Solidarność w warunkach skrajnych. Cztery lata doświadczeń z Ukrainy

infokatowice.pl 4 godzin temu

To nie jest szybki komentarz. To próba zatrzymania się na chwilę — cztery lata po wydarzeniach, które zmieniły życie milionów ludzi i wciąż wpływają na przyszłość kolejnych pokoleń.

Byłem żołnierzem, przez lata prowadziłem restaurację w Katowicach. Dziś jestem osobą z trwałą niepełnosprawnością, posiadam książeczkę inwalidy wojennego. Przeszedłem choroby, operacje i sytuacje, które dla wielu oznaczałyby wycofanie się z życia publicznego. Od kilku lat regularnie jeżdżę jednak na Ukrainę — pomagając tam, gdzie trwa wojna.

Nie robię tego z powodów politycznych ani ideologicznych. Robię to dlatego, iż wiem, czym jest utrata bezpieczeństwa i jak wygląda moment, w którym człowiekowi usuwa się grunt spod nóg. Moja książeczka inwalidy nie przypomina mi przede wszystkim o wojnie. Przypomina raczej o tym, jak łatwo można człowieka zniszczyć w majestacie prawa — decyzjami, procedurami, anonimowym systemem. Nie potrzeba bomb ani czołgów. Czasem wystarczy system, który przestaje widzieć człowieka, a widzi wyłącznie sprawę, numer i statystykę.

To doświadczenie sprawia, iż rozumiem ludzi żyjących dziś w warunkach wojny.

Paradoks wojny: przewidywalność zagrożenia

Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków płynących z moich doświadczeń jest psychologiczny paradoks wojny. Jest ona brutalna i nieludzka, a jednak bywa — w sensie psychicznym — bardziej przewidywalna niż rzeczywistość cywilna.

Na wojnie zagrożenie jest jasne: wiadomo, czego się obawiać i jak reagować. W świecie pokoju dominują często zagrożenia rozproszone — biurokratyczne, systemowe, przewlekłe. Psychologowie określają je jako stres chroniczny, który niszczy człowieka powoli, ponieważ odbiera mu poczucie kontroli. To paradoks trudny do zrozumienia bez osobistego doświadczenia.

Wojna ludzi ubogich

Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji w 2022 roku zobaczyłem na Ukrainie rzeczy, których nie widać w mediach. W przekazach dominują mapy frontu, komunikaty wojskowe i decyzje polityków. Tymczasem dla ogromnej części społeczeństwa jest to przede wszystkim wojna ludzi ubogich.

To ci, którzy:

  • nie mieli środków na ucieczkę,

  • nie mogli wykupić się z mobilizacji,

  • stracili domy, majątki i całe dotychczasowe życie.

Wojna rodzi też potężne napięcia społeczne. Pojawiają się frustracje, nierówności, konflikty między tymi, którzy zostali, a tymi, którzy wyjechali. Rzadko mówi się o problemie korupcji — choć sami Ukraińcy, szczególnie młodzi, coraz głośniej domagają się jej zwalczania.

Mówienie o tych problemach nie jest działaniem przeciwko Ukrainie. Jest działaniem na rzecz jej przyszłości. Państwo zdolne do przetrwania musi być zdolne do samooczyszczania.

Wojna jako doświadczenie społeczne

Współczesne konflikty najmocniej dotykają grup najsłabszych: ludzi ubogich, mieszkańców peryferii i tych, którzy nie mają zasobów umożliwiających migrację. Wojna ujawnia głębokie nierówności i wzmacnia istniejące podziały.

W takich warunkach kluczową rolę odgrywa solidarność oddolna. Widziałem ją wielokrotnie — w spontanicznych sieciach pomocy, w działaniach wolontariuszy, w zwykłej ludzkiej życzliwości. To ona staje się podstawowym mechanizmem przetrwania lokalnych społeczności.

Pamięć, która zobowiązuje

Moje doświadczenie wojny ma również wymiar osobisty i historyczny. Ze strony mojej matki część rodziny została zamordowana w Barszczowicach pod Lwowem w 1944 roku. Była to niewielka społeczność, w której ludzie znali się od pokoleń. Jeszcze kilka tygodni wcześniej wspólnie obchodzili święta.

W nocy z 28 na 29 lutego 1944 roku oddział UPA napadł na polskich mieszkańców. Zamordowano ponad dwadzieścia osób, a zabudowania spalono. W tej tragedii była też historia moralnej odwagi. Ukrainiec Antoni Murmyło zginął, bo odmówił wskazania miejsca ukrycia swojego polskiego szwagra.

