Syreny, huk i 10-metrowy krater na Lubelszczyźnie. Wojsko poderwało myśliwce, Tusk zwołał zespół koordynacyjny

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

W nocy ze środy na czwartek doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nad ranem na polu w rejonie miejscowości Tarnawa-Kolonia służby odnalazły lej o średnicy około 10 metrów oraz szczątki niezidentyfikowanego obiektu. Wcześniej w Lublinie zawyły syreny, a mieszkańcy okolicznych wsi usłyszeli potężny huk. Polskie lotnictwo wojskowe operowało w tym czasie w przestrzeni powietrznej kraju.

Mapa Polski z napisem pilne Fot. Warszawa w Pigułce

Syreny w Lublinie zawyły o 3:50 i po kilku minutach je odwołano

Około godziny 3:50 w Lublinie uruchomiono syreny ostrzegawcze informujące o zagrożeniu z powietrza. Po kilku minutach nadano sygnał odwołujący alarm. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz przekazał Wirtualnej Polsce, iż zagrożenie uderzeniami z powietrza było realne, a informacja pochodziła bezpośrednio z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i była wiarygodna oraz potwierdzona.

Huk obudził mieszkańców, w domach zatrzęsły się szyby

Jak poinformowała Policja Lubelska, nad ranem do służb wpłynęło zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o potężnym huku słyszalnym w rejonie miejscowości Tarnawa Kolonia i Biskupice. Mieszkańcy Targowiska relacjonowali, iż w domach zatrzęsły się szyby. Na miejsce skierowano policyjne patrole, straż pożarną oraz wojskowy śmigłowiec.

Żołnierz Żandarmerii Wojskowej. | Fot. Shutterstock.

Lej ma około 10 metrów średnicy i leży 2 kilometry od zabudowań

Po godzinie 5.00 służby dotarły do wskazanego miejsca. Na polu, około 2 kilometrów od najbliższych zabudowań, odnaleziono lej o średnicy około 10 metrów oraz szczątki niezidentyfikowanego obiektu. Teren został zabezpieczony, a odnalezione elementy są analizowane przez pirotechników i specjalistów. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych ani o uszkodzeniu budynków.

Miejsce upadku wskazała załoga śmigłowca Mi-24

Poszukiwania rozpoczęto po utracie kontaktu radarowego z obiektem. Do akcji skierowano śmigłowiec Mi-24, którego załoga odnalazła prawdopodobne miejsce upadku. Według przekazywanych informacji przez granicę przekroczył tylko jeden obiekt, widoczny na radarach, i to właśnie dlatego poderwano myśliwce F-16.

Dowództwo Operacyjne poderwało myśliwce i samolot wczesnego ostrzegania

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało w nocy, iż narodowe i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły intensywną aktywność bojową lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy. W związku z tym rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. W powietrzu znalazły się dyżurne pary myśliwców oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan podwyższonej gotowości. Wojsko podkreśliło, iż działania mają charakter prewencyjny i służą zabezpieczeniu przestrzeni powietrznej, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.

Tusk: doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej

Premier Donald Tusk napisał na platformie X, iż w trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, i poinformował o zwołaniu zespołu koordynacyjnego z udziałem ministra obrony oraz służb pracujących na miejscu zdarzenia. Zespół ma zebrać się o godzinie 10:15 w Lublinie, a szef rządu udał się na Lubelszczyznę.

Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał Wirtualnej Polsce, iż premier odbył rozmowę z prezydentem Karolem Nawrockim i poinformował go o wydarzeniach nocy. Z prezydentem rozmawiał także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Fot. Shutterstock

Szef MSZ Ukrainy mówi o rakiecie Ch-101, strona polska tego nie potwierdziła

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, iż w nocy rosyjska rakieta manewrująca typu Ch-101 wleciała na terytorium Polski w ramach potężnego ataku Rosji na Ukrainę, naruszając przestrzeń powietrzną NATO. To jednak stanowisko strony ukraińskiej, a nie ustalenie polskich służb.

