Rosja przez cały czas wysyła okręty na pewną zagładę, ponosząc przy tym katastrofalne straty na morzu

migranciwpolsce.pl 3 godzin temu



Oferta Specjalna: już od 4.99$! Poproś o 50% ZNIŻKI na pełny dostęp do mapy + ekskluzywne aktualizacje strategiczne: https://www.rfunews.com/pricing

Nowe zdjęcia satelitarne z rosyjskiego portu Azow pokazują uszkodzone rosyjskie tankowce i statki towarowe zgromadzone wzdłuż linii brzegowej. Po zniszczeniu w masowej ukraińskiej kampanii uderzeniowej mającej na celu odcięcie Krymu od morza, wiele z nich zostało odholowanych z powrotem do portów, z nadzieją Rosjan, iż przez cały czas będzie można je naprawić. W praktyce jednak rosyjskie załogi w zasadzie ciągną morskie trupy z powrotem na brzeg, tylko po to, by wysyłać kolejne statki tą samą trasą, prosto na ukraińskie pola śmierci na Morzu Azowskim. Stało się to morską wersją rosyjskich samobójczych ataków frontalnych na lądzie – nowe jednostki są wysyłane naprzód, podczas gdy uszkodzone i sparaliżowane statki z nieudanych wcześniejszych prób blokady są odciągane z powrotem do portu. Nagrania z ataków wyjaśniają, dlaczego port się zapełnia, ponieważ siły ukraińskie zgłosiły trafienie ponad stu siedemdziesięciu dziewięciu rosyjskich jednostek w zaledwie dwa tygodnie. Ukraińskie nagrania pokazują drony przemieszczające się od jednego rosyjskiego statku do drugiego, wyraźnie ukazując, jak gwałtownie narastają ataki. Osobne nagrania pokazują jeden statek płonący na Morzu Azowskim i inny, który po trafieniu wciąż wywiesza rosyjską flagę. Statek towarowy Babylon daje najdokładniejszy widok z bliska – w jego burcie tkwią szczątki eksplodującego drona, a wewnątrz widać ślady pożaru lub kolejnego uderzenia. Tempo strat nie zwalnia – Rosjanie tracą niemal tyle samo statków każdego dnia, co oznacza, iż niedługo wiele z nich zostanie “awansowanych” do roli okrętów podwodnych.

W tym momencie każdy rosyjski statek wchodzący na te wody podąża śladem dziesiątek innych, które już zostały trafione, a mimo to Moskwa wciąż wysyła kolejne. Ostatnie ulepszenia dronów FP one i FP two to tylko niektóre z kilku usprawnień, które zwiększają skuteczność ukraińskich ataków na rosyjskie jednostki. Oba modele otrzymały naprowadzanie końcowe oraz automatyczne wykrywanie celu, co pozwala ich pokładowym systemom identyfikować poruszający się statek i korygować tor lotu podczas ostatniego podejścia. Rosjanie próbują przeciwdziałać dronom, montując na statkach karabiny maszynowe i emitery walki elektronicznej, by je zestrzelić lub przerwać sygnał sterujący operatora. Jednak po wykryciu celu dron może kontynuować atak autonomicznie, choćby jeżeli sygnał zostanie utracony. Operator naprowadza drona na jednostkę, a system pokładowy utrzymuje cel w centrum aż do ostatnich sekund lotu, zwiększając precyzję uderzenia.

Ponieważ Rosjanie aktywnie odholowują uszkodzone statki z powrotem do portu na naprawy, Ukraina zaczęła atakować holowniki wysyłane na pomoc. Te holowniki płyną w kierunku unieruchomionych tankowców i statków towarowych, aby można je było ewakuować, jednak opublikowane nagrania pokazują, iż siły ukraińskie niszczą w tej chwili od jednego do dwóch takich holowników dziennie. Bez holownika pierwotny statek pozostaje uwięziony, naprawy nie mogą się rozpocząć, a uszkodzenia, które mogły być tymczasowe, stają się trwałe. Rosja musi wtedy wysłać kolejny statek ratowniczy na te same zagrożone wody, powielając schemat samobójczych ataków na morzu, gdzie jedna ofiara ściąga za sobą kolejny statek i ryzykuje zamianę misji ratunkowej w kolejną stratę. Ta intensywna presja już doprowadziła do zmniejszenia przepraw promowych przez Cieśninę Kerczeńską o podobno siedemdziesiąt pięć procent, przez co część jednostek została wyłączona z eksploatacji, a inne mogą się poruszać tylko wtedy, gdy są przeciągane tam i z powrotem przez holowniki.

Ogólnie rzecz biorąc, Rosja stoi teraz przed wyborem: ograniczyć ruch morski lub przez cały czas wysyłać kolejne jednostki do kampanii, która już uczyniła straty czymś rutynowym. choćby jeżeli żaden statek nie zostanie trafiony, bardziej napięte harmonogramy rejsów i silniejsza ochrona ograniczą ilość ładunku, jaki może przepłynąć przez Morze Azowskie. W miarę jak liczba sprawnych statków spada, porty będą poświęcać więcej czasu w obsługę uszkodzonych jednostek, a mniej na przeładunek towarów. Ukraina może więc przez cały czas ograniczać rosyjskie możliwości morskie, nie zatapiając każdego celu, ponieważ każdy uszkodzony statek przetrzymywany w porcie to jedna jednostka mniej dostępna na kolejną podróż.

Źródło: Raporty z Ukrainy

Idź do oryginalnego materiału