Rosyjski tankowiec z ropą dotarł na Kubę. Trump robi wyjątek w embargu energetycznym

bejsment.com 1 godzina temu

Wczoraj rano w kubańskim porcie Matanzas zacumował rosyjski tankowiec Anatoly Kolodkin. Na pokładzie znajdowało się około 730 tysięcy baryłek ropy naftowej – pierwsza większa dostawa paliwa na wyspę od trzech miesięcy. Dostawa odbyła się pomimo amerykańskiej blokady energetycznej nałożonej przez administrację prezydenta Donalda Trumpa, który jednak w ostatniej chwili zezwolił na rozładunek, argumentując to względami humanitarnymi.

Tankowiec Anatoly Kolodkin – jednostka pływająca pod rosyjską banderą i należąca do tzw. „floty cieni” objętej sankcjami USA, UE i Wielkiej Brytanii – wpłynął do Matanzas we wtorek o świcie. Według rosyjskiego ministerstwa transportu statek dostarczył 100 tysięcy ton surowca, co ma wystarczyć Kubie na kilkanaście dni normalnego funkcjonowania. Kubańczycy od stycznia borykają się z dramatycznym kryzysem paliwowym: brak ropy spowodował wielodniowe blackouty, paraliż transportu publicznego, zamknięcie fabryk i szpitali oraz ogromne kolejki po benzynę.

Jeszcze kilka dni temu Waszyngton groził sankcjami każdemu krajowi, który spróbuje złamać blokadę. Po obaleniu Nicolása Maduro w Wenezueli w styczniu 2026 r. Stany Zjednoczone skutecznie odcięły Kubie główne źródło taniej ropy. Prezydent Trump zapowiadał wówczas twardą linię wobec reżimu Miguela Díaza-Canela, podkreślając, iż embargo ma wymusić „zmianę systemu”.

W niedzielę 29 marca Trump niespodziewanie zmienił kurs. Na pokładzie Air Force One oświadczył dziennikarzom:
„Mamy tam tankowiec. Nie przeszkadza nam, jeżeli ktoś zabierze ładunek, bo oni muszą jakoś przeżyć. Powiedziałem im: jeżeli jakiś kraj chce teraz wysłać trochę ropy na Kubę, nie mam problemu – czy to Rosja, czy nie.”

Biały Dom podkreśla, iż decyzja ma charakter wyjątkowy i humanitarny. „Polityka wobec Kuby pozostaje niezmieniona – sankcje przez cały czas obowiązują. Każda dostawa będzie rozpatrywana indywidualnie” – oświadczył rzecznik administracji. Krytycy w USA mówią o „słabości wobec Putina”, zwolennicy twardej linii wobec Hawany – o „pragmatyzmie w obliczu kryzysu humanitarnego”.

Kubański rząd powitał dostawę z ulgą. Prezydent Díaz-Canel nazwał ją „dowodem solidarności narodów antyimperialistycznych”. Eksperci szacują, iż Kuba potrzebuje co najmniej 3-4 takich transportów miesięcznie, by uniknąć całkowitego paraliżu gospodarki.

Kreml nie ukrywa satysfakcji. Rosyjskie media państwowe przedstawiają zdarzenie jako „kolejne upokorzenie amerykańskiego embarga” i dowód, iż „nawet Trump musi liczyć się z realiami geopolitycznymi”.

Czy to początek końca blokady? Na razie nic na to nie wskazuje. Biały Dom powtarza, iż embargo będzie trwało, dopóki na Kubie nie dojdzie do „prawdziwych zmian”. Tymczasem Anatoly Kolodkin stoi już w porcie, a kubańskie cysterny powoli ruszają w drogę. Na kilka najbliższych dni wyspa ma prąd i paliwo. Pytanie tylko – co dalej?

Idź do oryginalnego materiału