Selekcja 2026. Major Arkadiusz Kups o powrocie kultowej gry terenowej na Poligon Drawski

instytutsprawobywatelskich.pl 1 godzina temu

Z majorem Arkadiuszem Kupsem, organizatorem ekstremalnej gry terenowej Selekcja rozmawiamy o jej reaktywacji po latach przerwy, o granicach ludzkiej wytrzymałości psychicznej i fizycznej oraz idei kształtowania charakteru poprzez wyzwania.

Arkadiusz Kups

Oficer rezerwy Wojska Polskiego, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu oraz Akademii Obrony Narodowej. Służbę rozpoczął w 1 Batalionie Szturmowym w Dziwnowie, a następnie pełnił służbę w 56 Kompanii Specjalnej w Szczecinie, gdzie był szefem szkolenia. Po rozwiązaniu kompanii kontynuował służbę w 25 Dywizji Kawalerii Powietrznej. Twórca Systemu Combat 56 – programu walki kontaktowej dla jednostek specjalnych i rozpoznawczych. Organizator ekstremalnych przedsięwzięć szkoleniowych Selekcja, Kryptonim Kotlina oraz Kaszubski Kaper, hartujących charakter, odporność psychiczną, sprawność fizyczną oraz wolę walki i przetrwania.

(Wywiad jest zredagowaną i uzupełnioną wersją podcastu Czy masz świadomość? pt. „Selekcja wraca. Major Arkadiusz Kups: To nie jest koniec selekcji) z 2 czerwca 2026 roku.

Rafał Górski: O Selekcji rozmawialiśmy na łamach Tygodnika Spraw Obywatelskich w 2021 roku, tuż przed jej XXII edycją. 30 marca 2023 roku ogłosi major, iż Selekcji już dalej nie będzie organizował. Wtedy byłem przekonany, iż to jej definitywny koniec. Niespodziewanie, w maju 2026 roku dostaliśmy informację, iż Selekcja powraca. Czy są już znane szczegóły wydarzenia?

Arkadiusz Kups:

Preselekcja odbędzie 21 czerwca 2026 roku. Natomiast Selekcja będzie rozgrywana 8-12 lipca na Poligonie Drawskim.

To jest jazda bez trzymanki, bo w krótkim czasie muszę wszystko zorganizować. Wydaje mi się, iż to jest ostatni dzwonek, żeby ta impreza jeszcze się pojawiła. Bez względu na to, czy mi się uda czy nie, zaciskam zęby i próbuję ją zorganizować tak, by wyglądała jak kiedyś. Rzucam to wyzwanie sobie, ale też rzucam to wyzwanie tym, którzy mają ochotę zmierzyć się z samymi sobą. Spotykam się z wieloma młodymi ludźmi, prowadzę szkolenia, eventy, szkolenia z bezpieczeństwa itp. i obserwuję brak tzw. męskiego pierwiastka, a na jakimś etapie w życiu człowiek czasami dochodzi do wniosku, iż przez cały czas potrzebuje adrenaliny.

W poprzednich latach mieliśmy duże problemy ze sponsorami i z mediami. Najpierw gościliśmy w TVP2, później w TV4, w TVN Turbo i w Polsat Play. W tym roku chcemy pokazać, co robimy, na YouTube.

Selekcja to jest jedyna taka impreza, w której uczestnik nie ponosi kosztów startu, więc szukamy sponsorów i partnerów. Potrzebujemy wsparcia w kwestiach finansowych, gastronomicznych, zapewnienia odzieży, pomocy w produkcji filmowej. Chcemy nakręcić sześć odcinków 23-minutowych, w których zareklamujemy sponsorów, produkty i usługi.

Ewa Parafjańczuk w książce „Selekcja. Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą” napisała: „Niemniej jednak to nie pompki, nie czołganie i nie nurkowanie eliminowały najskuteczniej. Najskuteczniejsza była niepewność, którą serwowano od samego początku aż do końca”. Czym jest Selekcja?

Selekcja to ekstremalna gra terenowa, podczas której wykonuje się różne zadania oparte o metody rekrutacyjne do formacji specjalnych Wojska Polskiego.

