Wiele słów padło przed wydarzeniem w Turcji. W końcu wielki powrót po ponad dwóch dekadach do jednego z kluczowych członków NATO. Oczekiwano tylko dwóch scenariuszy: albo Sojusz się załamie, albo będzie silny jak nigdy, z dodatkowym wsparciem od Ukrainy, Indo-Pacyfiku i Bliskiego Wschodu. Nic bardziej mylnego. NATO nie poszło w żadną ze stron, ale utrzymało kluczową jedność w obliczu wojny na Ukrainie, konfliktu z Iranem i wielu pęknięć wewnętrznych, choćby w kontekście Grenlandii, wydatków na obronność czy relacji z Rosją.