
– Dwa lata temu minęło półwiecze od założenia Klubu Turystyki Pieszej „Niezależni”. Kończąc szkołę średnią osoby działające w tym klubie dostały nagrody. Mnie przytrafiła się książka Marty Dulębiny „Na turystycznych ścieżkach”. Jest to biografia Mieczysława Pawłowicza twórcy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Krajoznawczego i założyciela akademickiego klubu we Lwowie. Jedno ze zdjęć obrazuje turystów wędrujących z grupą górali. Wszystkie bagaże niosą konie hucuły. Pomyślałem sobie, iż dobrze było odbyć taką wyprawę – mówił Andrzej Suski na spotkaniu zorganizowanym przy okazji otwarcia wystawy jego fotografii zatytułowanej „Podróż sentymentalna” w Galerii Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej.
– Kiedy upadł Związek Radziecki ruszyliśmy na tę wyprawę na Zachodnią Ukrainę…wyremontowanym karawanem. Podróż trwała gdzieś z półtora miesiąca, a później wyjeżdżaliśmy już bardzo często. Poznaliśmy tam wspaniałych ludzi. Pokazywali nam pamiątki sprzed wojny. Najstarsi uczyli się jeszcze w polskiej szkole. Zaprzyjaźniliśmy się i potem jeździłem tam już jak do rodziny. Dziwimy się dzisiaj z żoną, iż wszystkie wędrówki odbywaliśmy na piechotę i iż zajęło nam to jakieś pięćdziesiąt lat.
Na wystawie można znaleźć zdjęcia z Roztocza, polskich i ukraińskich Bieszczad, Beskidu Niskiego i Beskidu Sądeckiego i gór Czarnohorów na Ukrainie.
Pan Andrzej zdradził nam więcej tajników związanych z jego fascynację terenami Wschodniej Polski i Zachodniej Ukrainy: – Kiedy pracowałem jako nauczyciel w świdnickiej „Czwórce”, zabrałem dzieciaki na rajd na Roztocze. Zwiedzaliśmy między innymi cerkwie. Był to dla nich pierwszy kontakt z kulturą kresów. Wojna rozdzieliła dawne wspólnoty i historię różnych narodów. Pierwszą wyprawę na Ukrainę zorganizowaliśmy szlakiem zamków Podola, które są pamiątką dawnej przynależności tych ziem do Polski. Później dopiero zajęliśmy się eksploracją przenikających się kultur. Przy okazji dowiadywaliśmy się o nierzadko dramatycznych losach całych rodzin. Jedna z nich dopiero w latach 70. wróciła z tułaczki na Syberii. Zastała zburzoną chatę. Wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Mówią, iż i teraz jest ciężko, ale są u siebie. Po wybuchu wojny zaproponowaliśmy im, żeby przyjechali do nas, ale odmówili mówiąc, iż chcą zostać w domu.
Wystawę zdjęć Andrzeja Suskiego można oglądać do 6 kwietnia.