Selekcja, kolejne zadanie niespodzianka, fot. Danuta Kups

Uczestnicy nie wiedzą, jakie wyzwania ich czekają. Szkolenie na etapie werbunkowo-rekrutacyjno-sprawdzającym polega na tym, iż przed człowiekiem stawia się ścianę, na którą musi wejść ostatkiem sił. jeżeli będzie za łatwo, to nie będzie tego efektu „wow” i uczucia egzaltacji. Jak będzie za ciężko, to odpadnie i się zrazi. Za każdym więc razem ta ściana jest wyższa, trudniejsza, aby pompować wiarę człowieka w siebie. Bo on jest w stanie dokonać czegoś wielkiego, ale musi mieć w sobie ogromne pokłady wiary we własne umiejętności.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Wiktor Suworow pisał podobnie w „Akwarium”: „Najważniejszym elementem treningu żołnierza Specnazu jest skłonienie go do wiary we własne siły. (…) Potencjał ludzki jest nieograniczony – to jeden z argumentów podawanych podczas szkolenia. Człowiek może dosięgnąć w swoim życiu najwyższego pułapu w dowolnej sferze aktywności. ale aby pokonać przeszkody i przeciwnika, człowiek musi pokonać najpierw siebie, musi zwalczyć własny strach, brak pewności i lenistwo. Ścieżka prowadząca do góry jest nieustanną walką z samym sobą. (…) Każdy trening ma sens jedynie, gdy doprowadza człowieka do kresu fizycznej i psychicznej wytrzymałości”.

Selekcja nie trwa jednej doby ani ośmiu godzin, w czasie których jesteś komandosem, zrobisz pięć tysięcy zdjęć i wrócisz do domu. To jest pięć dni, pięć nocy. To jest ciężki wysiłek.

To jest impreza dla ludzi naprawdę mocnych psychicznie, podczas której walczą z ogromnym zmęczeniem, niewyspaniem i stresem.

My oceniamy ich psychikę, pamięć, koordynację, umiejętność realnego myślenia, zapamiętywania itd. To nie jest obóz dla grzecznych dzieci. Tam nie ma namiotów. Śpisz w miejscu, w którym skończą się zajęcia. My narzucamy listę rzeczy niezbędnych, ale to ty musisz zdecydować, czy wziąć ze sobą cięższą karimatę czy lżejszą folię. Jakie wziąć skarpety? Czy wziąć ze sobą płachtę malarską do przykrycia na wypadek deszczu, czy wziąć kurtkę z gore-texu? Wszystko jest kwestią twojej wydolności. Tylko pamiętaj, iż po trzydziestu kilometrach metalowy kubek, który waży dwadzieścia deko, zaczyna ciążyć jakby miał pięć kilogramów. My decydujemy o tym, co zjedzą uczestnicy. Tu nie ma odżywek ani batonów. Wszyscy mają wyrównane szanse.

Survival to kwestia psychiki. Jak możesz przygotować się na sytuacje kryzysowe Krzysztof J. Kwiatkowski, Rafał Górski

Kolejną trudnością jest niepewność. Nie wiesz, czy jutro będziesz maszerował pięć kilometrów czy dwadzieścia pięć, czy będziesz się czołgał, czy będziesz strzelał itd. A jednocześnie jesteś bombardowany dziesiątkami testów, kodów do zapamiętania, azymutów, wartości itd. Każdej edycji Selekcji patronuje jakiś wiersz. Gdy spotykam ludzi po piętnastu czy dwudziestu latach, mówią mi, iż pamiętają ten wiersz, bo on stał się ich życiowym przesłaniem.

fot. Danuta Kups

Ja również pamiętam wiersz „Przesłanie pana Cogito” Zbigniewa Herberta, którego uczyłem się podczas XI edycji Selekcji. Te wiersze faktycznie są wyzwaniem, kiedy się je recytuje po kilku nieprzespanych nocach.

Generał Carl von Clausewitz w słynnym dziele „O wojnie” napisał tak: „Na wojnie wszystko jest bardzo proste, ale rzeczy choćby najprostsze są na wojnie trudne”. Czy te słowa pasują do Selekcji?

