Dała się omamić poznanemu na portalu społecznościowym mężczyźnie. Miał to być rzekomy generał przybywający na misji w Jemenie. Kobieta, w efekcie swojej łatwowierności, straciła ponad 265 tysięcy złotych.
Ta smutna historia zaczęła się od zaproszenia kobiety do grona znajomych na portalu społecznościowym. Mężczyzna wysyłający to zaproszenie przedstawił się jako generał z Jemenu. Ufna kobieta przyjęła zaproszenie i zaczęli ze sobą korespondować. Rzekomy generał gwałtownie zdobył jej zaufanie. W wysyłanych wiadomościach, opowiadał o tym, co się dzieje na misji oraz o swojej trudnej sytuacji osobistej. Te zwierzenia gwałtownie przyniosły oczekiwany skutek, obliczony na wywołanie współczucia ze strony kobiety. Na zacieśnienie więzi emocjonalnej, z pewnością wpłynęło też wiadomość, iż mężczyzna chce przyjechać do Polski. Przy tej okazji nadmienił, iż wcześniej chce wysłać przesyłkę z pieniędzmi i ma problem, bo w Polsce nie ma żadnych członków rodziny, którzy mogliby ją odebrać.
Specjalna przesyłka z pieniędzmi
To miała być specjalna przesyłka, wysłana za pośrednictwem wojskowego kuriera. Poprosił kobietę o jej adres i dyskrecję, aby nikt nie dowiedział się o wysłanej przez niego przesyłce. Kobieta, czując się z pewnością wyróżnioną takim zaufaniem, podała wszelkie dane potrzebne do wysłania przesyłki. Po niedługim czasie, otrzymała wiadomość o tym, iż przesyłka zostanie dostarczona, trzeba tylko wcześniej opłacić depozyt frontowy. Kobieta posłusznie wykonała przelew na poczcie na wskazany numer bankowy. To tylko rozzuchwaliło oszusta, który sugerował konieczność wnoszenia kolejnych opłat. Poszkodowana ufnie robiła kolejne przelewy za pośrednictwem poczty, a część pieniędzy jeszcze dodatkowo wysyłała w paczkach z określoną kwotą na wskazaną skrytkę pocztową.
Były to rzekomo, dodatkowe opłaty związane z ubezpieczeniem wojskowej przesyłki. Mężczyzna cały czas pozostawał z nią w kontakcie, zapewniał iż przesyłka jest w drodze. Kobieta za każdym razem skrupulatnie wysyłała jeszcze zdjęcia dokumentujące potwierdzenie płatności, czy też umieszczeniem przesyłki w skrytce kurierskiej. Niestety przy jednej z kolejnych płatności, okazało się iż kobiecie skończyły się już fundusze. Dopiero wtedy zdecydowała się porozmawiać z synem i po tej rozmowie zorientowała się, iż padała ofiarą oszusta. W ten sposób, kobieta łącznie straciła ponad 265 tysięcy złotych.
Źródło informacji i fot.: KMP Białystok
















