Rząd wprowadzi „stan pełnej gotowości państwa do wojny”? W MON toczą się prace

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje nowe rozwiązanie prawne, które ma pozwolić wojsku, administracji i zarządcom infrastruktury działać szybciej, zanim prezydent formalnie ogłosi stan wojenny. W mediach zaczęło się to określenie skrótowo jako „stan przedwojenny” – warto jednak wiedzieć, iż to nazwa dziennikarska, nie prawna, a sam projekt nosi roboczo zupełnie inną nazwę.

Wojsko Polskie podczas defilady w Warszawie w 2025 roku. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Jak ustalił serwis Defence24, doradca ministra obrony narodowej Maciej Samsonowicz potwierdził, iż dokument posługuje się określeniem „stan pełnej gotowości państwa do wojny”. Prace nad nim toczą się w trybie pilnym, ale wciąż na etapie wewnętrznych uzgodnień – resort nie ujawnił jeszcze żadnych szczegółów ani nie podał terminu, kiedy projekt trafi do konsultacji publiucznych.

Jaką lukę ma wypełnić nowy mechanizm

Chodzi o coś w rodzaju stanu pośredniego między zwykłym funkcjonowaniem państwa w czasie pokoju a formalnym wprowadzeniem stanu wojennego. Obecnie, zanim prezydent ogłosi stan wojenny, wojsko i administracja mają ograniczone możliwości wcześniejszego przygotowania się do konfliktu – choćby jeżeli zagrożenie wyraźnie rośnie za granicą. Nowe przepisy mają umożliwić wcześniejsze rozpoczęcie przerzutu wojsk, przygotowania infrastruktury oraz przyjęcia sił sojuszniczych NATO, zanim dojdzie do formalnego ogłoszenia najwyższego stopnia gotowości.

To nie jest to samo co stan wojenny

Warto rozróżnić trzy odrębne pojęcia, które w ostatnich dniach często się ze sobą mieszają. Stan wojenny to konstytucyjny stan nadzwyczajny wprowadzany przez prezydenta w razie zewnętrznego zagrożenia państwa. Stan pełnej gotowości obronnej państwa to z kolei mechanizm, który już dziś funkcjonuje w polskim prawie – pozwala na działania przygotowujące mobilizację i rozwinięcie systemu obronnego, ale sam też wymaga wcześniejszego stwierdzenia zagrożenia. Nowy projekt MON, roboczo nazwany „stanem pełnej gotowości państwa do wojny”, ma dopiero uzupełnić tę układankę – o krok wcześniej niż dotychczasowe rozwiązania, ale wciąż odrębnie od samego stanu wojennego, którego nie zastępuje ani nie wyprzedza automatycznie.

Drogi, koleje, porty i paliwo – inwestycje mają ruszyć szybciej

Jednym z konkretnych celów nowych przepisów jest przyspieszenie inwestycji w infrastrukturę niezbędną do przyjęcia i zabezpieczenia wojsk NATO – dróg, linii kolejowych, portów, lotnisk, baz paliwowych, rurociągów oraz punktów przeładunkowych. Samsonowicz wprost przyznał, iż dotychczasowe terminy są nie do zaakceptowania w sytuacji rosnącego napięcia za wschodnią granicą: „nie możemy czekać półtora roku, a w standardowym trybie dwóch lub trzech lat, żeby cokolwiek wybudować”. Nowy mechanizm ma więc w praktyce skracać procedury inwestycyjne, a nie wprowadzać jakiekolwiek ograniczenia dla zwykłych obywateli.

Na jakim etapie są prace?

Projekt pozostaje na etapie wewnętrznych uzgodnień w resorcie obrony, bez ujawnionych szczegółów przepisów, harmonogramu prac legislacyjnych czy daty skierowania do Sejmu. MON zapowiedział, iż konkretne informacje przedstawi dopiero po zakończeniu wewnętrznych rozmów – na razie więc to, co wiadomo publicznie, opiera się głównie na wypowiedzi jednego doradcy ministra, a nie na opublikowanym tekście ustawy.

Na razie nic się nie zmienia w codziennym życiu

  • To wciąż projekt na etapie wewnętrznych prac resortu, nie obowiązujące prawo – żadne nowe obowiązki dla obywateli, przedsiębiorców czy samorządów jeszcze nie weszły w życie.
  • Nazwa „stan przedwojenny” funkcjonuje wyłącznie w komentarzach – w oficjalnych dokumentach resort posługuje się określeniem „stan pełnej gotowości państwa do wojny”, co warto mieć na uwadze, czytając kolejne doniesienia na ten temat.
  • Osoby, które chcą śledzić rozwój sytuacji w sposób rzetelny, mogą korzystać z oficjalnych komunikatów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz aplikacji „Alarmowy”, zamiast opierać się wyłącznie na komentarzach w mediach społecznościowych.
  • Zmiany dotyczące szybszych inwestycji infrastrukturalnych – dróg, kolei czy baz paliwowych – to proces rozłożony na lata, więc choćby po uchwaleniu nowych przepisów efekty będą widoczne stopniowo, a nie z dnia na dzein.
Idź do oryginalnego materiału