Rosyjskie media nagłaśniają ataki w polskich szkołach. Ekspert wskazuje, jak budują przekaz

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Ataki w polskich szkołach są szeroko relacjonowane przez rosyjskie media. Prof. Roman Baecker z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika ocenia, iż przekaz służy przedstawianiu Europy jako niestabilnej i pogrążonej w konfliktach. Nie musi przy tym zawierać zmyślonych informacji. Zdaniem eksperta najważniejszy jest dobór faktów, które trafiają do odbiorców.

Fot. FotoDax / Shutterstock.

Ekspert: powściągliwy ton nie oznacza rezygnacji z propagandy

Polska Agencja Prasowa poprosiła prof. Romana Baeckera z UMK w Toruniu o analizę rosyjskich doniesień dotyczących przemocy w polskich szkołach. Politolog zwrócił uwagę na szerokie zainteresowanie tematem, ale również na sposób przedstawiania wydarzeń.

Według jego oceny rosyjskie redakcje ograniczają w tym przypadku bezpośrednie komentarze propagandowe. Przekazują informacje o atakach i uwzględniają stanowisko polskiego rządu. Nie oznacza to jednak, iż rezygnują z wpływania na odbiorców.

W ocenie badacza samo eksponowanie kolejnych kryzysów ma utrwalać obraz słabej, targanej konfliktami Europy. Powściągliwość języka może więc współistnieć z jednostronnym doborem tematów.

To analiza sposobu relacjonowania wydarzeń, a nie ustalenie dotyczące organizatorów samych ataków.

Prawdziwe informacje również mogą tworzyć jednostronny obraz

Prof. Baecker wskazuje, iż rosyjski przekaz nie potrzebuje za każdym razem jawnych oskarżeń czy rozbudowanych politycznych komentarzy. Odpowiednio wybrane, prawdziwe wydarzenia mogą wystarczyć do budowania określonego wyobrażenia o sytuacji w Europie.

W jego analizie istotne jest zestawianie doniesień o przemocy, konfliktach i społecznych napięciach. Odbiorca otrzymuje informacje o rzeczywistych zdarzeniach, ale ich dobór ma prowadzić do szerszego wniosku: europejskie państwa nie radzą sobie z zapewnieniem stabilności.

Zdaniem eksperta taki przekaz może być skuteczniejszy niż nachalna interpretacja, którą łatwiej zakwestionować.

Nie oznacza to, iż każda publikacja o ataku jest dezinformacją. Znaczenie ma sposób wykorzystania materiału. Ministerstwo Cyfryzacji zwraca uwagę, iż manipulacja może polegać na pomijaniu niewygodnych informacji, usuwaniu zastrzeżeń z wypowiedzi albo nadawaniu autentycznym zdjęciom fałszywego kontekstu.

Kosiniak-Kamysz mówi o rosyjskim wątku. To nie potwierdzenie sprawstwa

Do możliwego wykorzystania wydarzeń przez Rosję odniósł się również Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas konferencji w Żaganiu, 9 października, wicepremier i minister obrony narodowej wskazał, iż należy rozważać rosyjski wątek w dezinformacji wokół ataków.

Szef MON podkreślał, iż wykorzystywanie sytuacji kryzysowych wpisuje się w sposób działania Federacji Rosyjskiej. Przywołał wcześniejszą dezinformację dotyczącą powodzi, w tym rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o liczbie ofiar.

Jednocześnie jego wypowiedź rozróżniała inspirowanie przemocy od późniejszego wykorzystywania jej w przekazie informacyjnym.

Nagłaśnianie ataków przez rosyjskie media nie jest samo w sobie dowodem, iż Rosja je zaplanowała lub zleciła. Przytoczone wypowiedzi ministra i eksperta nie rozstrzygają tej kwestii.

Dwa ataki na Mazowszu i kolejne zgłoszenia do policji

Rosyjskie publikacje dotyczą wydarzeń, które w ostatnich dniach wstrząsnęły społecznościami szkolnymi na Mazowszu.

W czwartek, 8 października, w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni były uczeń zaatakował 3 pracowników szkoły. Zmarła 37-letnia woźna. Ranni zostali również dyrektor i nauczycielka.

Dzień wcześniej w Ostrołęce 19-latek zaatakował 9 osób, wśród których byli uczniowie, nauczyciele i osoby postronne.

Po tych wydarzeniach pojawiły się doniesienia o rzekomym internetowym wyzwaniu. W komunikacie z 9 października policja przekazała, iż dotychczasowe ustalenia nie wskazują na istnienie takiej akcji.

Funkcjonariusze przez cały czas sprawdzają jednak zgłoszenia i niepokojące treści. Brak potwierdzenia internetowego wyzwania nie oznacza, iż konkretne groźby można lekceważyć.

Warszawa: dodatkowe kontrole, patrole i komunikaty do rodziców

W Warszawie odpowiedzią na wydarzenia na Mazowszu są działania prewencyjne w placówkach edukacyjnych. W komunikacie opublikowanym 9 października miasto nie rekomendowało odwoływania zajęć dydaktycznych. Dyrektorzy zostali natomiast zobowiązani do wzmożonej kontroli bezpieczeństwa.

Do szkół mają być wpuszczani wyłącznie uczniowie i pracownicy. Miasto zapowiedziało także patrole policji i Straży Miejskiej w pobliżu placówek.

Szczegółowe informacje dotyczące organizacji pracy szkół rodzice mają otrzymywać przez dzienniki elektroniczne.

Podobny komunikat opublikował urząd dzielnicy Ursus. Wskazał, iż zajęcia nie są odwoływane, a placówki wdrażają dodatkowe środki ostrożności. Zaapelował również o zachowanie spokoju i korzystanie ze sprawdzonych informacji.

Dla warszawskich rodziców oznacza to przede wszystkim konieczność sprawdzania wiadomości od dyrekcji konkretnej szkoły. Ogólny wpis w mediach społecznościowych nie zastępuje komunikatu placówki.

Również sama obecność patrolu nie przesądza o wykryciu zagrożenia, skoro miasto zapowiedziało takie działania jako środek prewencyjny.

Idź do oryginalnego materiału