Święty o. Maksymilian Maria Kolbe. Patron mediów i obrońca życia

pro-life.pl 6 dni temu

Kilka dni temu, 14 sierpnia, obchodziliśmy 85. rocznicę męczeńskiej śmierci św. o. Maksymiliana Marii Kolbego. W Harmężach i na terenie niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau zgromadziły się setki wiernych.

Centralnym punktem była Msza św. przy Bloku Śmierci, której przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. Pielgrzymi składali kwiaty przy Ścianie Śmierci i w celi, w której 14 sierpnia 1941 roku franciszkanin oddał życie za współwięźnia – ojca rodziny Franciszka Gajowniczka.

Ten gest, dobrowolna ofiara za człowieka, którego ledwie znał, uczynił z o. Maksymiliana Kolbego jednego z najbardziej rozpoznawalnych świadków miłości w XX wieku. Św. Jan Paweł II nazwał go „patronem naszego trudnego wieku”. Dziś Kościół czci go także jako patrona dziennikarzy, krótkofalowców i co szczególnie ważne dla nas, ruchu pro-life.
O. Maksymilian nie był tylko męczennikiem. Był wizjonerem mediów. W Niepokalanowie stworzył potężne centrum wydawnicze. Sprowadzał najnowocześniejsze maszyny rotacyjne, planował własne lotnisko, by szybciej kolportować prasę, a tuż przed wojną uruchomił radiostację SP3RN. W maju 1935 roku ukazał się pierwszy numer „Małego Dziennika”. Gazeta kosztowała zaledwie 5 groszy, pisała krótko, dynamicznie, o sprawach, którymi żyła ulica, a jednocześnie patrzyła na świat przez pryzmat chrześcijańskich wartości. Nakład w dni powszednie przekraczał 100 tysięcy egzemplarzy, a wydania niedzielne sięgały ćwierć miliona. To nie był niszowy biuletyn. To był prawdziwy katolicki głos, który walczył o masowego odbiorcę.

o. Kolbe doskonale rozumiał, iż prawda o godności człowieka musi dotrzeć tam, gdzie ludzie naprawdę są. Nie bał się technologii. Traktował ją jako narzędzie ewangelizacji. Dziś jego przykład jest szczególnie aktualny. W czasach, gdy debata o życiu ludzkim od poczęcia bywa zagłuszana, potrzebujemy mediów, które mówią jasno, prosto i odważnie. Mediów, które nie zamykają się w twierdzy „przekonanych”, ale wychodzą do szerokiego grona odbiorców.

Ofiara o. Maksymiliana Kolbego w Auschwitz była ostatecznym świadectwem, iż każde życie ma nieskończoną wartość. Oddał swoje, by ocalić życie ojca.
Ta sama prawda stoi u podstaw obrony nienarodzonych dzieci. Skoro życie człowieka jest tak cenne, iż ktoś gotów jest za nie umrzeć, to tym bardziej nie wolno go odbierać niewinnemu dziecku, które jeszcze nie potrafi się bronić.

Święty Maksymilian pokazuje, iż miłość zdolna jest do największych poświęceń i iż tę miłość trzeba nieść dalej, także przez środki przekazu.
W rocznicę jego śmierci warto nie tylko wspominać. Warto brać przykład. Budować media, które służą prawdzie o człowieku. Mówić o życiu tak, by usłyszeli to także ci, którzy jeszcze wahają się lub nigdy nie usłyszeli pełnego głosu. Bo, jak uczył Kolbe – tylko miłość jest twórcza.

jb

Idź do oryginalnego materiału