Druga z oryginalnych armat, wyprodukowanych przed II wojną światową w Zakładach Starachowickich, trafiła do Muzeum Przyrody i Techniki. Obie zostały kupione przez prywatną firmę i udostępnione dla turystów.
Pierwszy z eksponatów, czyli armata Schneider kaliber 105 mm, trafił do starachowickiego muzeum cztery lata temu. Teraz dołączyła do niej haubica model 1419 kaliber 100 mm, produkowana przed wojną na licencji czechosłowackiej – wyjaśnia dyrektor muzeum Paweł Kołodziejski.
– Cyfry oznaczają iż została skonstruowana w roku 1914, a zmodernizowana pięć lat później. W 1927 roku Zakłady Starachowickie podpisały umowę licencyjną z zakładami Skoda na produkcję tych armat. Model pochodzi z 1930 roku, a więc z początku produkcji tego rodzaju broni. Armatę można oglądać w naszym muzeum do końca września – zapowiada.
Obok niej jest kolejny model, również kupiony przez starachowicką firmę Star San Duo. To, wspomniana wcześniej, armata Schneider.
– Ta była produkowana nieco później, na licencji francuskiej, była znacznie bardzie skomplikowana w budowie, a więc tych egzemplarzy powstało znacznie mniej. Tym bardziej więc cieszy fakt, iż możemy ją prezentować naszym gościom – dodaje Paweł Kołodziejski.
Armata Schneider 105 waży 2,9 tony. Jeden pocisk miał wagę ponad 15 kilogramów. Pole strzału wynosiło około 15 kilometrów, ale precyzyjnie strzelała w odległości 10 km. Armatę ciągnęło 8 koni, a do jej obsługi potrzebne było 9 osób, czyli 8 kanonierów i dowódca. Maksymalna szybkość strzału wynosiła 6 pocisków na minutę. Do dziś zachowało się 8 podobnych modeli, ale tylko co do trzech jest pewność, iż powstały w Starachowicach. Jeden z nich jest w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, ale jest w bardzo złym stanie, drugi wciąż jest w Finlandii, a ostatni wrócił na miejsce, w którym powstał.
Armaty produkowane w Starachowicach zostały zagrabione przez Niemców, a później sprzedane Finom, którzy walczyli nimi przeciwko Zawiązkowi Radzieckiemu – dodaje Paweł Kołodziejski.
– W armii fińskiej doskonale dawały sobie radę i zostały przeznaczone do kasacji dopiero w latach 80-tych ubiegłego wieku. Ten model, który znajduje się u nas przeszedł całą drogę podobnych sprzętów. Po latach służby stał przed Domem Weterana w Finlandii, jako eksponat przypominający wydarzenia z okresu II wojny światowej. Kiedy placówka została zlikwidowana, armatę odkupiła jedna z firm zajmujących się handlem z Finlandią i sama wystawiła ją na sprzedaż. Armatę kupili właściciele firmy Star San Duo, bracia Paweł i Dominik Pater – wyjaśnia.
Paweł Pater zaznacza, iż jest to sposób na włączenie się w budowanie społeczeństwa miasta i podtrzymywanie historii.
– Historia Starachowic i przemysłu starachowickiego jest nam bliska. Mamy kilka eksponatów innych militariów, a kupno armaty, która przed wojną powstała w Zakładach Starachowickich, to odniesienie do przeszłości naszej firmy. Przecież na bazie Zakładów po wojnie powstała Fabryka Samochodów Ciężarowych, która produkowała STAR-y, te z kolei my dziś modernizujemy. Zarówno my, jak i nasi pracownicy czujemy dumę, iż w ten sposób możemy dokładać się do podtrzymania pamięci o przeszłości miasta. Podobne cele przyświecają nam podczas modernizacji i ustawiania kolejnych STAR-ów – witaczy na terenie Starachowic – podkreśla.
Armata Schneidera kaliber 105 mm została wypożyczona Muzeum Przyrody i Techniki na 15 lat. Z kolei zakupiona ostatnio haubica będzie na wystawie do września.














![Nowa świetlica już służy mieszkańcom [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/717418980_2213831139436430_3219054860586402605_n.jpg)