Tak. Proste czynności często decydują, jak daleko zajdziesz i czy ukończysz wyzwanie. Zawsze daję przykład dziewczyny, która miała pseudonim Kenijka. Ona doszła do końca Selekcji. Pamiętam jak dziś: lało cały dzień, wszyscy byli totalnie mokrzy. Około godziny 2:00 w nocy weszliśmy pod wiatę. Wszyscy nakryli się śpiworami i poszli spać, za wyjątkiem Kenijki, która ściągnęła z siebie wszystkie mokre rzeczy i je powykręcała. Straciła na tym zaledwie dwadzieścia minut, ale przy takim zmęczeniu to był wręcz heroizm. Rano była mniej wyspana, ale poszła dalej. Natomiast większość z tych, którzy rzucili się na tę podłogę, po 10–15 km przestała chodzić, bo w pachwinach zrobiły im się niesamowite odparzenia.

Prostota podejmowania racjonalnych decyzji często jest trudna w sytuacji zmęczenia lub zagrożenia.

Spokojny i zrównoważony umysł jest ceniony na Dalekim Wschodzie, natomiast na Zachodzie nie przywiązujemy do tego wagi. Myślę, iż antyspołecznościowe platformy reklamowe (zwane potocznie mediami społecznościowymi) jeszcze bardziej wzmogły rozedrganie umysłu. Ciekawe, jak ludzie będą reagować na przymus oddania w depozyt ich ulubionych ekranów, do których są przyssani przez cały dzień.

Społeczeństwa wysoko rozwinięte żyją mediami społecznościowymi. Rano, po przebudzeniu, sprawdzamy, co nowego jest w newsach. Nagminnie sprzedajemy informacje o sobie: jaki mamy dom, jakie mamy ciuchy, co robimy, czy dzisiaj zrobiliśmy sobie botoks.

To przywiązanie do mediów uwidocznia się choćby na bardzo intensywnych kursach w formacjach specjalnych. Słyszę: „Dlaczego nie mogę sobie zrobić zdjęcia na fejsa?”.

Dlaczego pomost na jeziorze Trzebuń nazywany jest rzeźnią?

Myślę, iż największą atrakcją Selekcji jest miejsce, w którym jest rozgrywana, czyli na Poligonie Drawskim. To jest miejsce kultowe. To tam szkoliły się wszystkie formacje specjalne w tym kraju. Na dnie jeziora Trzebuń pozostało tor podwodny, choć w stanie agonalnym. To na tym pomoście ludzie są obdzierani ze złudzeń o sobie, o swojej wielkości, swoim ego. To tam odpadasz z Selekcji albo przechodzisz dalej. O godzinie 4:00 rano, gdy nad taflą jeziora unosi się mgła, uczestnicy „dopinają” kolejną serię, kolejną setkę, kolejny kwadrans pompowania. Mięśnie pękają i ludzie wstają, i mówią: „Sorry, już nie mogę”. Ktoś kiedyś nazwał to miejsce rzeźnią. To adekwatna nazwa do tego, co się tam dzieje.

Selekcja: pomost na jeziorze Trzebuń, fot. Danuta Kups

Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w sferze geopolitycznej, można się dziwić, iż takie wydarzenie jak Selekcja, które, z jednej strony, kształtuje charaktery naszych obywateli, a z drugiej strony promuje zaangażowanie w wojsko polskie, nie znajduje zainteresowania Ministerstwa Obrony Narodowej. Poligon Drawski, tory przeszkód, cała infrastruktura jest w stanie agonalnym. Dlaczego tak jest?

Selekcja w założeniu była imprezą, która miała wyselekcjonować najlepszych kandydatów do jednostek specjalnych w Wojsku Polskim. Na Selekcji gościli Minister Obrony Narodowej, generałowie i obserwatorzy wielu formacji, m.in. z Kawalerii Powietrznej, z Lublińca, z Formozy, z oddziału specjalnego Żandarmerii Wojskowej. Obserwowali uczestników, a później kierowali ich na swoją ścieżkę rekrutacyjną. Ówcześni uczestnicy Selekcji to są dziś starsi oficerowie. Spotykam ich w GROM-ie, w Lublińcu, w Formozie i w innych formacjach.

