Do mieszkańców województw lubelskiego, a także podkarpackiego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w nocy alert informujący o możliwym zagrożeniu. Miało to związek ze zmasowanym rosyjskim atakiem na Ukrainę. Później RCB przekazało wiadomość o odwołaniu alertu.
CZYTAJ: DORSZ: nie było naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Myśliwce wróciły do baz [AKTUALIZACJA]
Rzecznik tej instytucji Piotr Błaszczyk powiedział w Programie 3 Polskiego Radia, iż takie działanie to efekt przeglądu procedur po tym, jak w lipcu na Lubelszczyźnie syreny alarmowe obudziły część mieszkańców. Wówczas komunikat RCB do nich nie dotarł: – W ostatnim czasie dokonaliśmy przeglądu procedur ostrzegania ludności w przypadku zagrożenia z powietrza. Jednym z efektów przeglądu jest to, iż będziemy ostrzegali mieszkańców już na wczesnym etapie identyfikacji zagrożenia, jak to miało miejsce dziś.
W wyniku zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę poderwano myśliwce. – Nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Polski – zapewniło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej. W patrolowaniu polskiej przestrzeni powietrznej uczestniczyły m.in. holenderskie siły zbrojne.
RL / Informacyjna Agencja Radiowa / opr. ToMa
Fot. pexels.com












