany Zjednoczone potrzebują dziś Europy, nasz kraj inwestuje w niej olbrzymie kwoty. To właśnie między krajami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi istnieje najściślejsze i najważniejsze partnerstwo gospodarcze na świecie – mówi agencji Newseria Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies i m.in. była wiceprezeska International Republican Institute.

Ta ocena znajduje potwierdzenie w danych gospodarczych. Komisja Europejska podkreśla, iż UE i USA tworzą największą na świecie dwustronną relację handlowo-inwestycyjną, a wartość wymiany towarów i usług sięgnęła 1,6 bln euro w 2023 roku. Z kolei według amerykańskiego Bureau of Economic Analysis Europa pozostaje najważniejszym kierunkiem i źródłem inwestycji dla USA: w 2024 roku odpowiadała za 58 proc. amerykańskich inwestycji bezpośrednich za granicą i 64 proc. zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Stanach Zjednoczonych.

Trzeba przyznać, iż polityka bywa czasem dość wyboista, a administracja Trumpa jest zdecydowanie bardziej agresywna w swoim podejściu do Europy. Jednak pod tym wszystkim kryje się ogromny potencjał, zwłaszcza w kontekście rozwoju i zmian zachodzących w Europie, a szczególnie w Polsce – ocenia ekspertka. – Polska jest dynamiczną gospodarką, do której napływa dużo amerykańskich inwestycji.

Ekspertka zwraca uwagę, iż polityczne relacje transatlantyckie od początku drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa weszły w bardziej wymagający okres. Obejmuje to m.in. zapowiedzi administracji USA dotyczące przejęcia Grenlandii czy nakładanie ceł. W lutym 2026 roku Biały Dom ogłosił tymczasowe 10-proc. cło importowe na część towarów po tym, gdy Sąd Najwyższy uznał większość wcześniej wprowadzonych ceł za nielegalne. Mimo trwających od kilkunastu miesięcy napięć UE i USA uzgodniły w sierpniu 2025 roku ramy porozumienia o „wzajemnym, sprawiedliwym i zrównoważonym handlu”, co pokazuje, iż mimo sporów obie strony przez cały czas szukają przewidywalnych zasad współpracy.

Wiele działań podejmowanych w Waszyngtonie budzi duży niepokój i dyskomfort wśród Europejczyków. Może w tym być jednak także pozytywny aspekt – Europa zaczyna się zastanawiać, jak wzmocnić własną obronność, zreformować swoje gospodarki i w pełni wykorzystać swój potencjał jako potęgi gospodarczej i militarnej – mówi Antonia Ferrier.

Jak przekonuje, obecne napięcia nie muszą oznaczać trwałego osłabienia więzi między Europą i USA.

– Relacja między Stanami Zjednoczonymi a Europą – a szczególnie Polską – jest bardzo silna i pogłębiona. Przetrwa każdą prezydenturę i jest silniejsza niż jakakolwiek pojedyncza osoba w Waszyngtonie – mówi założycielka En Avant Strategies.

Kolejnym obszarem napięć jest operacja „Epicka furia” prowadzona przez Stany Zjednoczone i Izrael wobec Iranu. Donald Trump ostro krytykuje stanowiska państw europejskich odmawiających wsparcia działań w Zatoce Perskiej. Grozi również wycofaniem USA z NATO i wstrzymaniem dostaw broni dla Ukrainy.

Nasze relacje powinny się opierać na wzajemnym szacunku. Sposobem, by to osiągnąć – zwłaszcza w relacjach z administracją Trumpa – jest działanie z pozycji siły. Waszyngton będzie bardziej szanował Europę, jeżeli będzie ona silniejsza – zarówno gospodarczo, jak i militarnie. Oczywiście to nie nastąpi z dnia na dzień. Polska gospodarka jest w lepszej kondycji niż niemiecka. To właśnie siła – gospodarcza i w zakresie bezpieczeństwa – w perspektywie najbliższych 10 lat sprawi, iż Europa nie będzie postrzegana jako podporządkowana, ale jako prawdziwy partner. I to, moim zdaniem, jest fundament zdrowszych relacji z Waszyngtonem – ocenia ekspertka.

Ostrzejsza retoryka z Waszyngtonu przyspiesza procesy, które i tak dojrzewały w Europie: zwiększanie wydatków obronnych, wzmacnianie przemysłu i przejmowanie większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu. W 2025 roku państwa NATO zobowiązały się, iż do 2035 roku będą przeznaczać 5 proc. PKB rocznie na obronność i szerzej rozumiane bezpieczeństwo, co pokazuje, iż dyskusja o silniejszej Europie, gotowej do obrony, już nie jest wyłącznie politycznym hasłem, ale coraz bardziej konkretnym kierunkiem działania.

Polska od dawna jest postrzegana w Waszyngtonie jako wzorowy sojusznik. Myślę, iż jej rola i jej przywództwo będą z czasem rosnąć. Ponieważ jest państwem bezpośrednio sąsiadującym z Rosją i Białorusią, będzie odgrywać kluczową rolę w europejskiej architekturze bezpieczeństwa – ocenia Antonia Ferrier.

Znaczenie naszego kraju wzmacniają zarówno położenie geograficzne, jak i wydatki na obronność. Według NATO Polska przeznaczyła w 2025 roku na obronę równowartość 4,48 proc. PKB, należąc do ścisłej czołówki Sojuszu. Z punktu widzenia ekonomii Komisja Europejska ocenia z kolei, iż Polska pozostaje jedną z najszybciej rosnących gospodarek UE: w 2025 roku wzrost PKB wyniósł 3,6 proc., a bezrobocie jest jednym z najniższych w Unii.

Zdaniem Antonii Ferrier wojna Rosji przeciwko Ukrainie zmieniła sposób myślenia o Europie Środkowo-Wschodniej i jeszcze mocniej uwypukliła rolę Polski.

Waszyngton musi dziś wypracować bardziej spójną politykę wobec Rosji i Ukrainy. Ostatni rok prezydentury Donalda Trumpa charakteryzował się dużą niespójnością w tym zakresie. Ukraińcy de facto prowadzą wojnę Europy z Rosją. Szczerze mówiąc, Stany Zjednoczone powinny zrobić więcej, by ich wesprzeć. w tej chwili to Europa ponosi główny ciężar tej wojny. Stany Zjednoczone nie angażują się finansowo. W kontekście wydarzeń ostatniego roku najważniejsze pytanie brzmi więc, czy stanowisko Waszyngtonu wobec Władimira Putina się zmieni? Widać pewne przebłyski, ale polityka pozostaje niespójna. Uważam, iż w żywotnym interesie Waszyngtonu i całych Stanów Zjednoczonych leży zwiększenie wsparcia dla Ukrainy – mówi analityczka.

Z najnowszych danych Kiel Institute for the World Economy wynika, iż po zahamowaniu wsparcia USA w 2025 roku ciężar pomocy dla Ukrainy w jeszcze większym stopniu przesunął się na Europę. Unia Europejska uzgodniła w lutym 2026 roku ramy prawne dla 90 mld euro wsparcia dla Ukrainy na lata 2026–2027, z czego 60 mld euro ma trafić na zdolności obronne i zakupy sprzętu wojskowego.

Idź do oryginalnego materiału