Na tym etapie nie ma oficjalnego potwierdzenia, co uderzyło w pole na Lubelszczyźnie. Obiekt pozostaje w komunikatach określany jako niezidentyfikowany, a jego szczątki są dopiero badane. Z nieoficjalnych informacji Wirtualnej Polski ze źródeł rządowych wynika, iż chodziło o rosyjską rakietę, ale do czasu zakończenia analizy pozostaje to ustaleniem nieoficjalnym. Mieszkańcy wskazywali zarówno na możliwość upadku rakiety, jak i drona.

Śledztwo prowadzi Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie

Czynności w sprawie niezidentyfikowanego obiektu prowadzi Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie. To ten sam tryb, który stosowano przy wcześniejszych naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej. O akcji służb w Polsce informują media zagraniczne, w tym agencja Reutera oraz portale fińskie, litewskie i niemieckie. Według Kyiv Independent w rosyjskich atakach na Ukrainę tej nocy zginęło co najmniej osiem osób, a 45 zostało rannych.

W Warszawie syreny nie zawyły, bo alert RCB działa terytorialnie

System powiadamiania obejmuje wyłącznie obszar wskazany przez służby, co przy takich zdarzeniach bywa źródłem nieporozumień. Alert RCB trafia do wszystkich telefonów logujących się do stacji bazowych na terenie objętym zagrożeniem, więc mieszkaniec Warszawy nie otrzyma komunikatu dotyczącego Lubelszczyzny. Decyzję o uruchomieniu samych syren podejmują władze samorządowe na swoim terenie, na podstawie informacji od wojewody i RCB.

Warto przy tym pamiętać, jak wygląda sygnał. Ogłoszenie alarmu to modulowany dźwięk trwający 3 minuty, czyli taki, którego ton wznosi się i opada. Odwołanie to trwający 3 minuty dźwięk ciągły, jednostajny. Ogólnopolskie ćwiczenia systemu, prowadzone pod kryptonimem „ALARM-26″, odbyły się 21 lipca w godzinach od 7.00 do 19.00 i były zapowiedziane wcześniejszym Alertem RCB, więc nocne uruchomienie syren nie miało nic wspólnego z testem.

Zespół koordynacyjny o 10:15, potem identyfikacja szczątków, i dopiero wtedy będzie wiadomo, co spadło

Najbliższe godziny mają ustaloną kolejność i warto ją znać, zanim sięgnie się po pierwszą lepszą interpretację z internetu. O 10:15 w Lublinie zbiera się zespół koordynacyjny z udziałem premiera i ministra obrony, a równolegle pirotechnicy i specjaliści analizują szczątki zabezpieczone na polu. Dopiero wynik tej analizy pozwoli oficjalnie stwierdzić, czym był obiekt, który przekroczył granicę. Do tego czasu każde zdanie zaczynające się od „to była rakieta” pozostaje hipotezą, także wtedy, gdy pojawia się na mapach publikowanych przez zagraniczne konta śledzące przebieg wojny.

Wiążące są cztery źródła: Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, wojewoda lubelski oraz Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Przy zdarzeniach tego typu w pierwszych godzinach pojawia się także zorganizowana dezinformacja, o czym polskie służby ostrzegały już po wcześniejszych naruszeniach przestrzeni powietrznej. Nagrania i zdjęcia bez podanego miejsca oraz godziny nagrania są w takiej sytuacji bezwartościowe, choćby jeżeli wyglądają przekonująco.

Jeżeli mieszkasz w rejonie, w którym mogą zostać uruchomione syreny, dwie rzeczy warto ustalić zawczasu, bo o czwartej nad ranem nikt tego nie wymyśli: które pomieszczenie w domu jest najbezpieczniejsze, czyli bez okien albo przy ścianie nośnej w środkowej części kondygnacji, oraz gdzie leżą latarka, dokumenty i naładowany powerbank. Po usłyszeniu sygnału alarmowego nie wychodzi się na balkon ani przed dom, żeby sprawdzić, co się dzieje. Szczątków obiektu, jeżeli natkniesz się na coś podejrzanego w terenie, nie wolno dotykać ani przenosić – zgłoszenie kieruje się pod numer 112.

Idź do oryginalnego materiału