Rosja grozi państwom bałtyckim. "Tak samo było w przypadku Ukrainy"

polsatnews.pl 2 godzin temu

Rosja sporządziła raport, według którego w krajach bałtyckich naruszane są prawa ludności rosyjskojęzycznej. Moskwa zamierza odwołać się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w tej sprawie. Zdaniem ekspertki Eugenii Kowaliowej, która wypowiadała się dla litewskiego nadawcy LRT, "tak samo było w przypadku Ukrainy".

PAP/EPA/ALEXANDER KAZAKOV
Prezydent Rosji Władimir Putin

LRT informuje, iż "Rosja zamierza odwołać się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie różnych domniemanych naruszeń praw człowieka w państwach bałtyckich".

Rosja oskarża kraje bałtyckie. "Polityka rusofobiczna"

Litwini ocenili, że raport, który powstał w Moskwie zawiera nieprawdziwe informacje. Według jego twórców na Łotwie mieszka 209 tys., a w Estonii 62 tys. osób bez obywatelstwa. Większość z nich to etniczni Rosjanie. Tymczasem autorzy publikacji w LRT przekazują, iż liczby te są oparte na starych statystykach, a według najnowszych wyliczeń to kolejno 159 tys. i 58 tys. osób.

"Liczba ta gwałtownie maleje z powodu zmian demograficznych oraz faktu, że dziesiątki tysięcy rosyjskojęzycznych osób przyjęły obywatelstwo łotewskie i estońskie" - podaje LRT, dodając iż w 1995 roku prawie jedna trzecia populacji Łotwy była bezpaństwowa, a dzisiaj to około 10 proc.

Na Litwie nie ma takich osób, bo Wilno po odzyskaniu niepodległości nadało obywatelstwo wszystkim mieszkańcom kraju.

ZOBACZ: Rosja dała Ukraińcom dwa miesiące. Zełenski ostrzega państwa bałtyckie

Rosjanie w swoim raporcie wskazują, iż ludność rosyjska w krajach bałtyckich nie jest traktowania równo, a dotyczy to m.in. praw wyborczych. Moskwa zarzuca Litwie, Łotwie i Estonii naruszenia praw człowieka.

Największa krytyka ze strony Moskwy spadła na Litwę, której zarzuca się m.in. poparcie dla zbrodni nazistowskich, wzrost biedy, niedobory żywności i spadek liczby urodzeń. Poza tym, w raporcie stwierdzono, iż władze w Wilnie prowadzą "politykę rusofobiczną" i są ogarnięte "militarystycznym szaleństwem".

"Tak samo było w przypadku Ukrainy"

Eugenia Kowaliowa, szefowa Open Lithuania Foundation komentując treści zawarte w raporcie stwierdziła, iż sprawa rosyjskojęzycznych w państwach bałtyckich staje się "narzędziem i celem".

- Tak samo było w przypadku Ukrainy, jeżeli chodzi o wschodnią jej część. Jedna z narracji głosiła, iż Rosja broni naruszonych praw rosyjskojęzycznych. Fakt, iż w Estonii i na Łotwie są osoby bezpaństwowe, to pewnego rodzaju szara strefa, ale (Rosjanie - red.) wciąż szukają jakiegokolwiek pretekstu, by udowodnić, iż prawa i wolności rosyjskojęzycznych są naruszane - tłumaczyła.

Idź do oryginalnego materiału