Konieczność dostosowania systemu szkolenia do zagrożeń ze strony Rosji – to największe wyzwanie stojące przed instytucjami szkolącymi młodych adeptów lotnictwa. Jest to jeden z tematów poruszanych w Dęblinie podczas I Konferencji Sił Powietrznych Rzeczpospolitej Polskiej.
Ogromną rolę sił powietrznych we współczesnym polu walki podkreśla podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Stanisław Wziątek: – Pokazuje to nie tylko sytuacja na Ukrainie, ale także analiza zagrożeń, które są wokół nas. Dla nas bardzo ważne jest to, abyśmy mogli mieć przygotowane siły i środki, które będą dawały gwarancję na skuteczną reakcję. Ta reakcja jest związana zawsze nie tylko z maszyną, nie tylko ze sprzętem, ale z dobrze przygotowanym człowiekiem, więc system szkolenia jest tutaj najistotniejszy. Kładziemy duży nacisk na to, żeby nasi piloci byli najlepsi na świecie.
Do tego potrzebne są najnowsze samoloty. Wyzwaniu z pewnością sprostał Bielik, czyli samolot szkolno-treningowy M-346, który lata na dęblińskim niebie już od dziesięciu lat – mówi dziekan Wydziału Lotnictwa Lotniczej Akademii Wojskowej Tomasz Czerwiński. – 60-letnia dama polskiego lotnictwa TS-11 Iskra, zamieniona na najnowocześniejszy samolot szkolenia zaawansowanego na świecie, samolot z aktywnym sterowaniem, z elektroniką, symulacją pełnego uzbrojenia samolotu F-16. Patrząc tylko na zestawienie na kartce już widać, iż jest to skok technologiczny o dziesięciolecia.
– Popularny Bielik to jednak jedyna nowość, która odtarła do nas w ostatnich latach – mówi dowódca 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, pułkownik pilot Łukasz Piątek. – Czekamy na jakieś decyzje związane z następcą samolotów Orlik, następcą platform śmigłowcowych, które wykorzystujemy, czyli MI-2 i SW-4. Samolot Bryza, który jest użytkowany w czwartym skrzydle to nie jest ten samolot z nowoczesną awioniką, tylko te pierwsze wersje ze starymi silnikami i awioniką analogową. Też przydałaby się jakaś zmiana tutaj, bo trochę ta przepaść między nami robi się coraz większa.
– Dla nas najważniejsze jest przygotowanie się do przyjęcia 96 Apaczy – mówi szef szkolenia I Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, podpułkownik Jacek Wiącek. – Zastosowanie nowoczesnych technologii w tym śmigłowcu pozwala nam zwalczać zwłaszcza zagrożenie dronowe, którego możemy się spodziewać. Są wyposażone w radary, które będą współpracowały z dronami dalekiego zasięgu, które będą wykonywały loty w strefę zagrożenia, przekazywały sygnały w całym systemie łączności i wskazywały cele.
Technologie dotyczące zwalczania dronów doskonalą również studenci i wykładowcy Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. – Tworzymy m.in. miniaturowe, bezzałogowe systemy do zwalczania zagrożeń z powietrza – mówi major Tomasz Zienkiewicz z dęblińskiej Szkoły Orląt. – Jest to platforma, która jest zupełnie niezależna od sygnałów z zewnątrz, ponieważ całe przetwarzanie informacji, namierzanie, targetowanie i wektorowanie celu odbywa się na pokładzie. Mamy tam kilka sensorów. W jednym z nich jest kamera podczerwieni, która ma za zadanie samodzielnie wykryć oraz wektorować taki cel. Ten system sam wykrywa, sam namierza i kontynuuje pościg za tym zagrożeniem z powietrza, tym dronem nieprzyjaciela. Rozwija dość duże prędkości, bo ok. 250 km/h.
Opracowywany dron ma docelowo zneutralizować dron przeciwnika poprzez jego strącenie lub zniszczenie ładunkiem wybuchowym.
Konferencja na terenie dęblińskiego garnizonu potrwa do jutra (25.09). Bierze w niej udział około dwustu osób.
ŁuG/ opr. DySzcz
Fot. archiwum













