Wiele wskazuje na to, iż statek z rosyjskim paliwem płynie na Kubę. W czasie gdy wyspa walczy z poważnym kryzysem energetycznym, będzie to test dla sankcji nałożonych przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Firma Kpler podaje, iż tankowiec Sea Horse ma dopłynąć na Kubę na początku marca i dostarczyć bardzo potrzebne paliwo. W kraju brakuje surowców do transportu i produkcji prądu. Od początku roku sytuacja się pogorszyła – zdjęcia satelitarne pokazują, iż w nocy na wyspie jest choćby o połowę mniej światła niż wcześniej.
Presja na władze w Hawanie rośnie od końca ubiegłego roku. Wtedy amerykańskie służby przejęły statek z wenezuelską ropą płynący na Kubę. Administracja Trumpa nakazała wstrzymać takie dostawy i zagroziła cłami krajom, które będą wysyłać paliwo na wyspę. W efekcie Meksyk, jeden z głównych dostawców, wstrzymał eksport.
Kuba wydobywa mało własnej ropy, dlatego jest zależna od importu.
Paliwo dla Sea Horse zostało przeładowane u wybrzeży Cypru. Według analityka Kpler statek może przewozić około 200 tys. baryłek rosyjskiego oleju napędowego, używanego w transporcie i energetyce.
Nie wiadomo, czy tankowiec dopłynie na Kubę. USA przejęły już co najmniej dziewięć statków łamiących sankcje. Dodatkowo Rosja jest objęta kolejnymi restrykcjami za wojnę w Ukrainie, a Zachód walczy z tzw. „flotą cieni”, która pomaga omijać sankcje.
Amerykańska obecność na Karaibach mocno ograniczyła dostawy ropy na Kubę. Niedawno inny tankowiec, Ocean Mariner, zmienił trasę i zamiast na Kubę kieruje się na Bahamy. Statek załadował w Kolumbii około 30 tys. baryłek oleju napędowego.