Na początku Selekcja była trzydobową imprezą. Wtedy 90% zajęć wypełniały marsze. Przez lata ta impreza się rozrastała.

Opracowywaliśmy różnego rodzaju testy, przesłuchania, sprawności, metody itp. Wiem, iż to, co robiliśmy, łącznie z nauką wiersza, było później stosowane w innych jednostkach. Selekcja jednak nigdy formalnie nie została uznana przez MON za wydarzenie, które mogłoby pomóc w procesie rekrutacyjnym. Kiedyś zapytałem kogoś, kto był odpowiedzialny za promocję wojska, dlaczego absolwent Selekcji, kiedy aplikuje do szkoły oficerskiej, nie ma dodatkowych punktów, tak jak absolwent liceum wojskowego? Usłyszałem odpowiedź: „No, wie pan, nasz absolwent zakłada maskę w siedem sekund”. A ja na to: „Wie pan, absolwent Selekcji, żeby ją ukończyć, naprawdę musiał trochę potów wylać z siebie, a tę maskę to po pięciu godzinach nauki założy w te pięć czy siedem sekund”. Tak się ta rozmowa skończyła.

Przez wiele lat nie było oficjalnej ścieżki rekrutacyjnej po Selekcji. To było upychanie ludzi na zasadach koleżeńsko-nieformalnych: telefon do komendanta głównego żandarmerii, do dowódcy dywizji czy do dowódcy jednostki w Lublińcu. Dzisiaj, kiedy armia nie ma ludzi, być może co niektórzy mówią: „Sorry, mogliśmy posłuchać”. Ale dzisiaj już jest za późno, bo ten materiał ludzki jest już całkowicie inny. Być może w tym roku będziemy mieli problem, jeżeli chodzi o uczestników, bo dla jednych wyzwaniem jest zejście pięć metrów w dół z zawiązanymi oczami i pływanie, a dla innych – spanie pod chmurką.

Między ludźmi, którzy brali udział w Selekcji w 1998, a tymi, którzy wezmą w niej udział w tym roku, jest przepaść mentalna i społeczna.

Zobaczymy, jak dziś wygląda młody człowiek w porównaniu z tym 28 lat wcześniej.

„Selekcja musi być taka, żeby nie było za mocno, bo wtedy zostaniemy sami albo ktoś nam umrze, ale jednocześnie nie za lekko, żeby ludzie nie myśleli, iż to jest dom spokojnej starości albo kurs zbierania robaków”, to słowa majora. Jak przygotować się do Selekcji?

Tak samo jak 28 lat temu odpowiem: „Nie wiem”.

Podamy konkurencje w preselekcji, ale nie powiem, jak się do nich przygotować.

fot. Danuta Kups

Poziom konkurencji, tempo, dynamika jest odzwierciedleniem poziomu uczestników. o ile dokręcimy uczestników zbyt mocno, możliwe, iż zostanę sam z instruktorami… Mam nadzieję, iż uda mi się to wypoziomować, żeby ta impreza odzyskała miano kultowej. Zastanawiam się jeszcze, jaki wrzucę test z wiadomości. Tu mogę być przerażony, bo poziom wiedzy w wielu obszarach jest niski. To będzie na pewno coś, co stanie się pewnego rodzaju przesłaniem dla Polaków.

W działalności majora pojawia się dość często zjawisko, które nazywane jest Systemem Combat 56. Proszę wyjaśnić, czym ten System jest i czy jego techniki są stosowane na Selekcji.

System Combat 56 to polski system walki, który powstał na początku lat 90. W pewnym momencie zszedł do podziemia, ale powraca i dzisiaj mamy ponad 30 autoryzowanych instruktorów Combat 56 w całej Polsce.

Czasami słyszę określenie, iż to jest polska krav maga, i to jest trochę prawda i nieprawda. Każdy system ma określone założenie, parametry i przydatność. Od wzoru izraelskiego różni się zasadniczo nie tylko założeniami taktycznymi. Ten system nie stoi w miejscu, bo wyzwania się zmieniają, metody prowadzenia walki są inne.

Czy cywil może uczestniczyć w zajęciach System Combat 56, które są organizowane na terenie Polski?

