Sandu za zjednoczeniem z Rumunią: Analityk OSW nazywa to "click-baitem"

upday.com 2 godzin temu
Słowa prezydentki Mołdawii Mai Sandu o jej poparciu dla zjednoczenia z Rumunią nie są niczym nowym, chociaż wypowiedzenie ich właśnie teraz wywołało szereg spekulacji na temat planów Kiszyniowa – powiedział PAP Kamil Całus, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW). PAP

Prezydent Mołdawii Maia Sandu zadeklarowała w brytyjskim podcaście, iż zagłosowałaby za zjednoczeniem z Rumunią, gdyby odbyło się referendum. Analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus ocenia, iż słowa Sandu nie są zaskoczeniem i stanowią konsekwentną strategię zwrócenia uwagi świata na zagrożenie rosyjskie.

Sandu wypowiedziała się 11 stycznia w podcaście "The Rest is Politics". «Jeśli będzie u nas referendum, to zagłosuję za zjednoczeniem z Rumunią» – powiedziała prezydent. Jednocześnie przyznała, iż koncepcja nie ma w tej chwili poparcia większości obywateli Mołdawii.

Swoje stanowisko uzasadniała rosnącym zagrożeniem rosyjskim. «Spójrzmy na to, co dzieje się na świecie. Coraz trudniej jest małemu krajowi, takiemu jak Mołdawia, przetrwać jako demokracja, jako państwo suwerenne, i oczywiście stawiać opór Rosji» – tłumaczyła Sandu.

Ocena analityka OSW

Kamil Całus nie spodziewa się natychmiastowych zmian w polityce Kiszyniowa ani Bukaresztu. Deklaracja Sandu nie czyni zjednoczenia bardziej realnym. Analityk widzi w tym «konsekwentną strategię mołdawskiej prezydentki, która robi, co może, by upewnić się, iż kluczowi partnerzy Kiszyniowa, pochłonięci stawianiem czoła kolejnym kryzysom międzynarodowym, nie stracili z oczu jej niewielkiej i relatywnie spokojnej ojczyzny».

Całus określił wypowiedź prezydent jako polityczny «click-bite». Zachodnie media i kręgi eksperckie zareagowały "burzliwie" na deklarację Sandu, ale nie jest ona zwiastunem zmian politycznych.

Kontekst polityczny

Poparcie dla zjednoczenia w Mołdawii wynosi w tej chwili około 30-40 procent. Jest wyższe niż dekadę temu, ale wciąż niewystarczające do realizacji takiego projektu bez znacznego protestu społecznego.

W kraju rośnie w siłę partia Demokracja w Domu (DA), której lider Vasilie Costiuc promuje unię z Rumunią. Rządząca frakcja prozachodnia traci część elektoratu na rzecz tej unionistycznej formacji.

Kręgi prorosyjskie oraz propaganda Kremla regularnie wykorzystują temat zjednoczenia, by oskarżać Sandu o chęć «oddania» Mołdawii Bukaresztowi. Sama prezydent posiada obywatelstwo rumuńskie – podobnie jak około 1,5 miliona Mołdawian, którzy dysponują paszportami członka UE.

Stanowisko obu stolic

Władze w Kiszyniowie i Bukareszcie preferują współistnienie obu państw w ramach Unii Europejskiej jako najlepszą formę «zjednoczenia». Proces integracji Mołdawii z UE przyspiesza w związku z rosyjską agresją na Ukrainę.

Rumuńskie władze, mimo podkreślania bliskości z Mołdawią, nie przejawiają chęci do zjednoczenia. Zwykli Rumuni reagują sceptycznie na tę koncepcję. «A kto za to zapłaci?» – pytają.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału