Wycie syren alarmowych to dźwięk, który w ostatnich miesiącach słychać coraz częściej w polskich miastach. Od września 2025 roku, kiedy rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, mieszkańcy wschodniej Polski wielokrotnie doświadczali testów systemu ostrzegania. Problem w tym, iż wielu z nas nie wie, jak się zachować i co dokładnie oznacza dźwięk, który właśnie słyszymy. A to może być kwestia życia i śmierci.

Fot. Shutterstock
Dwa sygnały, które musisz rozpoznać
W Polsce obowiązują w tej chwili tylko 2 rodzaje sygnałów alarmowych – i to dobra wiadomość, bo łatwiej je zapamiętać. Pierwszy to ogłoszenie alarmu: modulowany, przerywany dźwięk syreny trwający 3 minuty. Ten sygnał oznacza realne zagrożenie – może to być nalot rakietowy, groźba ataku z powietrza, katastrofa chemiczna czy klęska żywiołowa.
Drugi sygnał to odwołanie alarmu: ciągły, jednostajny dźwięk syreny, również przez 3 minuty. Gdy go usłyszysz, oznacza to, iż bezpośrednie zagrożenie minęło, choć przez cały czas powinieneś śledzić komunikaty służb.
To istotna zmiana w porównaniu do tego, czego uczono na lekcjach przysposobienia obronnego. Dawniej funkcjonowały 3 rodzaje alarmów – powietrzny, o klęskach żywiołowych i o skażeniach, każdy z innym dźwiękiem. Dziś system został uproszczony.
Uwaga, uwaga, uwaga – nie tylko syreny
Sygnały alarmowe to nie tylko wycie syren. Równocześnie w telewizji i radiu pojawia się komunikat rozpoczynający się od potrójnego „Uwaga! Uwaga! Uwaga!”. Następnie słyszymy frazę „Ogłaszam alarm” wraz z podaniem przyczyny i obszaru, którego dotyczy zagrożenie.
Obok syren władze wykorzystują też inne kanały: alerty RCB wysyłane SMS-em do wszystkich osób w strefie zagrożenia, komunikaty przez megafony, powiadomienia w internecie, a w niektórych gminach choćby powiadamianie „od domu do domu”. W mediach i miejscach publicznych może się też pojawić żółty trójkąt ostrzegawczy.
Test czy prawdziwe zagrożenie? Kluczowa różnica
Jak odróżnić rutynowe ćwiczenia od rzeczywistego alarmu? To pytanie, które nurtowało mieszkańców Warszawy podczas ćwiczeń „Syrena-25” w grudniu 2025 roku, gdy przez 4 dni w całym województwie mazowieckim testowano system alarmowania.
Kluczowa zasada: o ćwiczeniach władze informują z co najmniej dobowym wyprzedzeniem. Wojewodowie przekazują informacje do mediów, a mieszkańcy otrzymują alerty RCB z komunikatem „Odbędą się ćwiczenia. Zachowaj spokój”. Testy realizowane są zwykle krócej – często tylko 1 minutę zamiast pełnych 3 minut.
Prawdziwy alarm pojawia się nagle, bez wcześniejszej zapowiedzi i trwa pełne 3 minuty. jeżeli syrena wyje, a nie widzisz żadnych wcześniejszych komunikatów o testach – traktuj to poważnie.
Co zrobić, gdy zawyje syrena? Instrukcja krok po kroku
Gdy usłyszysz modulowany dźwięk przez 3 minuty:
- Zachowaj spokój – panika nigdy nie pomaga.
- Włącz radio lub telewizję – najlepiej lokalną stację (Radio ZET, RMF FM, radio publiczne) lub TVP Info. Tam pojawią się szczegółowe komunikaty o zagrożeniu i instrukcje postępowania.
- Sprawdź, gdzie są bliscy – zadzwoń do rodziny, upewnij się, iż wiedzą o alarmie. jeżeli jesteś poza domem, poinformuj ich o swoim miejscu pobytu.
- Zamknij okna i drzwi – szczelnie. To podstawowa ochrona przed skażeniem czy innymi zagrożeniami.
- Wyłącz gaz i prąd – szczególnie gdy komunikat wspomina o zagrożeniu chemicznym lub pożarze.
- Przygotuj się do ewakuacji – miej pod ręką dokumenty, telefon, latarkę, podstawowe lekarstwa i zapas wody. Dobrze jest mieć przygotowany wcześniej plecak ewakuacyjny.
- Udaj się do schronu lub piwnicy – jeżeli znasz lokalizację najbliższego schronu, kieruj się tam. Alternatywą są piwnice lub pomieszczenia poniżej poziomu ulicy, najlepiej bez okien.
Problem z informowaniem: doświadczenia z terenu
We wrześniu 2025 roku, gdy syreny zawyły w Świdniku i Chełmie po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, okazało się, iż wiele osób w ogóle nie wiedziało, jak zareagować. Część mieszkańców zupełnie zignorowała alarm.
Testy na Mazowszu w grudniu 2025 roku pokazały kolejny problem – nie wszyscy otrzymali wcześniejsze powiadomienia. W komentarzach mieszkańcy pisali: „Myślałem, iż jest rzeczywiście jakieś zagrożenie i szukałem w internecie informacji, powoli przygotowując się do ewakuacji”. Alert RCB, który miał informować o ćwiczeniach, nie dotarł do wszystkich.
Gdzie są schrony? Pytanie bez odpowiedzi
Teoretycznie po usłyszeniu alarmu należy udać się do najbliższego schronu. Problem w tym, iż we współczesnych polskich miastach nie ma zbyt wielu funkcjonujących schronów, a większość ludzi nie wie, gdzie ich szukać. To realna dziura w systemie bezpieczeństwa.
Alternatywą pozostają piwnice, garaże podziemne czy inne pomieszczenia poniżej poziomu gruntu. W sytuacji zagrożenia z powietrza choćby zagłębienie terenu, rów czy solidny budynek mogą zapewnić podstawową ochronę.
System działa – ale czy jesteśmy gotowi?
Polska ma dobrze zorganizowany system alarmowania ludności. Syreny rozmieszczone są praktycznie na każdym osiedlu, a centra zarządzania kryzysowego – rządowe, powiatowe i gminne – testują je regularnie. Każda syrena jest sprawdzana dwukrotnie dziennie przez bezgłośne włączanie, aby upewnić się, iż działa.
Pytanie brzmi: czy my, obywatele, jesteśmy gotowi na sytuację kryzysową? Czy wiemy, co robić? Czy mamy przygotowane plecaki ewakuacyjne? Czy znamy drogę do najbliższego schronu?
Zapamiętaj jedną prostą zasadę
W obliczu napięć międzynarodowych i częstszych testów systemów alarmowych, znajomość sygnałów alarmowych przestała być akademicką wiedzą z lekcji WF-u. To praktyczna umiejętność, która może uratować życie.
Warto poświęcić 5 minut na sprawdzenie, gdzie znajduje się najbliższy schron lub piwnica. Dobrze jest przygotować podstawowy plecak ewakuacyjny z dokumentami, lekarstwami, latarką i zapasem wody. I przede wszystkim – zapamiętać prostą zasadę: modulowany dźwięk przez 3 minuty to alarm, ciągły dźwięk to odwołanie.
Jeśli wojewoda nie informował wcześniej o ćwiczeniach, traktuj każdy sygnał poważnie. Włącz radio, sprawdź komunikaty, zawiadom bliskich. W sytuacji realnego zagrożenia te kilka minut może mieć najważniejsze znaczenie.
System ostrzegania działa – teraz czas na nas, żebyśmy wiedzieli, jak z niego korzystać.












