Szef BBN reaguje na słowa Budanowa. "Przerzucanie odpowiedzialności na Polskę"

polsatnews.pl 2 godzin temu

Słowa Kyryła Budanowa o możliwej kulminacji napięć między Polską a Ukrainą są nieodpowiedzialne - ocenił w Ankarze szef BBN Bartosz Grodecki. Stojący na czele kancelarii ukraińskiego prezydenta Budanow mówił wcześniej o ewentualnej eskalacji wokół rocznicy zbrodni wołyńskiej. Zdaniem Grodeckiego, ta wypowiedź świadczy o przerzucaniu odpowiedzialności na stronę polską.

Marek Borawski/KPRP/Presidential Office of Ukraine
Szef BBN Bartosz Grodecki zareagował na słowa Kyryła Budanowa

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki zapytany został w środę przez dziennikarzy o wtorkowe słowa Kyryła Budanowa, który ocenił, iż niedługo napięcie w stosunkach z Polską osiągnie punkt kulminacyjny, a najtrudniejszy etap w stosunkach dwustronnych dopiero nadejdzie. Mówił on też, iż polskie przygotowania związane z rocznicą zbrodni wołyńskiej mogą prowadzić do eskalacji.

Szef kancelarii ukraińskiego prezydenta stwierdził jednocześnie, iż Ukraina nie zamierza przyjmować "ultimatum od nikogo na tym świecie".

Budanow mówił o eskalacji. Szef BBN odpowiada: Jest w głębokim błędzie

Grodecki relacjonował, iż w trakcie jego czerwcowego spotkania z Budanowem szef Biura Prezydenta Ukrainy "nie był tak zasadniczy", choć spotkanie – jak przypomniał – trwało 90 minut.

- Myślę, iż to jest nieodpowiedzialne, niepotrzebne zupełnie z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich. o ile tak minister Budanow twierdzi, to jest w głębokim błędzie - zaznaczył szef BBN.

ZOBACZ: "Niech uklęknie w szczerym polu". Wicemarszałek Sejmu apeluje do Budanowa

Grodecki podkreślił też, iż "nie ma możliwości, nie ma zgody strony polskiej na budowanie tych relacji na banderyzmie". - o ile Ukraina nie ma innych bohaterów i chce na tym budować swój mit, to robi po prostu strategiczny błąd. Taka jest nasza opinia, zostało to Budanowowi przekazane, wie to też prezydent Zełenski - mówił.

Dodał, iż o ile Budanow "chce to eskalować", to on sam widzi "te czynniki eskalacyjne raczej po stronie Ukraińców", a słowa ukraińskiego polityka świadczą o przerzucaniu odpowiedzialności na stronę polską.

Wrze na linii Warszawa - Kijów. W tle decyzja Zełenskiego i odebranie orderu

W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne, w tym o upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta z końcem maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA".

Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, iż zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy.

ZOBACZ: Marija Zacharowa uderza w Polskę. "Ostrzegaliśmy ich"

Orderu Orła Białego zrzekło się także trzech byłych prezydentów Ukrainy, a inne polskie odznaczenia państwowe zwrócili m.in. Budanow i szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha.

Z kolei 1 lipca Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego, w którym - według słów przewodniczącego parlamentu Rusłana Stefanczuka - znajdą się "najlepsi synowie i córki narodu ukraińskiego". Jak powiedział PAP deputowany Mykyta Poturajew, nie ma jeszcze listy działaczy, którzy mogą znaleźć się w Panteonie, nie wykluczył jednak, iż może znaleźć się wśród nich np. Stepan Bandera.

WIDEO: "Oni nic nie wiedzą". Ziobro zabrał głos ws. unieważnienia mu dokumentów
Idź do oryginalnego materiału