Rosja z jasnym żądaniem do Białorusi. Łukaszenka ma dylemat

polsatnews.pl 2 godzin temu

Rosja wywiera presję na Białoruś, próbując wciągnąć ją w wojnę z Ukrainą - zauważa Instytut Studiów nad Wojną. Pod naciskiem znajduje się przede wszystkim białoruski dyktator, który, mimo oporu wobec otwartych działań zbrojnych, przez cały czas schlebia Władimirowi Putinowi. Według mediów na Łukaszence jednak ciąży jarzmo utraty rosyjskiego finansowania.

AP/Alexander Kazakov/Sputnik, Kremlin Pool Photo
Łukaszenka pod presją Kremla w sprawie wojny na Ukrainie

Według analityków Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) Moskwa chce, aby Alaksandr Łukaszenka rozszerzył zaangażowanie Białorusi w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. w tej chwili Mińsk oskarżany jest przez Kijów o wspieranie rosyjskiej agresji, jednak formalnie nie jest stroną konfliktu.

"Łukaszenka przez cały czas próbuje opierać się żądaniom Kremla, jednocześnie zachowując aprobatę Rosji" - zauważają ISW. Analitycy przytaczają medialne doniesienia, które pojawiły się w ostatnich dniach.

Białoruś ulegnie Rosji? Kreml naciska, Łukaszenka pod presją

We wtorek "The Wall Street Journal" podał, iż Rosja domaga się od Białorusi de facto otwartego przystąpienia do wojny przeciwko Ukrainie. Kreml oczekuje m.in. możliwości wykorzystania białoruskiego terytorium do wystrzeliwania dronów, co miałoby zmusić Ukrainę do przerzucania wojsk z linii frontu na granicę z Białorusią.

ZOBACZ: "Użycie siły, by ratować Rosjan". Kreml grozi wysłaniem wojsk do innych państw

Zdecydowane odrzucenie rosyjskich żądań ma grozić Łukaszence poważnymi konsekwencjami. Były rosyjski oficer wywiadu wyjaśnił dziennikarzom "WSJ", iż Kreml mógłby wówczas wycofać wsparcie finansowe dla Białorusi. "Mińsk stara się pogodzić utrzymanie rosyjskiego wsparcia dla Białorusi z zachowaniem tego, co pozostało z osłabionej suwerenności tego kraju" - oceniają analitycy ISW.

Ukraina ostrzegła Białoruś. Zełenski: Nadajniki przestały działać

Analiza ISW została opublikowana po informacji przekazanej przez Wołodymyra Zełenskiego. Prezydent Ukrainy poinformował w środę, iż rosyjskie przekaźniki sygnałowe zainstalowane na granicy białorusko-ukraińskiej, które umożliwiają lot rosyjskich dronów szturmowych na linię frontu, w minioną niedzielę przestały działać.

Wcześniej Zełenski ostrzegał Białoruś, iż jeżeli nadajniki nie zostaną zdemontowane, Ukraina sama się tym zajmie. "Nie jest jasne, czy Białoruś całkowicie zdemontowała sprzęt czy po prostu zawiesiła jego użycie" - nadmienia ISW.

WIDEO: Prowadzi w sondażach prezydenckich we Francji i chwali Polskę: Może służyć jako przykład
Idź do oryginalnego materiału