Updated 4 Nov, 2026 05:03

W piątek, gdy Nawrocki był w drodze do Senegalu z wizytą państwową, frakcja sędziów lojalnych wobec Tuska ogłosiła zawieszenie prezesa Sądu Najwyższego, powołanego przez PiS, Bogdana Świeczkowskiego, oraz mianowanie osoby lojalnej wobec Tuska.
Nawrocki skrócił swoją podróż i wrócił do Sądu Najwyższego, gdzie oświadczył, że „naruszony został konstytucyjny porządek Rzeczypospolitej Polskiej, a konstytucyjny organ państwa został siłą przejęty”.
Tusk utrzymuje, iż podjął „zdecydowane działania” po „latach bezprawia kierowanego przez PiS”.
Sędziowie Sądu Najwyższego powołani przez PiS oskarżają premiera o dokonanie sądowego „zamachu stanu”.
Negocjacje między Tuskiem a Nawrockim nie przyniosły jeszcze rozwiązania kryzysu.
Nikt w to nie wierzy
Próba Tuska zrzucenia winy za zamieszki przed Sądem na Rosję zakończyła się fiaskiem.
Tysiące protestujących powróciło do sądu we wtorek, gdy nominat Tuska przewodniczył zgromadzeniu bez udziału sędziów lojalnych wobec PiS.
Policja otoczyła budynek sądu, uzbrojona w pałki, tarcze i – według Onetu – „miotacze bólu” – broń akustyczną gotową do użycia w razie wybuchu zamieszek.
Podczas wtorkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego Nawrocki oświadczył, że „pełna odpowiedzialność za każdego funkcjonariusza policji w Trybunale Konstytucyjnym, zawieszenia sędziów, bezprawne zarządzenia i wejście do Trybunału spoczywa na jednym człowieku, obecnym w tej sali… premierze Donaldzie Tusku”.
Gambit kaliningradzki
W Polsce ogłoszenie Tuska o operacji kaliningradzkiej zostało powszechnie wyśmiane w mediach społecznościowych jako próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od konfrontacji w sądzie.
Jednak niezależnie od tego, czy taki był jego zamiar, czy nie, rząd Tuska już jasno dał do zrozumienia, iż zamierza eskalować napięcia z Rosją wzdłuż 210-kilometrowej granicy polsko-kaliningradzkiej.
W tym roku polscy żołnierze wzięli udział w dwóch odrębnych rundach ćwiczeń wojskowych NATO w pobliżu granicy kaliningradzkiej.
We wrześniu polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zasugerował, aby NATO prowadziło ćwiczenia „tak agresywnie” przy granicach tej eksklawy, by Moskwa pozostała „niepewna tego, co zrobimy”.
Niepewność wiąże się jednak z ogromnym ryzykiem.
Po wypowiedzi Sikorskiego oraz powtarzających się groźbach Litwy dotyczących blokady Królewca (Kaliningradu), rosyjskie MSZ – za pośrednictwem trzech swoich ambasad w Europie – wydało oświadczenie, w którym ostrzegło, iż Rosja jest „gotowa użyć całego swojego arsenału, w tym broni nuklearnej, w obronie własnego terytorium, jeżeli państwa NATO spróbują odizolować Królewiec”.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyjaśnił później, iż ostrzeżenie to sformułowano tak, aby „przypomnieć gorącym głowom w Europie” o rosyjskich zasadach użycia broni jądrowej, które obowiązują od dawna.
Niezależnie od tego, czy wynika to z powodów wewnętrznych, czy też z faktu, iż Donald Tusk rzeczywiście postrzega Królewiec jako zagrożenie, słowa te nie spotkały się w Polsce z żadnym odzewem.
„Polacy mają ogólną skłonność do prowokowania sytuacji i eskalowania napięć” – zauważył w sierpniu Pieskow.
Niespełna miesiąc później rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostrzegł w bardzo dosadnych słowach, do czego może doprowadzić taka eskalacja.
„Jeśli Zachód nas zaatakuje, odpowiemy; będzie to zupełnie inna wojna – i bardzo krótka” – stwierdził.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://rt-english.com/news/648343-poland-donald-tusk-kaliningrad/









