Ukraińskie ataki wpłynęły na pogorszenie nastrojów społecznych w Rosji. - Wszyscy są zmęczeni, choćby ci, którzy popierają wojnę - powiedziała mieszkanka Petersburga Katerina w rozmowie z portalem australijskiego nadawcy ABC. Z kolei około 50-letnia Swietłana oceniła, iż nadszedł czas, by "zmienić rząd".
Rosjanie mają już dość wojny. "Nawet ci, którzy popierają"

Przez długi czas mieszkańcy największych i najbogatszych miast Rosji byli chronieni przed skutkami zakrojonej na szeroką skalę inwazji ich kraju na Ukrainę. W ostatnim czasie sytuacja diametralnie się jednak zmieniła. Ukraińskie ataki na rafinerie odciskają ślad na rosyjskiej gospodarce i wpływają na życie rosyjskich obywateli.
"Ceny wielu towarów gwałtownie wzrosły. Paliwa jest mało. Podróżowanie – choćby w obrębie kraju – może być utrudnione. Wśród Rosjan narastają niepokój i frustracja" - czytamy na łamach australijskiego serwisu ABC.
Wojna w Ukrainie. Rośnie niezadowolenie wśród obywateli Rosji
W publikacji zwrócono uwagę, iż sytuacja stała się szczególnie dotkliwa dla mieszkańców dużych miast odkąd Ukraina opracowała drony zdolne atakować obiekty położone głęboko na terytorium Rosji.
- Doszło do punktu, w którym ludzie naprawdę cierpią. Znam wielu młodych ludzi, którzy teraz biorą antydepresanty albo zaczęli nadużywać alkoholu. Stało się tak, ponieważ trudno poradzić sobie z całą tą sytuacją - powiedziała około 50-letnia Swietłana (imię zmieniono w celu zachowania anonimowości).
ZOBACZ: Absurdalne słowa Putina. "Rosja gwarantem Ukrainy, a nie wrogiem"
Wiele rosyjskich rafinerii ropy naftowej uległo uszkodzeniu lub zniszczeniu po atakach ukraińskich dronów. Doprowadziło do niedoborów paliwa i powstania długich kolejek na stacjach benzynowych.
Kryzys w Rosji po atakach Ukraińców. "Czas zmienić rząd"
W ostatnim czasie celem ataków stały się magazyny dużej korporacji "Wildberries", często nazywanej rosyjskim odpowiednikiem Amazona. Publikacja ABC podaje dane, z których wynika, iż wspomniana firma odpowiada ona za ok. 10 proc. całego handlu detalicznego w Rosji.
Swietłana uważa, iż nadszedł czas, aby "zmienić rząd". Według ABC istnieją przesłanki świadczące o tym, iż nie jest ona osamotniona w tym twierdzeniu. Według danych Centrum Lewady, niezależnej instytucji zajmującej się badaniem opinii publicznej, którą Kreml uznał za "zagranicznego agenta", Rosjanie są coraz bardziej zaniepokojeni stanem finansów publicznych.
Opublikowano również dane wskazujące na to, iż notowania Władimira Putina spadły do najniższego poziomu od początku szeroko zakrojonej inwazji na Ukrainę.
ZOBACZ: Putin odrzucił propozycję Ukrainy. Wskazał główny cel wojny
Tymczasem badanie przeprowadzone na początku tego miesiąca przez Rosyjską Fundację Opinii Publicznej wśród 1,5 tys. respondentów wykazało, iż poziom lęku wśród mieszkańców kraju wzrósł w tym roku i stał się w tej chwili dominującą emocją w wielu grupach społecznych.
Duże zmiany w życiu Rosjan. "Nawet ci, którzy popierają wojnę są zmęczeni"
- Jaki jest sens tej wojny? To pytanie Rosjanie zadają sobie coraz częściej – powiedział John Laug, starszy pracownik naukowy w Centrum NEST. Według doniesień państwowe rosyjskie media ostrożnie informują o wzrastających cenach i rosnących niedogodnościach.
ZOBACZ: Rosja pogrążona w kryzysie. "Paragony grozy" na okupowanym Krymie
- Telewizja państwowa może przyznać, iż życie w Rosji stało się trudniejsze, ale twierdzi, iż sytuacja w innych krajach jest znacznie gorsza. To po części wyjaśnia, dlaczego nie było dotąd wybuchu społecznego gniewu wobec Putina – powiedział Michael Rochlitz, profesor ekonomii na Uniwersytecie Oksfordzkim.
Mieszkanka Petersburga Katerina powiedziała z kolei w rozmowie z ABC, iż w ciągu ostatniego roku zauważyła duże zmiany w życiu Rosjan.
- Ceny wzrosły. Rachunki za media znacznie wzrosły. Wszyscy moi przyjaciele stracili pracę i opuścili miasto. Niektórym udało się opuścić kraj. Wszyscy są zmęczeni, choćby ci, którzy popierają wojnę - opisała sytuację w swoim mieście.