Dziś, gdy przebywam w Ukrainie — również niedaleko Barszczowic — mieszkam w domu ukraińskiej rodziny, z którą się zaprzyjaźniłem. W rozmowach widzę, iż historia wołyńska dla wielu, zwłaszcza młodych, jest niemal nieznana. Nie dlatego, iż ktoś ją świadomie odrzuca, ale dlatego, iż przez lata była otoczona milczeniem.

To milczenie wynika często z bardzo ludzkiego odruchu: z lęku przed rozdrapywaniem ran, z poczucia wstydu, z bezradności wobec tragedii, która wydarzyła się między sąsiadami. Łatwiej odsunąć wiedzę, niż zmierzyć się z jej ciężarem.

Dziś, w czasie wojny, widać dodatkowy wymiar tej trudności. Naród walczący o przetrwanie naturalnie szuka symboli i bohaterów. Trudno przyjąć, iż niektóre postacie obecne w przestrzeni publicznej mogły wspierać ideę państwa jednonarodowego, niepozostawiającą miejsca dla innych.

Brak prawdziwego dialogu sprawia, iż historia nie znika. Pozostaje jak rana, która z zewnątrz wydaje się zagojona, ale w środku pozostaje wrażliwa. Dopiero nazwanie rzeczy po imieniu i odwaga zmierzenia się z prawdą mogą przynieść rzeczywiste pojednanie.

Moja obecność tam — codzienne rozmowy i doświadczenie wzajemnej życzliwości — pokazują, iż możliwe jest zrozumienie przy obopólnym szacunku. Zdecydowana większość ludzi, których spotykam — zarówno Polaków, jak i Ukraińców — to zwykli, dobrzy ludzie. To oni pokazują, iż mimo wszystkiego możemy uczyć się żyć obok siebie.

Ta historia nie jest dla mnie powodem nienawiści. Jest zobowiązaniem do pamięci i do mówienia prawdy.

Odporność miast — lekcja z wojny

Jednym z najważniejszych wniosków jest rola odporności miast. Odporność miejska to zdolność przetrwania wstrząsów, adaptacji do kryzysów i utrzymania podstawowych funkcji.

Kluczowe znaczenie mają:

  • układ przestrzenny,

  • dostępność przestrzeni otwartych,

  • możliwość ewakuacji,

  • redundancja systemów energetycznych,

  • poziom kapitału społecznego.

Szczególnym problemem jest nadmierne dogęszczanie zabudowy. Model maksymalnego wykorzystania przestrzeni zwiększa podatność na zniszczenia i utrudnia ewakuację. Doświadczenia ukraińskie pokazują, iż miasta mniej zagęszczone, z większą liczbą przestrzeni otwartych, są bardziej odporne.

Przewietrzanie miast jako element bezpieczeństwa

Korytarze przewietrzania analizuje się zwykle w kontekście jakości powietrza, ale mają one także znaczenie strategiczne. Mogą pełnić funkcję:

  • stref buforowych,

  • korytarzy ewakuacyjnych,

  • przestrzeni dla infrastruktury tymczasowej.

Ich likwidacja poprzez intensywną zabudowę obniża odporność systemów miejskich.

Symboliczne reakcje polityczne

W Europie widać często dysproporcję między skalą zagrożeń a realnymi działaniami. Reakcje mają charakter symboliczny i komunikacyjny, podczas gdy reformy w obszarze obrony cywilnej czy zarządzania kryzysowego postępują powoli.

Wojna pokazała też znaczenie szybkości decyzji. Współczesne pole walki wymaga reakcji w ciągu minut, nie godzin.

Transparentność jako warunek solidarności

W działalności pomocowej kluczowa jest transparentność. W warunkach wojny zaufanie społeczne staje się zasobem strategicznym. Bez niego nie może istnieć trwała solidarność międzynarodowa.

Mówienie o problemach — również o korupcji — nie osłabia wsparcia. Jest warunkiem jego trwałości.

Wnioski

Wojna ujawnia skrajny potencjał destrukcji, ale też zdolność ludzi do solidarności. Obnaża słabości współczesnych państw i pokazuje, jak ważne jest budowanie odporności społecznej oraz infrastrukturalnej.

Pomaganie nie zmienia od razu systemów politycznych. Zmienia jednak rzeczywistość konkretnych ludzi. A to właśnie na tym poziomie zaczyna się każda trwała zmiana.

Idź do oryginalnego materiału