Strzelcy wyborowi muszą się lubić

polska-zbrojna.pl 14 godzin temu

Cel? choćby 1000 m. A liczy się nie tylko dobry wzrok, ale również opanowanie, sprawność fizyczna i… matematyka. Strzelcy wyborowi z 10 Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa mają za sobą kolejne szkolenie. Trenują przed zbliżającymi się mistrzostwami Polski Long Range w Orzyszu oraz międzynarodowymi zawodami strzeleckimi w Estonii.

Szkolenie odbyło się na placu ćwiczeń ogniowych 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Żołnierze strzelali do celów statycznych i gongów na dystansie 800–1000 m. – Strzelamy z karabinów wyborowych marki Sako. To precyzyjna, bardzo dobra broń wyprodukowana w Finlandii. Gdy używamy amunicji .308 Winchester, strzelamy na dystansie do 800 m, chyba iż warunki są sprzyjające, wtedy zdarza się, iż trafiamy w cel z większej odległości. Przy amunicji .338 Lapua Magnum strzelamy na dystansie do 1000 m – opowiada podoficer, dowódca sekcji strzelców wyborowych (nazwiska nie podajemy ze względu na charakter służby) ze świętoszowskiej brygady. Dodaje, iż słoneczna, letnia pogoda i temperatury powyżej 25°C to wbrew pozorom nie jest wymarzona aura dla strzelca. – Pod wpływem nagrzanego powietrza powstaje miraż, czyli widzimy w lunecie falujący obraz – wyjaśnia dowódca strzelców.

Przed żołnierzami ważne sprawdziany umiejętności strzeleckich. Dziś zmierzą się w mistrzostwach Polski Long Range w Orzyszu. Potem czekają ich zawody International Sniper Competition w Estonii.

REKLAMA

Bez arytmetyki ani rusz

Sekcja strzelców wyborowych w 10 BKPanc w Świętoszowie nie jest liczna. – Skład mamy nieduży, ponieważ liczy się jakość, a nie ilość. Kandydaci przechodzą więc gęste sito selekcji. Nie każdy się nadaje do tego rodzaju zadań. Wielu przychodzi, zaczyna, ale nie sprawdza się i po prostu musi zrezygnować – tłumaczy dowódca sekcji. Kurs strzelecki odbywa się dwa razy do roku w Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu, a liczba miejsc na nim jest niewielka. zwykle wynosi nie więcej niż kilkanaście. – Nasza jednostka dostaje co roku jedno, może dwa miejsca na kursie, więc musimy dobrze wytypować żołnierza – wyjaśnia dowódca.

Jakie umiejętności i predyspozycje musi mieć kandydat na strzelca wyborowego? – Staramy się wybierać osoby z pododdziałów rozpoznawczych i zmechanizowanych. Oprócz typowo żołnierskich umiejętności liczy się też ścisły umysł, bo na tym stanowisku jest trochę liczenia. Trzeba czasami gwałtownie liczyć w pamięci – dodaje starszy kapral. Tłumaczy, iż obliczenia matematyczne przy strzelaniu na dalszą odległość to konieczność. Podobnie jak wiedza z zakresu balistyki. – Trzeba wiedzieć, jak dany pocisk będzie się zachowywał, brać pod uwagę różne czynniki, które mogą wpłynąć na trajektorię jego lotu, np. ciśnienie, temperaturę, siłę wiatru – mówi żołnierz.

Do tego trzeba uwzględniać założenia dotyczące samego zachowania broni, np. przy strzale z tłumikiem, strzale przez przeszkody itp. – Nie ma czasu w to, żeby to wszystko mierzyć i rozważać. Strzelec musi umieć to wyliczyć. Znać odpowiednie wzory, uwarunkowania atmosferyczne i terenowe itp. – wyjaśnia podoficer.

Wisienka na torcie

Oczywiście liczą się także same umiejętności strzeleckie, celne oko, opanowanie, umiejętność strzelania z różnych pozycji. Na tym jednak nie koniec, strzelec wyborowy ma bowiem także wiele innych bardzo istotnych zadań – takich jak obserwacja, rozpoznanie, nakierowywanie ognia artylerii, poruszanie się w sposób niewidoczny, „oszukiwanie” dronów czy systemów termowizyjnych wroga.

– Strzelanie jest tak naprawdę tylko wisienką na torcie. Żeby oddać strzał, trzeba przeżyć w trudnych warunkach, często na wrogim terenie. W szkoleniu i praktyce strzeleckiej jest więc dużo taktyki, maskowania, skrytego podchodzenia. Liczą się odporność na stres, działanie pod presją, myślenie nieszablonowe – tłumaczy dowódca strzelców. – jeżeli ja prowadzę selekcję kandydatów, zawsze zastanawiam się, jak dany żołnierz poradziłby sobie, gdyby na stanowisku został sam, bez dowódcy – przyznaje.

Jak w rodzinie

W przypadku tego rodzaju służby pozostało jeden niezwykle istotny warunek. – Kandydat na strzelca wyborowego musi być zaakceptowany przez grupę – zaznacza podoficer. – Powiedzenie, iż nie musimy się lubić, ważne byśmy mogli razem pracować, u nas się nie sprawdza. My musimy się lubić, musimy być trochę jak rodzina. Dlaczego? Bo w tej służbie swoje bezpieczeństwo w warunkach bojowych czasem trzeba powierzyć koledze z sekcji. Trzeba mu więc ufać, bo tu nie ma miejsca na błędy, na niezrozumienie – wyjaśnia żołnierz.

Świętoszowscy strzelcy wyborowi, podobnie jak i inni żołnierze z brygady, od niedawna mogą trenować w bardziej komfortowych warunkach. Zakończył się pierwszy etap przebudowy dwóch strzelnic w 10 BKPanc. Strzelnica dla piechoty ma powierzchnię ponad 40 ha i umożliwia strzelanie na dystansie do 700 m. Drugi obiekt to ponad 90-hektarowy plac ćwiczeń ogniowych, na którym można strzelać na odległość ponad 1600 m. Na obu strzelnicach udało się wydzielić osiem linii otwarcia ognia, dzięki czemu liczba żołnierzy mogących jednocześnie ćwiczyć zwiększyła się ponad pięciokrotnie, do 160.

Marcin Moneta
Idź do oryginalnego materiału