W wielu miastach są realizowane zajęcia z cywilnej wersji Combat 56. Trudno, żeby przeciętny Malinowski uczył się wojskowej techniki eliminacji. On się musi nauczyć samoobrony, procedur w sytuacjach krytycznych, street survivalu, czyli sztuki przetrwania w mieście w sytuacji zagrożenia.

Ludzie potrzebują poczucia bezpieczeństwa. Chcą wiedzieć, jak się zachować. Dzisiaj dochodzi jeszcze jeden element: stan zagrożenia wojennego.

Jesteśmy w kraju, w którym już jest wojna hybrydowa, są pożary, niepokoje, może wydarzyć się brak prądu, brak wody, i do tego trzeba się przygotować. Jestem zdziwiony tym, iż na rynku zrobiła się ostatnio moda na techniki z użyciem noża. Gdy oglądam filmik, na którym podchodzi mężczyzna do kobiety, kładzie jej rękę na ramieniu, a ona wyciąga nóż i zadaje mu cztery ciosy w klatkę piersiową, jestem przerażony, bo to już nie jest obrona konieczna. Dziś za dużo rzeczy jest na sprzedaż i to z rynku resortowego, co może odbić się czkawką.

Ostatnio odsłaniał major szczególny symbol – pamiątkową tablicę Combat 56 w Pucku. Proszę powiedzieć kilka słów o tym wydarzeniu.

Ja się o tym wydarzeniu dowiedziałem w momencie, kiedy szedłem na trening. Zostałem tym całkowicie zaskoczony. Jest mi niezmiernie miło, a jednocześnie czuję się bardzo zawstydzony, bo nie zasłużyłem na jakikolwiek pomnik. Tak samo nie uważam się za legendę, którą jestem tytułowany w wywiadach. Legendą zostaje się po śmierci, a ja zamierzam jeszcze żyć. Doceniam władze miasta i instruktorów, którzy to zrobili, ale to nie pozostało ten etap. Może kiedy umrę, to ten kamień będzie miał jakieś znaczenie.

Cieszy mnie majora odpowiedź. Bo jak zobaczyłem nagranie z tego wydarzenie to miałem mieszane refleksje.

Panie Rafale, zwracam się do pana, jako uczestnika Selekcji, z prośbą o potwierdzenie, iż Selekcja to trudna impreza, której ukończenie jest przeżyciem na całe życie. Proszę o parę słów od pana do potencjalnych uczestników, którzy chcą w niej wystartować.

Sam proces przygotowań i startu jest ekstremalnym wyzwaniem. Człowiek musi zacząć myśleć, czuć, działać wielowymiarowo. Warto z tym wyzwaniem się zmierzyć, bo to jest coś, co zostaje na lata w ciele, umyśle i duszy. Nigdy Selekcji nie ukończyłem. Startowałem w kilku Preselekcjach. Pierwszy raz zderzyłem się z nią w 2005 roku. Tylko dwa razy przechodziłem do etapu na Poligonie Drawskim, gdzie odpadałem na rzeźni, podczas robienia pompek. To jest bardzo prosta, ale i bardzo trudna przygoda. I w tym jest jej cała magia.

Tak, bo całe nasze życie jest selekcją.

Uczestnik Selekcji w przerwie zmagań, fot. Danuta Kups

„Szukamy partnerów i przyjaciół, którzy chcą z nami współpracować przy powrocie tej najtrudniejszej ekstremalnej imprezy terenowej” – to słowa majora. O co chodzi?

Szukamy partnerów, którzy chcieliby nas wesprzeć. Potrzebujemy wsparcia finansowego, gastronomicznego i odzieżowego, ale też pomocy przy produkcji filmowej. Chcemy przygotować relację z Selekcji – sześć 23-minutowych odcinków. To daje przestrzeń do pokazania sponsorów, ich produktów i usług, a także do lokowania produktu.

Czy jest jakieś ważne pytanie, którego jeszcze nikt majorowi nie zadał i jaka jest na nie odpowiedź?

Kiedy zamierzam skończyć? Myślę, iż odpowiedź brzmi następująco: trzeba żyć i cieszyć się życiem.

Idź do oryginalnego materiału